Wnuk śląskiej lekarki krytykuje Netflixa. "Śląsk pamięta"
Widzowie z całego świata zachwycają się tym serialem Netfliksa, który opowiada o chorobie, która w latach 70. dotknęła Śląsk. Teraz okazuje się jednak, że nie wszyscy podzielają pochlebne opinie. Głos w sprawie "Ołowianych dzieci" zabrał wnuk lekarki, która walczyła o zdrowie chorych ołowicę.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co o nowym hicie Netfliksa mówi wnuk śląskiej lekarki, która walczyła z niebezpieczną chorobą dzieci.
- W jaki sposób o Bożenie Hager-Małeckiej wypowiada się śląska pisarka.
- Do jakiej głośnej produkcji porównywane są "Ołowiane dzieci".
Które światowe magazyny polecają "Ołowiane dzieci"?
Nowy serial Netfliksa podbija serca widzów z całego świata. Produkcja zatytułowana "Ołowiane dzieci" w reżyserii Maciej Pieprzyca świetnie radzi sobie nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Poleca ją między innymi "The New York Times", zestawiając z nagrodzonym dwoma Złotymi Globami serialem "Czarnobyl". Zapowiadano ją jako historię "inspirowaną prawdziwą historią, która wydarzyła się w latach 70. na Śląsku”. Jednak wnuk profesor Bożeny Hager-Małeckiej uważa, że to opowieść "strasznie krzywdząca i niesprawiedliwa”, a część widzów wytyka twórcom rozbieżności między scenariuszem a faktami.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o hity Netfliksa. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Te hity Netflixa cała Polska ogląda na potęgę. Poznasz wszystkie po kadrze?
Serial, oparty na reportażu Michała Jędryki, trafił do światowej czołówki najchętniej oglądanych tytułów Netfliksa. Brytyjski "The Mirror” zachęcał: "Widzowie Netfliksa muszą obejrzeć nowy serial historyczny porównywany do 'Czarnobyla'”. Mimo licznych pochwał - także ze strony "New York Timesa” czy Decider.com - pojawiły się zarzuty o błędy faktograficzne, podobnie jak wcześniej przy okazji "Heweliusza".
Co wnuk śląskiej lekarki ratującej dzieci chorujące na ołowicę sądzi o serialu Netfliksa?
Z opisu fabuły dowiadujemy się, że "Serial opowiada historię młodej lekarki, Jolanty Wadowskiej-Król, która zauważa, że dzieci mieszkające w okolicy Huty Szopienice masowo zapadają na ołowicę…”. Główną postać w produkcji gra Joanna Kulig, którą w walce z systemem wspierają między innymi bohaterki grane przez Kingę Preis i Agatę Kuleszę. Od premiery coraz częściej jednak podnoszony jest temat różnic między ekranową wizją a rzeczywistością. Wnuk lekarki, Stanisław Torbus, oraz pisarka Magdalena Majcher wskazują na niesprawiedliwe - ich zdaniem - potraktowanie części bohaterów.
"Kiedy dowiedziałem się, że zamierzają nakręcić serial 'Ołowiane dzieci' (…) przepełniała mnie duma” - pisze Torbus, podkreślając odwagę trzech kobiet działających w realiach PRL. Jego rozczarowanie wzbudziła między innymi zmiana personaliów jego babki w serialu. "Nie rozumiałem tego zabiegu, ale po obejrzeniu serialu zobaczyłem, że jej rola została przedstawiona w sposób diametralnie odbiegający od faktów” - dodaje.
Zniesmaczony wnuk profesor Bożeny Hager-Małeckiej zaznaczył: "Dla osób, które nie znają historii lub nie czytały książki Michała Jędryki na którą powołuje się serial, wyjaśniam: To profesor Bożena Hager-Małecka zdiagnozowała ołowicę na podstawie badań dzieci, które wysyłała do jej kliniki dr Wadowska-Król, dzięki temu mogły wspólnie podjąć leczenie swoich małych pacjentów. To profesor Bożena Hager-Małecka wywarła presję na wojewodzie Jerzym Ziętku, aby rozpoczął działania ograniczające trucie dzieci - w tym organizację wyjazdów do sanatoriów w Rabce i Kubalonce. To profesor Bożena Hager-Małecka przekształciła klinikę w Zabrzu w 'centrum dowodzenia' walki z ołowicą. To profesor Bożena Hager-Małecka namówiła dr Wadowską Król do napisania doktoratu oraz została jej promotorem. To profesor Bożena Hager-Małecka spotkała się z Edwardem Gierkiem, zabiegając o decyzje systemowe, w tym o mieszkania zastępcze dla najbardziej narażonych rodzin. I wreszcie to profesor Bożena Hager-Małecka przez cały czas rozpościerała parasol ochronny nad dr Wadowską-Król i Wiesławą Wilczek, chroniąc je przed naciskami partyjnych dygnitarzy oraz Służby Bezpieczeństwa".
Pisarka Magdalena Majcher przypomina, że "Postać profesor Krystyny Berger jest postacią fikcyjną, ale trudno nie dostrzec oczywistych nawiązań do profesor Bożeny Hager-Małeckiej…”, a jej zdaniem to właśnie ta postać została najbardziej pokrzywdzona. „To właśnie profesor Hager-Małecka jako pierwsza rozpoznała ołowicę…” – podkreśla autorka, zaznaczając, że sukces był efektem pracy zespołowej, a nie wyłącznie jednostkowego olśnienia.
Torbus wylicza zasługi babki i zwraca uwagę, że w realiach PRL takie działania nie były "ani wygodne, ani bezpieczne”. Dlatego - jak pisze - "Bardzo bolesne było dla mnie oglądanie historii stworzonej przez Macieja Pieprzycę. Jest to opowieść strasznie krzywdząca i niesprawiedliwa”. Swój opublikowany na Facebooku wpis mężczyzna zakończył słowami: "Śląsk pamięta - tylko na jak długo tej pamięci wystarczy?".
Kto stworzył "Ołowiane dzieci"?
Za scenariusz odpowiada Jakub Korolczuk, wcześniej pracujący między innymi przy "Niebo. Rok w piekle". Twórcy podkreślają, że nie realizują dokumentu, lecz serial fabularny. "Staram się oddać emocje głównego bohatera…” - tłumaczył Korolczuk. Podobnie wypowiadali się scenarzysta Kasper Bajon i reżyser Jan Holoubek przy okazji "Heweliusza”: "Chcieliśmy opowiedzieć tę historię tak, jak my ją widzimy” oraz „nie robimy serialu dokumentalnego”.
W przypadku "Ołowianych dzieci” Majcher zwraca też uwagę na inne nieścisłości. "Absolutnie wszyscy rodzice zgłosili się z dziećmi na badania…” – podkreśla, zaprzeczając sugestiom o sprzeciwie. Dodaje również, że "Doktórka” nie została aresztowana, a sam przebieg choroby w serialu przedstawiono bardziej widowiskowo niż w rzeczywistości.
W idealnym świecie ekranowa opowieść byłaby początkiem pogłębionej dyskusji o faktach. Częściowo tak stało się w przypadku "Heweliusza”. Wciąż jednak pozostaje pytanie, ilu widzów potraktuje "Heweliusza”, "Niebo. Rok w piekle” czy "Ołowiane dzieci” jako wierną lekcję historii, a ilu jako fabularne interpretacje jedynie inspirowane prawdziwymi wydarzeniami.
Źródło: Radio ZET/Kultura Gazeta