Tyle kosztowała go rola w nowym filmie Smarzowskiego. „Towarzyszył mi strach”
Najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego wywołuje ogromne poruszenie wśród widzów. Teraz o swojej trudnej roli opowiedział ceniony polski aktor. Gwiazdor "Breslau" opowiedział o emocjach, które towarzyszyły mu podczas kręcenia "Domu dobrego".
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jakich produkcjach wystąpił polski aktor.
- Co o swojej postaci z filmu Wojciecha Smarzowskiego mówi Tomasz Schuchardt.
- Jakie emocje towarzyszyły artyście podczas grania.
W jakich produkcjach dotychczas wystąpił Tomasz Schuchardt?
Polacy doskonale znają jego twarz, choć nie każdy wie, jak nazywa się artysta, który wystąpił w znanych produkcjach. Tomasz Schuchardt to jeden z najbardziej cenionych aktorów swojego pokolenia, który dał się poznać dzięki licznym występom w popularnych filmach i serialach. Widzowie kojarzą go między innymi z produkcji "Skazana”, gdzie wcielił się w Bartłomieja. Aktor zagrał także w pierwszym serialu na Disney+ "Breslau", głośnym "1670", "Heweliuszu", "Odwilży" czy "Ministrantach". Tomasz Schuchardt wystąpi także w ekranizacji "Lalki" przygotowanej przez Netfliksa, gdzie wcieli się w postać Stanisława Wokulskiego.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o aktorów i produkcje, w których zagrali. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Wskaż nazwisko aktora, znając jedynie filmową postać. Młodzi polegną na 5. Pytaniu
Od 7 listopada Tomasza Schuchardta można również oglądać w kinach w najnowszym filmie Wojciecha Smarzowskiego "Dom dobry”, w którym zagrał Grzegorza – urzędnika i sprawcę przemocy domowej. Produkcja skupia się na problemie przemocy domowej, który w dalszym ciągu uchodzi za temat tabu, chociaż dotyka milionów osób na całym świecie. Aktor w wywiadzie przyznał, że rola, którą przygotował mu Wojciech Smarzowski, należała do najtrudniejszych w jego karierze.
Jak Tomasz Schuchardt przygotowywał się do roli?
Podczas castingu Tomasz Schuchardt nie znał jeszcze szczegółów dotyczących postaci. Pełny scenariusz trafił do niego dopiero kilka miesięcy później. - "Podszedłem do tego zadania profesjonalnie. Nie towarzyszył mi strach, kiedy przyjmowałem tę rolę. Ale nie powiem też, że jakaś radość. To było raczej takie uczucie: szkoda, że to jest taki bohater, a nie trochę bardziej pozytywny” - powiedział w rozmowie z PAP Life. Aktor przyznał, że stworzenie takiej postaci wymagało dużego wysiłku emocjonalnego. - "Trzeba czasami tworzyć bohaterów, których nie da się obronić. W przypadku naszego filmu chodziło o to, żeby główna bohaterka miała się od czego odbijać, mogła wydobywać z siebie emocje, które będą, jak najbliższe prawdziwym sytuacjom, na podstawie których powstał też scenariusz. Żeby to wszystko wyszło wiarygodnie, wydaje się, że ta druga strona, czyli przemocowa, musi być również niebezpieczna. I to było moje zadanie” - tłumaczył.
Schuchardt wspomniał też o trudnych warunkach na planie i intensywności pracy nad scenami przemocy. - "Na planie sceny przemocy wyglądały jeszcze trzy razy dramatyczniej, bo film jest bardzo mocno pomontowany, zresztą bardzo pięknie przez 'Smarzola' i Krzyśka Komandera. My graliśmy po osiem minut w jednym ujęciu, więc było to bardzo męczące” - relacjonował.
Aktor podkreślił również znaczenie współpracy z Agatą Turkot, która w filmie zagrała Gośkę - ofiarę przemocy. - "Jestem empatyczną osobą i widziałem, ile Agatę kosztują niektóre sceny. Chyba wyczuwałem, kiedy potrzebuje mojego wsparcia. (...) Zresztą w drugiej części filmu, kiedy bardziej ode mnie zależało tempo scen, Agata też potrafiła mnie wspierać. Żartowaliśmy, że dotknął nas syndrom sztokholmski" - wyznał.
Schuchardt podkreśla, że ma nadzieję, iż film "Dom dobry” nie tylko poruszy widzów, ale także spełni ważną misję społeczną, zwracając uwagę na temat przemocy domowej i mechanizmów, które ją podtrzymują.
Najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego 'Dom dobry', w którym Schuchardt wciela się w postać Grzegorza, porusza temat tabu przemocy domowej, a przygotowanie do roli wymagało od aktora ogromnego wysiłku emocjonalnego.
Źródło: Radio ZET/Plotek