`

Tak nazywa się tam jedna z postaci. Chiny oburzone nowym hollywoodzkim filmem

4 min. czytania
24.04.2026 19:38
Obserwuj nas na Google

Na tę premierę od lat czekali widzowie z całego świata. Teraz okazuje się, że hollywoodzka produkcja może nie spotkać się z pozytywnym odbiorem w Chinach. Powodem jest między innymi imię jednej z postaci. Chińczycy nie kryją oburzenia. 

Na zdjęciu uśmiechnięta młoda kobieta w okularach, w plaidzie, w recepcji. W tle druga osoba przy komputerze.
fot. Screen

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Który element głośnej hollywoodzkiej produkcji oburzył Chińczyków. 
  • Jak na pierwszą część produkcji zareagowali chińscy widzowie. 
  • Jaki inny amerykański film spotkał się z krytyką chińskich odbiorców. 
Nie przegap

Dlaczego Chińczycy wyrażają oburzenie hollywoodzką produkcją?

Na tę premierę czekali widzowie z całego świata. Teraz okazuje się, że głośna hollywoodzka produkcja może mieć problemy na rynku azjatyckim. Film "Diabeł ubiera się u Prady 2" wywołał falę krytyki w Chinach po publikacji fragmentu, w którym pojawia się azjatycka bohaterka przedstawiona w stereotypowy, "kujoński” sposób, a jej imię ma - zdaniem części widzów - przypominać obraźliwe "Ching Chong”.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o amerykańskie filmy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka

1/13 Don Vito Corleone zagrał:

Na nagraniu udostępnionym przez chińskiego influencera postać azjatyckiej asystentki przedstawia się jako "Jin Chao”. Wielu internautów uznało, że brzmi to podobnie do "Ching Chong” - pogardliwego, rasistowskiego określenia używanego do wyśmiewania języka i osób pochodzenia chińskiego. Dodatkowo w mediach społecznościowych rozpowszechniła się błędna wersja imienia - "Chin Chou”. Ten wariant jeszcze bardziej przypomina obraźliwe "Ching Chong”, co tylko spotęgowało oburzenie.

Samo wyrażenie ma swoje korzenie w Stanach Zjednoczonych, gdzie funkcjonowało w czasach silnych nastrojów antyazjatyckich i ksenofobicznych w XIX oraz na początku XX wieku. Równocześnie część użytkowników chińskich mediów społecznościowych skrytykowała sposób przedstawienia bohaterki jako stereotypowej "kujonki”. Jej styl ubioru wyraźnie odstaje od realiów branży modowej. Również sposób, w jaki niemal "wyrzuca z siebie” swoje osiągnięcia - "Yale”, "średnia 3,86” - został przez niektórych odebrany jako utrwalanie stereotypów o Azjatach.

"Mieszkam w USA od ponad dekady i nie potrafię znaleźć żadnego usprawiedliwienia dla tego imienia. Planowałem obejrzeć film, ale teraz tego nie zrobię” - napisał jeden z internautów. "Rzadko widuję kogoś ubranego w ten sposób nawet w chińskim mieście drugiej kategorii, a wy chcecie mi powiedzieć, że Chinka pracująca w branży modowej wygląda tak?” - dodał inny. Cała sytuacja nabrała rozgłosu tuż przed chińską premierą filmu zaplanowaną na 30 kwietnia, tuż przed pięciodniowym okresem święta pracy.

Redakcja poleca

Jak na pierwszą część filmu zareagowali chińscy widzowie?

Pierwsza część "Diabeł ubiera się u Prady" zadebiutowała w Stanach Zjednoczonych w 2006 roku, a rok później trafiła do kin w Chinach. Produkcja odniosła tam zarówno sukces finansowy, jak i zdobyła uznanie widzów oraz krytyków. W pierwszym tygodniu wyświetlania zarobiła 10 milionów juanów (około 1,4 miliona dolarów) i była szczególnie popularna wśród kobiet w okresie Międzynarodowego Dnia Kobiet. Na jednej z czołowych chińskich platform filmowych uzyskała ocenę 8,2/10 na podstawie ponad 800 tysięcy opinii. Widzowie pisali, że film "uświadomił im podejście do kariery” oraz "pomagał, gdy czuli się wyczerpani”. Blisko 40 tysięcy osób dodało sequel do listy "do obejrzenia”. Jednak obecna kontrowersja wywołała wyraźne rozczarowanie, a część widzów zaczęła mówić o bojkocie filmu.

Oglądaj

Ani twórcy produkcji, ani aktorzy - w tym odtwórczyni roli azjatyckiej asystentki, chińsko-amerykańska aktorka Helen J. Shen - nie skomentowali dotąd zarzutów. Niektórzy użytkownicy internetu posunęli się nawet do stwierdzeń, że film "obraził Chiny”. Jednocześnie poza Chinami pojawiły się głosy, że reakcje są przesadzone. "Nikt was nie dyskryminuje. To tylko kwestia niskiego poczucia własnej wartości” - napisał jeden z komentujących.

Inny stanął w obronie produkcji: "Łączenie ‘Jin Chao’ z ‘Ching Chong’ jest naciągane, a stereotyp to nie to samo co rasizm”. Gwiazdy filmu, Anne Hathaway i Meryl Streep, pojawiły się 10 kwietnia w Szanghaju, aby promować produkcję. Hathaway zaprezentowała się w kreacji autorstwa chińskiej projektantki Susan Fang, a Streep określiła Szanghaj jako "piękny, pełen energii i zachwycający”. Premiera w tym mieście została bardzo dobrze przyjęta przez użytkowników chińskich mediów społecznościowych. 

Z kolei wydarzenie promocyjne w Seulu, które odbyło się 8 kwietnia, spotkało się z bardziej mieszanymi reakcjami. Podczas spotkania aktorki otrzymały dwie pary czerwonych szpilek ozdobionych haftami z motywami kwiatów i żurawi, które koreańskie media nazwały przykładem "koreańskiej estetyki”. Wywołało to dyskusję w Chinach - część komentujących podkreślała, że są to motywy charakterystyczne dla tradycyjnej kultury chińskiej, która wpłynęła na kulturę Korei.

Oglądaj

Jaka inna Hollywoodzka produkcja miała wywołać oburzenie Chińczyków?

Podobne kontrowersje pojawiły się wcześniej wokół filmu Marvela "Shang-Chi and the Legend of the Ten Rings". Powodem była postać złoczyńcy z oryginalnych komiksów - Fu Manchu - będąca stereotypową karykaturą wpisującą się w zachodni motyw "żółtego zagrożenia”. Marvel zdecydował się usunąć tę postać i zastąpić ją nową - Xu Wenwu, w którego wcielił się znany hongkoński aktor Tony Leung Chiu-wai. Mimo tej zmiany w internecie wciąż trwają spory o to, czy "Shang-Chi" można uznać za produkcję rasistowską wobec Chińczyków i innych Azjatów. Film ostatecznie nie został wyświetlony w kinach w Chinach kontynentalnych, mimo że produkcje Marvela zazwyczaj osiągają tam wysokie wyniki box office.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET/ South China Morning Post