`

Pamela Anderson powraca w filmie, który może dostać nominację do Oscara

2 min. czytania
15.11.2024 15:39
Obserwuj nas na Google

Pamela Anderson zdobyła popularność, występując w serialu „Słoneczny patrol”. Do dziś zresztą wiele osób utożsamia ją wyłącznie z tą produkcją. Teraz słynna aktorka powraca w zupełnie nowej roli, a nowy film może stać się kandydatem do Oscara.

Pamela Anderson powraca w filmie, który może dostać nominację do Oscara
fot. screen/YouTube

Film z Pamelą Anderson zrobi furorę?

„The Last Showgirl” to nowy film, który opowiada o 57-letniej tancerce, która występuje w rozbieranej rewii w Las Vegas. Shelley (w tej roli Pamela Anderson) wykonuje ten zawód już od trzech dekad. Dla niej praca nie jest tylko źródłem dochodu, ale też sztuką. Shelley jednak zostaje zastąpiona młodszym, „wizualnie apetyczniejszym” pokoleniem, co jest dla niej wielkim ciosem. Staje wtedy przed dylematem i nie wie, co zrobić dalej ze swoim życiem, skoro jej ciało nie jest już atrakcyjne.

 

Oprócz Pameli Anderson w filmie występują także Jamie Lee Curtis, Brenda Song, Dave Bautista, Kiernan Shipka i Jason Schwartzman. „The Last Showgirl” wyreżyserowała Gia Coppola, wnuczka słynnego Francisa Forda Coppoli. Film jest porównywany do produkcji pt. „Zapaśnik”, w której wystąpił Mickey Rourke. Fabuła jest nawet dość podobna – emerytowany wrestler pragnie udowodnić światu, że jeszcze coś znaczy. Za tę rolę Mickey Rourke otrzymał nominację do Oscara oraz nagrodę BAFTA i Złoty Glob.

Czy nowy film z Pamelą Anderson otrzyma Oscara?

W sieci ukazał się zwiastun „The Last Showgirl”. Film wejdzie do amerykańskich kin 13 grudnia, a więc tuż przed Bożym Narodzeniem. Nie wiadomo, kiedy zobaczą go polscy widzowie, ale niektórzy z nich mogli oglądać film z Pamelą Anderson na American Film Festival we Wrocławiu. „Choć to film o końcu wieloletniej kariery i końcu złudzeń po przebudzeniu z amerykańskiego snu, to także wielki powrót Pameli Anderson, choć ta tak naprawdę nigdzie nie zniknęła, ale jej życie zostało niesprawiedliwie przykryte ciężarem medialnych sensacji i plotek” – czytamy w informacji prasowej od organizatorów festiwalu.

Oglądaj

W kluczowym momencie filmu bohaterka w przypływie frustracji wykrzykuje: „Mam 57 lat i jestem piękna!”. To też odzwierciedla sposób myślenia samej Pameli Anderson, która co rusz udowadnia, że najbardziej liczy się to, co mamy w środku, a nie na zewnątrz. Choć powierzchowne piękno może przeminąć, najważniejsze jest to, jacy jesteśmy wewnątrz. Idąc tropem „Zapaśnika”, można przypuszczać, że za autoironiczną rolę Pamela Anderson także powinna otrzymać Oscara. Czy tak się rzeczywiście stanie? Dowiemy się tego w niedługim czasie, jednak aktorka w pełni na to zasługuje.

Źródło: Radio ZET/film.wp.pl