Nikt nie wie, jak się nazywa i jak wygląda. Powstał drugi film na podstawie jego tekstu
Na “Wujka foliarza” nie wejdziesz do kina z ulicy z pewnością, że to komedia, która na pewno rozbawi ciebie, twoich znajomych, mamę, siostrę i jej partnera. Żeby móc się choć trochę bawić na tym filmie, trzeba znać pewien kontekst. Ja ten kontekst znam, więc opowiem ci i o nim, i o samym filmie, który widziałam jeszcze przed premierą. Zapraszam na recenzję “Wujka foliarza” bez spojlerów.
- “Wujek foliarz” to spin-off filmu “Fanatyk”, czyli komedii z 2017 roku.
- Produkcja, której premiera jest zaplanowana na piątek 14 marca, powstała na podstawie opowiadania anonimowego twórcy internetowego znanego jako Malcolm XD.
- Recenzja “Wujka foliarza” bez spojlerów.
“Wujek foliarz” - kolejna produkcja na podstawie dzieła anonimowego twórcy
Informacja o tym, kim jest, albo kim nie jest Malcom XD, nie jest niezbędna do zrozumienia “Wujka foliarza”, ale pomoże zawęzić krąg odbiorców filmu oraz będzie odpowiednim wprowadzeniem do wspomnianego wcześniej, kluczowego kontekstu. Malcom XD to znany od lat w przestrzeni internetowej twórca copypast. Copypasty (albo też po prostu pasty), to nic innego, jak krótkie opowiadania pisane charakterystycznym dla pewnych grup internetu językiem, które zamieszczane są w sieci przez anonimowych autorów i mogą być przekazywane dalej za pośrednictwem opcji kopiuj-wklej. Pasty mogą być różne, choć te najpopularniejsze pochodzą albo z kategorii horrorów i komedii. Malcolm XD wyspecjalizował się w tej drugiej kategorii, a jego poczucie humoru, język i lekkość w pisaniu w pewnym momencie wydostały się daleko poza bańkę, dla której zaczął w ogóle pisać.
I tak Polska doczekała się filmu “Fanatyk”, ekranizacji copypasty znanej jako “Mój stary to fanatyk wędkarstwa”, czyli przerysowanej opowieści z życia chłopaka, którego ojciec jest fanatykiem, jak sama nazwa wskazuje, wędkarstwa. Popularność Malcolma XD wzrosła, a po filmie powstała też książka zatytułowana “Emigracja” oraz oparty na niej serial “Emigracja XD”. Kontynuacją tej książki była kolejna - “Edukacja” oraz wydana w 2024 roku “Eskapada”. “Wujek foliarz” to z kolei produkcja, która tak, jak “Fanatyk” powstała na podstawie copypasty Malcolma XD.
Filmy, książki, seriale, mogłoby się wydawać, że przy takiej skali popularności i sukcesu, Malcolm XD porzuci anonimowość, by móc w pełni rozwinąć skrzydła kariery. Nic bardziej mylnego - pisarz konsekwentnie trzyma się pozostawania w ukryciu. Kim więc jest Malcolm XD? Jest internetowym bytem, alter ego nieznanej szerszemu gronu osoby. Dyskusje na temat tego, kto stoi za projektem, toczą się już od lat, ale czy tak naprawdę musimy znać imię, nazwisko oraz twarz osoby, która za tym wszystkim stoi? Niekoniecznie, jednak ten fenomen anonimowego twórcy z czeluści internetu jest zdecydowanie wart odnotowania.
Recenzja “Wujka foliarza” bez spojlerów
Skoro już wiemy, a właściwie, to nic nie wiemy, o Malcolmie XD, możemy przejść do kontekstu “Wujka foliarza”. Bo żeby zrozumieć ten film, potrzebna jest choć minimalna wiedza na temat tego, z czego śmieje się dziś internet. A “foliarze” to jedna z najwdzięczniejszych grup do strojenia sobie z niej żartów. Urocza nazwa tej społeczności pochodzi od stereotypu, z którym jest silnie związana, a jest nim oczywiście nakładanie na głowę czapeczki z folii aluminiowej, która ma chronić przed różnego rodzaju promieniowaniami. Foliarze to osoby, które wierzą w teorie spiskowe bardziej, niż w jakiekolwiek badania i dowody naukowe i dopóki nie zaczynają głosić swoich “mądrości” na temat szczepionek, nie zaczynają namawiać do wątpliwych, groźnych dla zdrowia sposobów “leczenia”, oraz nie naciągają innych na swoje kolejne “wynalazki” na miarę czepka z folii, nie muszą obawiać się szydery. Niestety istotą foliarstwa jest przekraczanie granic zdrowego rozsądku na poczet “chłopskiego rozumu”.
