"Ojczyzna" Pawła Pawlikowskiego zachwyciła w Cannes. Czy polski reżyser otrzyma kolejnego Oscara?

6 min. czytania
15.06.2026 15:25
Obserwuj nas na Google

"Ojczyzna" to najnowsza produkcja w reżyserii Pawła Pawlikowskiego. Niebawem tytuł z Hannsem Zischlerem i Sandrą Hüller wejdzie w końcu na ekrany polskich kin. Czy warto obejrzeć doceniony Złotą Palmą film? Czy ma szansę na Oscara? Przeczytaj naszą recenzję. 

Ojczyzna - kadr z filmu
fot. Kino Świat/materiały prasowe

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są główne tematy filmu "Ojczyzna"?
  • Dlaczego Erika Mann odgrywa kluczową rolę w "Ojczyźnie"?
  • Które aspekty wyróżniają film "Ojczyzna" realizacyjnie?
  • Czy "Ojczyzna" ma szansę na zdobycie Oscara?

"Ojczyzna" - nowy film Pawła Pawlikowskiego w kinach od 19 czerwca

Od 2013 roku i sukcesu "Idy" kolejne filmy Pawła Pawlikowskiego wzbudzają w Polsce ogromne zainteresowanie. 19 czerwca 2026 roku do kin wchodzi "Ojczyzna" - tytuł, który znacznie różni się od "Idy" i "Zimnej wojny", ale ma z nimi jednocześnie bardzo dużo cech wspólnych, typowych zresztą dla całego dorobku reżysera. 

Oglądaj

"Ojczyzna" na światowej premierze podczas tegorocznego festiwalu filmowego w Cannes zdobyła nie tylko uznanie widzów i krytyków, ale również Złotą Palmę dla najlepszego reżysera. Walka o Oscary poprzednich produkcji Pawlikowskiego nasuwa więc zapewne pytanie, czy jego najnowsze dzieło ma szansę na rywalizację podczas 99. gali rozdania tych ważnych nagród. 

"Ojczyzna" - recenzja nowego filmu Pawła Pawlikowskiego

Nowy film Pawlikowskiego to druga pozycja po "Zimnej wojnie" rozgrywająca się w powojennej Europie. Tym razem nie w Polsce, ale w Niemczech, a głównymi bohaterami są postacie, które istniały naprawdę - Thomas Mann i jego córka Erika. Wybitny niemiecki pisarz przyjeżdża po latach pobytu w Stanach Zjednoczonych do zniszczonych wojną (na bardzo wielu płaszczyznach) Niemiec, by ruszyć śladami Goethego. Przy okazji wygłasza przemówienia na temat swojej ojczyzny zarówno po stronie kraju kontrolowanego przez Amerykanów, jak i Rosjan. 

Ojczyzna - kadr z filmu
Fot. Kino Świat/materiały prasowe
Ojczyzna - kadr z filmu

"Ojczyzna" nie jest jednak historią o Mannie. Chociaż film można określić dramatem biograficznym z elementami kina drogi, w rzeczywistości wznosi się ponad gatunkowymi podziałami, by stać się uniwersalną przypowieścią z wieloma niedopowiedzeniami. Nic w tej produkcji nie jest podane wprost, a twórcy używają bardzo wielu różnego rodzaju środków, by snuć skręcającą w poetyckie rejony opowieść, która mimo wszystko mocno stąpa po ziemi. 

"Ojczyzna" - uniwersalna historia o miejscu, z którego pochodzimy

Mimo postaci Manna, o wiele ważniejsza z punktu widzenia tej opowieści jest jego córka Erika. Nie znaczy to jednak, że postać jej ojca, tak jak ma to miejsce w samej fabule, staje się jedynie dodatkiem, czy symbolem, służącym konkretnemu celowi. Swoje zadanie jako bohater tej historii oczywiście spełnia, ale przede wszystkim działa jako odrębny bohater, chociaż równocześnie dopełnia Erikę, tworząc z nią ciekawą i zróżnicowaną emocjonalnie dynamikę relacji. Warto jednak podkreślić, że emocjonalność jest w "Ojczyźnie" bardzo powściągliwa, jak zresztą czasy, w których ten film się rozgrywa. 

