Ten film przed cenzurą uratował gen. Jaruzelski. Scenarzysta nie chciał się pod tym podpisać
Ten film miał wyglądać zupełnie inaczej, niż zaplanował to scenarzysta. Jak? Nie wiadomo, reżyser i komunistyczni cenzorzy wprowadzil tyle zmian, że scenarzysta postanowił nie podpsywać się pod tym, co zostało z napisanego przez niego filmu. O jakim tytule mowa? Prawdopodobnie widzieliście już ten film.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wyglądała cenzura filmów w PRL?
- Jaki film “uratował” Jaruzelski?
- Dlaczego scenarzysta odciął się od produkcji?
Cenzura filmów w PRL
Mówiąc o filmach z PRL-u nieodłącznym wątkiem jest cenzura. Historia polskiego filmu zna setki, jak nie tysiące przykładów produkcji, które ujrzały światło dzienne w formie zupełnie innej, niż zakładali to jej twórcy, produkcji które zostały “półkownikami” i lata czekały na swoją premierę, czy też takich, które przepadły w otchłani wspomnień po ograniczeniach nakładanych przez władze komunistyczne.
Jak dobrze znasz filmowe klasyki z PRL-u? Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.
Quiz: Poznasz kultowy film z PRL po kadrze? Młodzież przegra na 4. Pytaniu
Jedną z “ikon” cenzury polskich artystów jest Stanisław Bareja, który po jednej z wielu kolaudacji na temat jego filmu miał dostać zawału, ale o tym więcej przeczytacie tutaj: Z dwóch filmów powstała kultowa komedia. Bareja dostał po niej zawału.
Z kolei “Na srebrnym globie” Żuławskiego nigdy nie zostało skończone, ponieważ władze tak bardzo chciały zablokować ten film, że postanowiły zniszczyć (kosztowną i kunsztowną) scenografię.
Są też filmy, od których po zmianach wprowadzonych przez decydentów, odwrócili się sami twórcy. Mowa chociażby o “Bazie ludzi umarłych”, od których odciął się sam pomysłodawca historii, czyli Marek Hłasko, ponieważ film jest ekranizacją jego powieści. Pisarz nie chciał być wymieniany w napisach końcowych, bo wydźęk produkcji po wprowadzonych poprawkach, odbiegał jego zdaniem od tego, co chciał tą historią przekazać.
Jan Józef Szczepański postąpił podobnie. Odciął się od swojego scenariusza, a właściwie od części, która po nim pozostała, gdy dobrali się do niego cenzorzy.
Scenarzysta odciął się od “Hubala”
Mowa o filmie “Hubal” w reżyserii Bohdana Poręby z 1973 roku. Jak sam tytuł wskazuje, jest to historia o kawalerii majora Henryka Dobrzańskiego, który nosił pseudonim “Hubal”. Poręba produkcją zajął się na zlecenie Ministerstwa Kultury, gdzie przedstawiono mu gotowy już scenariusz Szczepańskiego.
Pierwsze ingrencje w materiał były z inicjatywy samego reżysera, który postanowił usunąć kilka scen, a kolejne należały oczywiście do cenorów, którym nie spodobała się między innymi scena mszy, podczas której śpiewano “Boże, coś Polskę”. Co ciekawe, scenę miał “uratować” sam gen. Jaruzelski. Podobno film spodobał mu się podczas seansu testowego, dlatego pozostawiono w nim tę sporną część.
Produkcja nie spodobała się z kolei jego pomysłodawcy - Janowi Józefowi Szczepańskiemu. Scenarzysta postanowił odciąć się od filmu, dlatego jego nazwiska nie doczekamy w napisach końcowych.
Źródło: Radio ZET/Film Polski/Wikpedia