Pytania, które zmieniły polskie kino. Reżyser sam nie znał na nie odpowiedzi
14 minut - tyle trwa jeden z najbardziej kultowych polskich dokumentów. Jego formuła z pozoru jest prosta i opiera się na dwóch pytaniach. Okazało się, że reżyser sam nie znał na nie odpowiedzi.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego “Gadające głowy” to kultowy film.
- Jakie pytania padły w tym dokumencie.
- Jak Kieślowski próbował na te pytania odpowiedzieć.
“Gadające głowy”: najważniejszy polski dokument?
“Gadające głowy” w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego, to dokument z 1980 roku, który dziś cieszy się statusem kultowego. Jego forma jest z pozoru prosta - rozmówca zadaje Polakom pytanie o ich wiek, o to, kim są i co jest dla nich najważniejsze. Odpowiedzi okazują się bardziej zaskakujące, niż mogłoby się to wydawać. Film trwa 14 minut i w tym czasie przyglądamy i przysłuchujemy się sylwetkom 44 osób - od dziecka, po młodzież, dorosłych i osoby starsze.
Co wiesz o polskim kinie? Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.
Quiz: Polaku, znasz arcydzieła naszego kina? W tym quizie 14/14 to twój obowiązek
Bohaterowie dokumentu są ukazani od najmłodszego do najstarszego, co pokazuje, jak na przestrzeni lat zmieniają się marzenia, priorytety i postrzeganie samego siebie. Dwa pytania: “kim jesteś?” i “co jest dla ciebie najważniejsze, czego byś chciał” odbiły się trwałym piętnem na polskim kinie, a krótki, niepozorny dokument “Gadające głowy” stał się jedną z ważniejszych rodzimych produkcji.
Krzysztof Kieślowski i pytania z “Gadających głów”
W jednym z wywiadów Krzysztof Kieślowski przyznał, że sam na te pytania nie potrafi odpowiedzieć:
Wiesz, ja specjalnie się nie lubię, więc staram się jak najrzadziej się postrzegać. Kiedyś zrobiłem tak film dokumentalny, który się nazywał “Gadające głowy” i zadawałem tam ludziom tylko dwa pytania: “kim jesteś?” i “czego byś chciał?”. I oczywiście potem, jak już zrobiłem ten film, to się zastanowiłem sam nad tymi dwoma pytaniami. I właściwie, prawdę mówiąc, zrozumiałem, że nie potrafię na te pytania odpowiedzieć. Ani nie wiem, kim jestem, ani nie wiem, czego bym chciał, bo jeżeli czegokolwiek bym chciał, to bym chciał spokoju, a właściwie nigdy tego nie uzyskałem i chyba wiem, że już go nie uzyskam. Czyli tego, czego naprawdę chcę, nigdy nie będę miał.
Wypowiedź Kieślowskiego brzmi dość pesymistycznie, ale nie ma w tym nic zakazującego, bo właśnie z tą postawą się identyfikował i nie zamierzał tego zmieniać. - Wie Pani, to po prostu jest tak, że człowiek się rodzi pesymistą albo rodzi się optymistą. Ja się urodziłem pesymistą i pesymistą umrę. Tak to już jest - powiedział reżyser w wywiadzie z Ewą Michalską w TVP.
Źródło: Radio ZET/TVP/ sk.toborek.info/Instagram