"Ojczyznę" można odczytywać na bardzo wielu poziomach - zrówno dosłownym, historycznym, osadzonym w konkretnym wycinku czasoprzestrzeni, jak i bardziej uniwersalnym, zadającym ponadczasowe pytania na temat naszej tożsamości. Chociaż Pawlikowski sięgnął ponownie po motywy, z których już korzystał, tym razem podszedł do nich z nieco innej strony.

Ojczyzna - kadr z filmu
Fot. Kino Świat/materiały prasowe
Ojczyzna - kadr z filmu

Fabuła nie jest skomplikowana. Sama podróż nie obfituje w wybitnie porywające wydarzenia. Emocje buzują pod powierzchnią, jednak film nie epatuje nimi. Tym samym "Ojczyzna" staje się swego rodzaju esejem tożsamościowym odczytywanym na co najmniej dwóch poziomach. Film można rozpatrywać jako namysł nad okresem w historii Niemiec, który rzadko jest poruszany w popkulturze - czasem powojennych przemian. Z tego też poziomu to tytuł ściśle powiązany z tym konkretnym państwem, jego kulturą i dziejami historycznymi. 

Z drugiej jednak strony pojawiają się istotne elementy wychodzące poza kulturowo-historyczny kontekst Niemiec, które powinny trafić do każdego człowieka bez względu na miejsce, z którego pochodzi. Pytania o to, czym jest ojczyzna, czym różni się od domu i czy jej natura jest stała to główne filozoficzne filary "Ojczyzny". Ale ten film to również zwrócenie uwagi na kulturę jako zjawiska kształtującego nie tylko samą ojczyznę, ale też nasze postrzeganie ojczyzny. 

"Ojczyzna" - muzyka jako środek do pokazania dwóch światów

Pawlikowski ponownie wykorzystał muzykę, by zilustrować poruszane przez siebie tematy. W "Ojczyźnie" widać to w kreowaniu dwóch nowych rzeczywistości, które pojawiły się na terenie Niemiec po wojnie. W RFN muzyka służy głównie rozrywce - to frywolne piosenki o miłości, zabawiające bywalców klubów dla ludzi z wyższych sfer. W NRD ma zupełnie inny charakter - monumentalne chóralne śpiewy żołnierzy ku chwale lepszej przyszłości mieszają się z elementem ludowym. 

W to wszystko wpleciona jest trzecia twarz Niemiec - pozostałości po klasycznej kulturze tego kraju. Nie bez powodu padają nazwiska najwybitniejszych niemieckich, podkreślone na samym końcu sceną zachwytu głownych bohaterów nad jednym z utworów Bacha zagranym na kościelnych organach, w zrujnowanej wojną świątyni. To relikt przeszłości - świata, z którego pochodzi Mann, sam siebie nazywający w pewnym momencie pamiątką po burżuazji. Bohater fenomenalnie grany przez Hannsa Zischlera zdaje sobie sprawę, że dawny świat wraz z nim odchodzi w niepamięć i stara się zrobić wszystko, by złapać jak najwięcej jego resztek, nawet kosztem najbliższych. 

Ojczyzna - kadr z filmu
Fot. Kino Świat/materiały prasowe
Ojczyzna - kadr z filmu

Erika, w którą wcieliła się jak zawsze świetna Sandra Hüller jest rozdarta między zaangażowaniem swojego ojca, a zmęczeniem nową rzeczywistością. Chociaż Niemcy nie są dla niej tak ważne, jak dla Manna, na bardziej ludzkim, społecznym i emocjonalnym poziomie również reaguje na zmiany, z którymi nie może się pogodzić. Zauważa jednak to, czego jej ojciec nie widzi - ściągnięcie go z USA do nowych Niemiec nie było podyktowane wcale jego prestiżową pozycją w świecie literatury. Zarówno Amerykanie, jak i sowieci chcą wykorzystać pisarza do własnych celów politycznych. 

