Ten skandal wstrząsnął PRL. Narzeczony targnął się na swoje życie
Ją nazywano polską Brigitte Bardot, jego naczelnym amantem PRL-u. Gdy się pierwszy raz spotkali, ona była jeszcze studentką, on cenionym aktorem i profesorem akademii teatralnej. Miłość przyszła kilka lat później, kiedy spotkali się ponownie na planie jednego z filmów i zagrali kochanków. Płomienny romans Ireny Karel i Andrzeja Łapickiego przeistoczył się w związek, który miał przetrzymać największe próby. Szybko okazało się jednak, że nie są dla siebie stworzeni…
Najpiękniejsza blondynka PRL-u
W latach 60. i 70. Irena Karel uchodziła za jedną z najpiękniejszych Polek. Do tego była utalentowana. Powierzano jej role, dzięki którym na zawsze zapisała się w historii polskiego kina i telewizji. Widzowie doskonale pamiętają ją z filmów „Wilcze echa” , „Rzeczpospolita babska”, „Pan Wołodyjowski”, „Chłopi”, czy „Kochaj albo rzuć”. Niewielu wiedziało, że inspirowała także przedstawicieli świata muzyki. Ponoć to ona była pierwowzorem tytułowej blondynki z przeboju Jonasza Kofty – „Wakacje z blondynką”.
Nadzieją rodzimego kina ogłoszono ją jeszcze zanim ukończyła naukę w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie. Na studiach zresztą brylowała, zachwycając nie tylko kolegów z roku, ale także profesorów. Plotka głosi, że już wtedy wpadła w oko jednemu z największych amantów PRL-u – Andrzejowi Łapickiemu. Choć aktor, będący jednocześnie profesorem uczelni, miał już wówczas żonę, bez skrępowania flirtował ze studentkami, w tym z piękną Ireną. Ona jednak stanowczo odtrąciła jego zaloty – nie chciała być posądzona o romans z żonatym mężczyzną, a na dodatek swoim wykładowcą.
Zakochali się w sobie na planie filmu
Kiedy spotkali się kilka lat później na planie filmu „Poradnik matrymonialny”, dawna fascynacja odżyła. Nie pomagał też fakt, że aktorzy wcielali się wówczas w kochanków. Podczas zdjęć na tyle się do siebie zbliżyli, że podobnie jak ich bohaterowie (lekarz i pielęgniarka), nawiązali ze sobą romans. Związek artystów wywołał spore poruszenie w branży – wszak zarówno Karel, jak i Łapicki mieli wtedy stałych partnerów. On wciąż pozostawał mężem Zofii Chrząszczewskiej, ona natomiast spotykała się z Tadeuszem Rossem.
Ich uczuciu nie zagroziły nawet złośliwe pomówienia. Plotkowano m.in., że Karel robi karierę przez łózko, bo dzięki związkowi z Łapickim otrzymała rolę w kolejnej produkcji („Przygody Pana Michała”). Kiedy zaś okazało się, że ówczesny narzeczony aktorki z rozpaczy próbował popełnić samobójstwo, wybuchł prawdziwy skandal.
Quiz: Najpiękniejsze kobiety z PRL-u. Młodzież nie ma szans z 5. pytaniem
Oni jednak trwali w tej miłości i przez długi czas wydawało się, że świata poza sobą nie widzą. Aktorka zaczęła snuć plany o wspólnej przyszłości i marzyła, by jej ukochany wreszcie był wolny. On jednak nie spieszył się z zakończeniem długoletniego małżeństwa. W końcu przyznał otwarcie, że nie zostawi żony. Dla Karel był to definitywny koniec. Choć miała złamane serce zdecydowała się odciąć od przeszłości i rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. W 1974 roku wyszła za operatora filmowego Zygmunta Samosiuka.
Łapicki, mimo kolejnych przelotnych romansów, pozostał z żoną aż do jej śmierci w 2005 roku. Cztery lata później ożenił się ponownie. Jego serce skradła o 60 lat młodsza teatrolożka – Kamila Mścichowska.
Źródło: Radio ZET/Świat Seriali Interia