W PRL-u uznali go za kolaboranta. Polacy pamiętają jego najsłynniejszą rolę

3 min. czytania
03.09.2025 14:20
Obserwuj nas na Google

Przylgnęła do niego łatka kolaboranta, choć twierdził, że działał z ramienia Armii Krajowej. Po wojnie został wykluczony z życia artystycznego, ale w PRL-u stworzył jedną z najbardziej pamiętnych ról w historii polskiego kina. Historia Andrzeja Szalawskiego to opowieść o niesprawiedliwym piętnie, upadku i trudnym powrocie na szczyt.

Andrzej Szalawski
fot. FilmPolski.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Andrzeja Szalawskiego oskarżano o kolaborację z Niemcami.
  • Jak wyglądała jego droga od więzienia do filmowej sławy w PRL-u.
  • Dlaczego na jego grobie nie postawiono krzyża.

Został oskarżony o kolaborację z Niemcami. Nie pomogły tłumaczenia

Andrzej Szalawski już od najmłodszych lat wiązał swoje życie z teatrem. Po ukończeniu Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej w 1936 roku zaczął występować na scenach w Poznaniu i Lwowie. Jego kariera nabierała rozpędu – zagrał w filmie „Dziewczęta z Nowolipek”, zyskując pierwsze uznanie. Jednak II wojna światowa całkowicie zmieniła jego los. Choć współpracował z Armią Krajową i działał konspiracyjnie jako lektor w niemieckiej kronice filmowej oraz aktor w teatrze niemieckim, po wojnie środowisko przypisało mu łatkę kolaboranta. Niewielu wierzyło w jego patriotyczne intencje – w oczach kolegów był zdrajcą, co na długo przekreśliło jego możliwości zawodowe.

Rozwiąż quiz filmowy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem..

Quiz: Poznasz kultowy film z PRL po kadrze? Młodzież przegra na 4. Pytaniu

Film Polski
1/15 Z którego filmu pochodzi ten kadr?

Po wojnie Szalawski został odrzucony przez ZASP i nie mógł oficjalnie występować. Trafił na prowincję – do Zielonej Góry, gdzie imał się różnych zajęć: był inspicjentem, stolarzem, kierowcą. Dopadło go załamanie nerwowe i depresja. Dopiero w 1947 roku powrócił na scenę w Teatrze Wojska Polskiego w Łodzi, ale nie na długo – został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa i skazany na trzy lata więzienia. Nikt nie chciał słuchać, że działał na zlecenie AK. Dopiero po odsiedzeniu wyroku, powoli odbudowywał swoją pozycję. Choć z trudem odzyskiwał zaufanie, jego talent nie przeminął, a role, które tworzył, w końcu zaczęły na nowo przyciągać uwagę widzów i reżyserów.

 

Zagrał w najważniejszych filmach PRL-u. Powoli odbudowywał swoją karierę

Przełom nastąpił w 1960 roku, kiedy Szalawski zagrał Juranda ze Spychowa w „Krzyżakach” w reżyserii Aleksandra Forda. To była jego najsłynniejsza i najbardziej rozpoznawalna rola filmowa – przejmująca, dramatyczna, pełna wewnętrznej siły. W kolejnych latach zagrał m.in. Hermana Bucholca w „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy, potwierdzając swoją klasę jako aktor charakterystyczny. Mimo sukcesów na ekranie, w środowisku artystycznym nigdy w pełni nie odzyskał dobrej opinii. Łatka kolaboranta przylgnęła do niego na stałe, choć nie została nigdy oficjalnie potwierdzona.

W życiu osobistym Szalawski również przeszedł wiele – dwa nieudane małżeństwa i samotność przez lata. Dopiero w 1963 roku poznał Izabelę Wilczyńską, która została jego trzecią żoną i wiernie towarzyszyła mu aż do śmierci w 1986 roku. To ona – w geście protestu wobec krzywd, jakich doznał – nie pozwoliła postawić krzyża na jego grobie. Przez lata walczyła o jego dobre imię, przekonana, że oskarżenia wobec niego były niesprawiedliwe.

Uważałam, że swój krzyż Andrzej nosił na barkach przez większą część życia. Nie chciałam, żeby cień krzyża padał jeszcze na jego grób - mówiła jego żona.

Źródło: Radio ZET/Wikipedia