Polacy kochali ten program. Teraz uczestnicy zdradzają, ile zarabiali
Ponad dwie dekady temu ten program przyciągał przed ekrany miliony Polaków. W tym roku przypada 25-lecie finału pierwszej edycji "Big Brothera". Z tej okazji uczestnicy zdradzili, ile zarobili dzięki udziałowi w reality show. Widzowie nie mieli pojęcia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie wyniki oglądalności osiągnął finał pierwszej edycji polskiego "Big Brothera".
- Które postacie pozostały rozpoznawalne po udziale w "Big Brotherze".
- Jak uczestnicy wspominają swoje zarobki z pierwszej edycji "Big Brothera".
- Dlaczego uczestnicy żałują braku mediów społecznościowych w 2001 roku.
Ile osób oglądało finał pierwszej edycji polskiego "Big Brothera"?
Na początku XXI wieku ten program wywoływał ogromne emocje wśród widzów. Mija właśnie 25 lat od finału pierwszej edycji polskiego "Big Brothera”. Produkcja, do udziału w której początkowo zgłosiło się około 10 tysięcy chętnych, przyciągała przed ekrany nawet największych sceptyków. Finał reality show prowadzonego przez Martynę Wojciechowską i Grzegorza Miecugowa oglądało prawie 10 milionów widzów, co przełożyło się na wpływy na konto telewizji TVN w wysokości około 120 milionów złotych.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o zwycięzców polskich reality show. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Zwycięzcy polskich reality shows. Rozpoznasz ich na zdjęciach?
17 czerwca 2001 roku zakończyła się pierwsza odsłona programu, która przyciągnęła przed telewizory ogromną widownię i osiągnęła wyniki oglądalności, o jakich dziś wielu producentów może tylko marzyć. Udział w show otworzył jego bohaterom drzwi do mediów - część z nich, jak Manuela Michalak czy Piotr "Gulczas” Gulczyński, pozostała rozpoznawalna do dziś. Jednym z tematów, który do dziś budzi emocje, są zarobki uczestników. W tamtym czasie format reality show dopiero pojawiał się w Polsce, więc wysokie wynagrodzenia dla osób spoza świata show-biznesu nie były standardem. Potwierdzają to sami uczestnicy w rozmowach z Plejadą.
Jak swoje zarobki w "Big Brotherze" wspominają uczestnicy?
Manuela, jedna z najbardziej wyrazistych postaci programu, szybko wykorzystała swoją popularność - pojawiała się w telewizji, angażowała się w różne projekty i aktywności zawodowe. Jak sama przyznaje: "To jest troszeczkę tak, że wtedy, jak poszliśmy, to dostaliśmy najniższą krajową w przeliczeniu na czas, który spędziliśmy w domu. Wtedy już miałam swoją firmę, więc dla mnie to nie było zbyt lukratywne. (...) Mam trochę pracy naukowej i pracuję z dziećmi, wspierając ich psychologicznie w szkole, mam też salon fryzjerski, zajmuję się też troszeczkę finansami - w tym wszystkim panem mojego czasu jest mój agent, który dba, aby wszystkie komponenty się zgadzały".
Podobnie sytuację wspomina Gulczas, który również nie owija w bawełnę: "TVN płacił raczej w popularności, a niekoniecznie w pieniądzach. Nie mam żadnego żalu do TVN, bo oni byli chyba w ogóle nieprzygotowani, jeśli chodzi o stawki. Akurat te rozliczenia to rzeczywiście były... Nie ma o czym mówić. Nie mam żadnych pretensji absolutnie. Żadnej dniówki nie było, tylko to były jednorazowe pieniądze, które dostaliśmy. Dostałem praktycznie żadne - dopiero zarobiłem po programie".
Na tę kwestię zwraca uwagę także Klaudiusz Sevković, który po programie również pozostał aktywny medialnie. Z perspektywy czasu żałuje przede wszystkim jednego: "W 2001 roku o mediach społecznościowych nikt jeszcze nawet nie myślał, a szkoda, bo przy takiej popularności dziś wszyscy mogliby żyć praktycznie tylko z tego. Tej rzeczy najbardziej żałuję. Że nie było wtedy Facebooka i Instagrama, bo mielibyśmy tyle followersów. Każdy z nas by żył z tego tak naprawdę. To jest jedyny minus, który widzę po czasie. Robilibyśmy naprawdę dobre liczby. Bilibyśmy rekordy. Ale z drugiej strony może dobrze, bo mieliśmy więcej prywatności".
Najlepsze seriale Polski Ludowej, które pamiętamy do dziś. Oglądaliście je wszystkie?
Źródło: Radio ZET/Pudelek/Plejada