Władze długo blokowały realizację filmu o prezydencie. Przekonał ich jeden szczegół
„Śmierć prezydenta” to ceniony zarówno przez widzów, jak i krytyków film historyczny w reżyserii Jerzego Kawalerowicza. Produkcja trafiła na ekrany w 1977 roku, jednak reżyser wpadł na pomysł realizacji obrazu jeszcze w latach 60. Rozpoczęcie prac uniemożliwiła mu wówczas cenzura. Dopiero, gdy władzę przejął Edward Gierek, artysta mógł przelać swoją wizję na papier, a następnie udać się na plan zdjęciowy. Wiadomo, dlaczego nowy I Sekretarz KC PZPR przychylnie patrzył na poczynania cenionego już wówczas reżysera.
- „Śmierć prezydenta” to jeden z najlepszych filmów w dorobku Jerzego Kawalerowicza.
- Reżyser przez wiele lat musiał zabiegać o to, by władze wydały zgodę na realizację produkcji.
- O powodzeniu misji miała zdecydować… reputacja artysty.
Jerzy Kawalerowicz to jeden z najwybitniejszych polskich reżyserów. To on stoi za sukcesem takich produkcji, jak „Faraon”, „Pociąg”, czy „Matka Joanna od Aniołów”. Wielu krytyków najbardziej ceni go jednak za film opowiadający o zamachu na Gabriela Narutowicza – „Śmierć prezydenta”. Obraz spotkał się ze znakomitym przyjęciem i zachwycił jury na festiwalach filmowych w Gdyni i Berlinie. Za swoją pracę Kawalerowicz otrzymał m.in. prestiżowego Srebrnego Niedźwiedzia. Mało kto wie jednak, że przez lata starał się, by film mógł w ogóle powstać.
Quiz: Uzupełnij brakujące słowo w tytule hitu z PRL. 7. pytanie cię pogrąży [Quiz]
Zadecydowała przynależność do PZPR
O tym, by pokazać losy prezydenta Gabriela Narutowicza, Kawalerowicz myślał już w latach 60. Ówczesne władze, na czele z Władysławem Gomułką, wnikliwie sprawdzały jednak wszelkie projekty pod kątem poprawności politycznej. Film o Narutowiczu był więc z góry skazany na porażkę, bo pośrednio musiałby chociażby wspomnieć o znienawidzonym zarówno przez polskie, jak i radzieckie władze, Józefie Piłsudskim.
Kawalerowicz odłożył więc pomysł na później, licząc że z biegiem lat złagodnieją nieco nastroje. Tak się faktycznie stało. Kiedy władzę w kraju przejął Edward Gierek, reżyser wraz z krytykiem Bolesławem Michałkiem, napisał scenariusz do filmu „Śmierć prezydenta”. Tekst został ostatecznie przyjęty. O tym, że wydano zgodę miała częściowo decydować reputacja Kawalerowicza, którego uznawano wówczas za oddanego członka Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.
„Śmierć prezydenta”. Fabuła, aktorzy
Produkcja Jerzego Kawalerowicza trafiła na ekrany w 1977 roku. To kronika grudniowych dni 1922 roku, w których zawarły się tragiczne losy Gabriela Narutowicza - pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Film rekonstruuje ten fragment historii Polski, stanowiąc jednocześnie uniwersalną rozprawę na temat władzy i mechanizmów zbrodni politycznej.
„Po śmierci żony Gabriel Narutowicz opuszcza Szwajcarię, gdzie przebywał ponad trzydzieści lat, i wraca do Polski. W 1920 roku otrzymuje nominację na ministra robót publicznych, w 1922 roku na ministra spraw zagranicznych. 9 grudnia 1922 roku zostaje wybrany pierwszym prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. Prawica organizuje manifestacje przeciwko niemu. Podsycane, przybierają one na sile i stają się coraz brutalniejsze. Zakłócona zostaje uroczystość zaprzysiężenia prezydenta. Odbywa się kontrmanifestacja robotników. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski przekazuje władzę prezydentowi. Narutowicz stara się o złagodzenie konfliktów, ale nie zamierza się podporządkować dyktatowi siły. 16 grudnia 1922 roku, podczas otwarcia wystawy w „Zachęcie”, zostaje zabity przez Eligiusza Niewiadomskiego - malarza, fanatyka, szowinistę” – czytamy w opisie zamieszczonym na filmpolski.pl. Głównego bohatera zagrał Zdzisław Mrożewski. W Niewiadomskiego wcielił się Marek Walczewski.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/Film Polski