Powstanie kontynuacja oscarowego hitu, który zarobił 633 mln dolarów
Fani jednej z najgłośniejszych produkcji minionego roku mają powody do radości. Producenci kinowego hitu z Bradem Pittem w roli głównej oficjalnie potwierdzili prace nad kontynuacją filmu. Co wiadomo o nadchodzącej propozycji?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto poinformował o rozpoczęciu prac nad kontynuacją głośnej produkcji.
- Ile dotychczas zarobiło "F1".
- Nad czym obecnie pracuje producent kinowego hitu.
Co o przyszłości głośnego filmu powiedział jego producent?
Ta informacja zachwyci zarówno fanów hollywoodzkich produkcji na najwyższym poziomie, jak i samochodowych wyścigów F1. Kontynuacja kinowego hitu z Bradem Pittem została oficjalnie potwierdzona. Producent filmu, Jerry Bruckheimer, poinformował BBC: "Pracujemy nad sequelem”.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o amerykańskie produkcje. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka
Produkcja, współtworzona przez siedmiokrotnego mistrza świata Formuły 1 Lewisa Hamiltona, w tym roku otrzymała cztery nominacje do Oscara, w tym w kategorii najlepszy film. 62-letni Brad Pitt wciela się w rolę doświadczonego kierowcy Sonny’ego Hayesa, który po latach przerwy wraca do rywalizacji w Formule 1 jako zawodnik fikcyjnego zespołu APXGP. Film zachwycił zarówno widzów, jak i krytyków. Nic więc dziwnego, że jego producenci intensywnie pracują nad kontynuacją opowieści.
Co dotychczas mówiono na temat kontynuacji "F1"?
Choć od miesięcy pojawiały się spekulacje o drugiej części, dotąd brakowało oficjalnego potwierdzenia - nawet podczas niedawnego dnia prasowego Apple TV+, gdzie film jest dostępny w streamingu. Dopiero w trakcie dorocznego spotkania nominowanych do Oscarów w Los Angeles Bruckheimer jednoznacznie przyznał, że projekt jest w przygotowaniu. Nie ujawnił jednak harmonogramu prac ani szczegółów dotyczących obsady, w tym tego, czy Pitt ponownie zagra główną rolę. Zapewnił jedynie, że "oczywiście” będzie zaangażowany w decyzje castingowe.
Ile zarobiło "F1"?
Film, który trafił do kin ubiegłego lata, zarobił 630 milionów dolarów (467 mln funtów) na całym świecie, stając się najbardziej dochodową premierą kinową w historii Apple Original Films. Zdjęcia realizowano podczas sezonów Formuły 1 w 2023 i 2024 roku, a część scen powstała w trakcie rzeczywistych weekendów wyścigowych, między innymi podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Silverstone.
Producent przyznał, że był "zaskoczony”, a zarazem zachwycony uznaniem, jakie film zdobył w sezonie nagród, zwłaszcza nominacją do Oscara za najlepszy film. Wspominając proces produkcji, podkreślił: "To była długa droga, żeby doprowadzić film do realizacji, bo musieliśmy przetrwać kilka strajków – ale ostatecznie produkcja dostarczyła rozrywki widzom na całym świecie”. Dodał również: "Nigdy wcześniej nie pracowałem z Bradem Pittem i to naprawdę ekscytujące móc z nim współpracować”. Bruckheimer zaznaczył, że spotkanie podczas oscarowego lunchu było świetną okazją, by „powspominać” z twórcami, z którymi pracował na przestrzeni lat.
Nad czym obecnie pracuje producent "F1"?
Producent, ostatnio nominowany do Oscara za "Top Gun: Maverick", zdradził także, że pracuje nad kolejnymi projektami. W planach są między innymi "Heat 2", nowa odsłona "Days of Thunder" z lat 90., a także kolejny film z serii "Top Gun" oraz następna część "Piratów z Karaibów". Wspomniał również o "bardzo interesującym” projekcie związanym z UFO. "Mamy wiele projektów w przygotowaniu” – powiedział. "Czekamy tylko, aż któryś z nich dostanie świetny scenariusz i będzie można go zrealizować”.
Podczas ubiegłotygodniowego wydarzenia Apple TV+ poświęconego nadchodzącym produkcjom pojawiło się pytanie o sequel "F1". Dyrektor generalny Formuły 1 Stefano Domenicali odpowiedział fanom, by "śledzili informacje”, dodając, że więcej szczegółów zostanie ujawnionych "w przyszłości”.
Bruckheimer odniósł się także do zmian zachodzących w Hollywood - od wielkich fuzji studiów filmowych i rozwoju sztucznej inteligencji po kwestie polityczne oraz ograniczenia produkcyjne. Podkreślił jednak, że pozostaje "optymistą”, wierząc, że widzowie nadal będą potrzebować i oczekiwać kinowych emocji. Jak stwierdził: "Kiedy mówi się, że kina umierają, to nasza wina. Bo nie daliśmy ludziom rzeczy, które chcą oglądać”.
Źródło: Radio ZET/ BBC