`

W PRL-u bali się tego filmu. Ukazywał rzeczywistość Polaków zbyt dosłownie

2 min. czytania
23.05.2025 15:45
Obserwuj nas na Google

"Pętla" Wojciecha Hasa nie była filmem wygodnym ani dla widza, ani dla władzy. Pokazała człowieka na granicy upadku, uwięzionego nie tylko w alkoholizmie, ale i w społeczeństwie, które nie oferowało mu nic poza pustką i szarością. W czasach, gdy kino miało sławić "nowego człowieka socjalizmu”, produkcja opowiadała historię, którą PRL-owska propaganda wolała przemilczeć.

Kadr z filmu "Pętla"
fot. Kadr z filmu

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak "Pętla" obnażała rzeczywistość PRL-u.
  • Dlaczego film był kompletnie oderwany od propagandowej narracji PRL-u.
  • O czym była "Pętla", a także kto występował w ponadczasowej produkcji.

"Pętla” - film, którego nie dało się zignorować

Zrealizowana "Pętla" w 1957 roku to debiut fabularny Wojciecha Hasa, który szybko stał się jednym z najbardziej niepokojących i poruszających obrazów polskiej kinematografii powojennej. Projekt powstał na podstawie opowiadania Marka Hłaski, pisarza związanego z tzw. czarną falą, znanego z demaskowania społecznych czasów PRL-u. Film trwa 88 minut, ale w tym czasie Has zdołał opowiedzieć historię, która przygniata autentyzmem i beznadzieją człowieka tamtego okresu. W roli głównej wystąpił Gustaw Holoubek, który stworzył przejmujący portret człowieka zmagającego się z nałogiem i pustką. Towarzyszyła mu Aleksandra Śląska, w roli kobiety, która próbuje go ocalić - być może bardziej dla siebie niż dla niego. Kamera Mieczysława Jahody maluje obraz Warszawy szarej, pozbawionej nadziei, dusznej od samotności i obojętności.

Quiz: Znawca kina zna te kultowe arcydzieła. Ty możesz nie zdobyć w tym quizie 100%

1/14 "Do utraty tchu”, "400 batów" i "Kobieta jest kobietą” to filmy kojarzone z:

Akcja filmu rozgrywa się w ciągu jednego dnia. Główny bohater, Kuba Kowalski, alkoholik, próbuje wytrzymać 24 godziny bez picia. Ma to być próba, po której zgłosi się na leczenie. Jednak dzień bez alkoholu okazuje się nie tylko fizycznym, ale i egzystencjalnym koszmarem. Spotyka ludzi, którzy nie rozumieją jego walki, wchodzi w jałowe rozmowy, dryfuje po mieście. Każda chwila trzeźwości obnaża jego pustkę, rozpacz i brak celu.

Film obnażał rzeczywistość PRL-u

"Pętla" złamała wiele tabu. Nie było tu mowy o opisywanej przez władzę sile robotniczej, optymizmie ani "budowie nowego świata”. Film pokazał alkoholizm nie jako margines, ale jako skutek systemowego wyobcowania. Nie oferował żadnych rozwiązań, nie moralizował - po prostu obserwował.  Władze PRL nie zakazały filmu oficjalnie, ale unikały jego promowania, bo nie pasował do propagandowego obrazu państwa. Tymczasem widzowie, którzy byli spragnieni prawdy i realizmu, uznali produkcję za dzieło wyjątkowe. Krytycy pisali o niej jako o "polskim odpowiedniku egzystencjalnego dramatu” i "krótkim filmie o śmierci duszy”.

 

Oceniając "Pętlę" z perspektywy czasu, Eberhardt w 1967 roku stwierdził, że "oglądana dzisiaj "Pętla" ani trochę się nie zestarzała, jest osobliwym przykładem debiutu legitymującego się pełną dojrzałością, jest filmem stojącym na uboczu, fascynującym spoistością swojej wizji”. Dziś nadal pozostaje jednym z najważniejszych filmów psychologicznych w historii polskiego kina. Poraża aktualnością, prawdą o samotności i uzależnieniu. 

Źródło: Radio ZET/Wikipedia