Ten PRL-owski amant podbił serca na całym świecie. Niezwykłe, że tak żył
Widzowie z całego świata doskonale znają tego amanta, który zdobył ogromną sławę w minionej epoce. Polski aktor zagrał jedną z najważniejszych roli w głośnej ekranizacji polskiej powieści historycznej. Mało kto wie jednak, w jakich warunkach żył gwiazdor, który łamał serca widzek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak amant z czasów PRL-u trafił na plan jednego z najważniejszych polskich filmów historycznych.
- W jakich krajach polski gwiazdor zdobył popularność.
- Dlaczego amant minionej epoki mieszkał w zaskakujących warunkach.
Co doprowadziło do występu amanta PRL-u w głośnej produkcji?
Drogi do popularności bywają bardzo różne, a w przypadku Mieczysława Kalenika kluczową rolę odegrał zbieg okoliczności. Aktor urodził się 1 stycznia 1933 roku w Międzyrzecu Podlaskim. Jako dziecko marzył raczej o zawodzie leśnika lub kapitana statku i nawet zapisał się na kurs żeglarski w Warszawie. O aktorstwie nie myślał wówczas wcale. Wszystko zmieniło się w 1952 roku, kiedy podczas konkursu recytatorskiego poznał Zofię Małynicz. To ona zasugerowała mu, by spróbował swoich sił w szkole teatralnej. Już dwa lata później zadebiutował na ekranie w filmie Andrzeja Wajdy "Pokolenie”, a po ukończeniu studiów otrzymał angaż w warszawskim Teatrze Komedia. Wtedy wydawało się, że jego kariera dopiero nabiera rozpędu.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o perły polskiej kinematografii. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Oto prawdziwe perły polskiej kinematografii. Połączysz tytuł filmu z reżyserem?
W 1959 roku ruszyły przygotowania do monumentalnej ekranizacji "Krzyżaków” Henryka Sienkiewicza w reżyserii Aleksandra Forda. Mieczysław Kalenik marzył o roli Zbyszka z Bogdańca, jednak porzucił te plany, gdy dotarły do niego informacje, że angaż otrzymał Bogusz Bilewski. Kilka dni później spotkał Jana Kobuszewskiego w klubie SPATiF. To tam zaczepił go Zygmunt Król, kierownik produkcji "Krzyżaków”, i zaproponował spotkanie z reżyserem. Jak wspominał po latach w rozmowie z "Filmem”: - "Pomyślałem: Czemu to wcześniej się nie stało. Danuśki przecież nie zagram, Jagienki nie zagram, Zbyszka już też nie, może jakiegoś Krzyżaka?”. Aleksander Ford zaprosił go na zdjęcia próbne.
Jak polski amant wspominał pierwszą próbę do głośnego filmu?
Podczas zdjęć próbnych nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem Mieczysława Kalenika. Pierwsza próba okazała się dla aktora bardzo stresująca. - "Dali mi dwie strony maszynopisu, bym się nauczył na pamięć. Perukę mi włożyli i kazali grać. Słowa nie wypowiedziałem. Nic! Zero kompletne! Wstyd! Ale zapłacili mi 250 zł za te zdjęcia, wsiadłem w pociąg i ze wstydu chciałem przez okno wyskakiwać. Taka okazja, a ja nawet nie pamiętałem, jak się nazywam” - opowiadał po latach. Mimo tej porażki dostał jeszcze jedną szansę i ostatecznie powierzono mu wymarzoną rolę Zbyszka z Bogdańca.
Premiera "Krzyżaków” odbyła się w lipcu 1960 roku i przyniosła 26-letniemu Kalenikowi ogromną, także międzynarodową popularność. Aktor zyskał fanów między innymi w Portoryko, Japonii i Australii, a zakochane wielbicielki zasypywały go listami i propozycjami małżeństwa. On sam był już jednak zajęty - w grudniu 1960 roku poślubił Wiesławę Czapińską.
Paradoksalnie, mimo wielkiej sławy, przez pewien czas mieszkał i sypiał w teatralnej garderobie, nie chcąc z dumy prosić o przydział mieszkania. Dopiero reportaż Radia Wolna Europa o bezdomnym gwiazdorze sprawił, że udało się rozwiązać ten problem. Rola Zbyszka z Bogdańca okazała się też dla Kalenika przekleństwem - na długo zaszufladkowała go w jednej kreacji, a propozycje filmowe pojawiały się rzadko. Aktor skupił się więc głównie na pracy w teatrze. Zmarł 16 czerwca 2017 roku i został pochowany na cmentarzu w Międzyrzecu Podlaskim.
Źródło: Radio ZET/Kultura Gazeta