Reżyser wyciął aż 17 scen. Wielu dziś uznaje ten film za perłę polskiego kina
"Baryton" to wspólny projekt Feliksa Falka i Janusza Zaorskiego. Artyści znani dotąd głównie z filmów prowokujących do dyskusji i burzących wewnętrzny spokój widza, zdecydowali się nakręcić produkcję rozrywkową, zrywając tym samym z przypiętymi łatkami. Eksperyment ten okazał się strzałem w dziesiątkę, bo obraz zyskał uznanie zarówno widzów, jak i krytyków. Dziś niestety pozostaje filmem niemal zupełnie zapomnianym.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak prezentowała się obsada filmu "Baryton".
- O czym opowiada produkcja Janusza Zaorskiego.
- Jakie oceny przyznali filmowi widzowie i krytycy.
Fabuła i obsada filmu "Baryton"
Feliks Falk napisał scenariusz, a Janusz Zaorski zabrał się reżyserię. Twórcy, cieszący się już wówczas w branży wielkim uznaniem, zdołali przekonać do udziału w projekcie wielu innych cenionych artystów, w tym plejadę gwiazd polskiego kina. Na aktorski popis mogli sobie pozwolić tak znani aktorzy, jak Zbigniew Zapasiewicz, Piotr Fronczewski, Małgorzata Pieczyńska, Marcin Troński, Aleksander Bardini, Kalina Jędrusik, czy Jan Englert.
Rozwiąż test z polskich filmów. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 procent! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Oto prawdziwe perły polskiej kinematografii. Połączysz tytuł filmu z reżyserem?
Akcja produkcji rozgrywa się w 1933 roku. W tym czasie do Polski, do rodzinnego miasta, przyjeżdża głośny w świecie baryton operowy Taviatini. Towarzyszą mu piękna żona Sophie, jej kuzyn Froelich, sekretarz Artur Netz i inni. Po bankiecie, w którym biorą udział, mistrz niespodziewanie traci głos. Kochanek jego żony próbuje mu pomóc, ale ma w tym swoje cele. Główny bohater otacza się ludźmi o wątpliwej moralności, co nieuchronnie prowadzi do jego klęski..
"Baryton" otrzymał znakomite recenzje
Film debiutował na ekranach w 1984 roku, zyskując wielkie uznanie widzów i krytyków. Recenzenci wręcz rozpływali się nad produkcją, doceniając zarówno wartką fabułę, jak i kreacje aktorskie oraz reżyserską wirtuozerię Zaorskiego. "Akcja zawiązuje się, komplikuje i toczy jak w dobrym kryminale. Co chwila wprowadzani jesteśmy na fałszywy trop, co chwila widzimy spięcia, spiętrzenia, wolty, zmiany tempa. Wszystkie wątki splatają się ze sobą w piękny warkocz, wszystkie porozwieszane na ścianach strzelby w finale - jak należy - wypalają. Zafascynowani sensacyjnym wręcz tokiem opowieści, lawinowym rozwojem wypadków, chętnie, za autorami filmu, rezygnujemy z psychologicznych niuansów, dajemy się porwać błyskotliwej i terkoczącej maszynce suspensu" - można było przeczytać w jednej z recenzji (cytat za: filmpolski.pl).
Janusz Zaorski robił wszystko, by w filmie nie było dłużyzn i by nadać swojej produkcji odpowiednie tempo. Podobno początkowo niezadowolony z efektu końcowego, wyciął z filmu... aż 17 scen, czyli pół godziny materiału. Patrząc na opinie, jakie do dziś pojawiają się na temat tej kultowej produkcji, ten ruch okazał się dobrym rozwiązaniem. W serwisie Filmweb widzowie ocenili obraz na 7,6/10 gwiazdek. Łaskawi byli także krytycy, przyznając mu notę 7/10.
Źródło: Radio ZET/Film Polski