Osiągnięcie tych celów przez dwie strony to kolejny sposób na ukazanie czym różnią się podzielone murem strony Niemiec - działania obu frakcji ukazują przepaść kulturową pomiędzy Zachodem i Wschodem - zupełnie inne podejście do wielu aspektów życia. Mann i jego córka starają się być ponad to, ale mimo wszystko interakcje z przedstawicielami obu stron na nich oddziałują. 

"Ojczyzna" pokazuje, że kiedy chodzi o walkę o władzę, mechanizmy się nie zmieniają. Mimo że film rozgrywa się w 1949 roku, wydaje się w wielu miejscach niezwykle aktualny, biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną. Z filmu widać wyraźnie, że orędownicy systemów, których status quo są ważniejsze od obywatela, nie jest zjawiskiem nowym. Tak samo, jak podejście do kultury - nie jako zachwytem nad spuścizną danego narodu, tylko narzędzia propagandy. Film pokazuje też, że mimo zawirowań politycznych, nie zmienia się również pozycja niektórych osób. Wielu oportunistów rozliczenia nie dotyczą, szczególnie kiedy są potrzebni nowej władzy. 

"Ojczyzna" - genialne aktorstwo i wybitne zdjęcia Łukasza Żala

Realizacyjnie "Ojczyzna" jest na naprawę wysokim poziomie. Zdjęcia Łukasza Żala to z jednej strony ukłon w stronę klasycznego kina europejskiego. Kadrowanie i praca kamery są przy tym, jak najbardziej współczesne, więc nie czujemy przerostu formy nad treścią. Po raz kolejny operator pokazał, że odnajduje się w kręceniu czarno-białych filmów i znów ten środek wyrazu działa na korzyść produkcji na wielu poziomach - wizualnym, ale i symbolicznym. 

"Ojczyzna" nie jest rozbuchana. Pawlikowski ponownie stworzył film bardzo intymny, w zasadzie napisany pod dwie postacie, bo mimo obecności bohaterów drugoplanowych, to właśnie Thomas Mann i Erika zajmują najwięcej czasu ekranowego i nadają opowieści tempo. Mimo to warto zwrócić na występ gościnny gwiazdy "Zimnej wojny" - Joanny Kulig, która wcieliła się w śpiewaczkę. 

Ojczyzna - Joanna Kulig
Fot. Kino Świat/materiały prasowe
Ojczyzna - Joanna Kulig

Ważnym elementem jest też czas trwania "Ojczyzny". Film ma jedynie 82 minuty. Mimo to Pawlikowskiemu udało się w niespełna półtorej godziny, można stworzyć dzieło, któremu nic nie brakuje. Produkcja nie podaje oczywiście gotowych odpowiedzi. Zostawia raczej widza z pytaniami, na które musi odpowiedzieć sobie sam - czy to w kontekście wydarzeń filmu, czy własnego życia. 

Czy "Ojczyzna" dostanie Oscara? 

Odpowiadając na pytanie z tytułu tej recenzji - czy "Ojczyzna" ma szanse na Oscary? Istnieje taka możliwość, szczególnie w kategoriach aktorskich, dla najlepszego reżysera, czy operatora. Ale produkcja jest na wskroś europejska, kameralna, a co za tym idzie, nie przystaje do bardziej monumentalnych filmów, które zazwyczaj zostają docenione przez Amerykańską Akademię Filmową. Czas jednak pokaże, bo w ostatnich latach w tej kwestii pojawiają się zaskoczenia. 

"Ojczyzna" na pewno nie jest filmem dla każdego. Nie wchodzi w tak ważne społecznie tematy, jak "Ida", nie jest naszpikowana emocjonalnością, jak "Zimna wojna", ale nie zmienia to jednak faktu, że jest pozycją, która porusza ważne problemy. Na pewno warto zobaczyć kolejne dzieło Pawlikowskiego, bo dotyka kwestii, które często są obecnie marginalizowane, albo jeśli już wykorzystywane, to przekazywane z zupełnie inną intencją, skręcającą w kierunku polaryzowania społeczeństwa. Tymczasem "Ojczyzna" przypomina, że podobnie jak w twórczości Goethego, w ludzkiej egzystencji najważniejsze są miłość i życie, mimo że czasem mając tę świadomość, idziemy paradoksalnie zupełnie inną ścieżką. 

Źródło: Radio ZET