I takim właśnie foliarzem jest wujek głównego bohatera filmu, czyli Kuby (w którego wciela się Mikołaj Kubacki). Wujek (Adam Woronowicz) prowadzi swój kanał Prawda TV, na którym nadaje o sprawach, w które wierzy, ma również bunkier przystosowany na moment, w którym, tu pozwolę sobie na cytat, “to wszystko pier***nie”.
Kuba trafia do tego właśnie bunkra z “dobrowolnej” terapii odwykowej, w której udział ma mu zapewnić złagodzenie kary za posiadanie znacznej ilości znanego, nielegalnego w Polsce zioła. I tak właśnie zaczyna się seria bardzo dziwnych zdarzeń w życiu Kuby, jego wujka i mieszkańców wsi, w której znajduje się siedziba Prawda TV.
Kto widział “Fanatyka”, albo lepiej, czytał samą pastę, ten wie, czego może się tu spodziewać. “Wujek foliarz” to satyra tytułowej grupy foliarzy, polskiej wsi i opowieść o “kryzysie wieku młodzieńczego”, czyli o tym momencie w życiu dorosłego już człowieka, w którym czuje się presję na to, by “coś” się już udało, a ma się wrażenie, że wszystko wokół tylko się sypie. I w takim właśnie momencie jest Jakub. Nie zapominajmy, że to film na podstawie internetowej copypasty, która jest przerysowana i napisana specyficznym językiem, więc oddanie jej istoty na ekran, jest trudniejsze, niż mogłoby się wydawać. Nie tłumaczy to jednak brak spójności scenariusza, co niestety, ale jest mocno odczuwalne.
Film zaczyna się dość psychodelicznie, Kuba jest na wspomnianej wcześniej terapii, poznaje Emi i nagle budzi się w kanciapie, nazywaną przez swojego wujka “atomowym sercem”. Poznaje towarzyszy brata swojego ojca, czyli Barbarę (Katarzyna Figura), Szybkiego (Michał Sikorski) oraz Ryśka (Andrzej Grabowski). I mam wrażenie, że po 20-którejś minucie zaczynam oglądać jakiś zupełnie inny film.
To wrażenie nie odpuszcza mnie do samego końca, cały czas czuję, że historia w “Wujku foliarzu” jest przedstawiona albo niespójnie, albo niechlujnie, albo jedno i drugie. Brakuje tu czegoś, co nadałoby tej fabule płynności i zabrało ode mnie to wrażenie, że coś zostało niedopowiedziane, albo dzieje się nie w takiej kolejności, w jakiej powinno - od środka i za szybko.
Czy jestem zawiedziona? Byłam zawiedziona “Fanatykiem”, wobec którego miałam te kilka lat temu znacznie większe oczekiwania, jak z resztą chyba cały internet. Po sukcesie serialu “Emigracja XD” może liczyłam na więcej, ale nie na tyle, by być teraz jakoś wybitnie zaskoczona, bo za obiema produkcjami stoją przecież inni twórcy, a elementem ich łączącym jest Malcolm XD i jego “XD” historie (choć akurat przy "Wujku Foliarzu" bezpośrednio on nie pracował).
Jak już wspominałam na wstępie - nie jest to komedia, która zapewni ubaw po pachy każdemu i na pewno nie taka miała być. Mimo wszystko, jak wygląda obecnie polski rynek komedii, każdy wie, więc miło jest zobaczyć coś nowego i eksperymentalnego, w którym siły łączą starzy wyjadacze (Andrzej Woronowicz, Katarzyna Figura, Piotr Adamczyk, Marian Dziędziel czy Dariusz Kowalski) z młodą ekipą (reżyser Michał Tylka, odtwórca głównej roli, znany z “Fanatyka” i “Apokawixy” Mikołaj Kubacki, czy Kamila Urzędowska, której twarz możecie kojarzyć z filmem “Chłopi”). Jeśli jesteście za starzy na “100 dni do matury” (recenzję przeczytacie tutaj: Film, który przyciągnął do kin rekordową liczbę Polaków. Jest szansa na podbój USA?), a czujecie się za młodzi na nowy film Paolo Sorrentino (recenzja już w ten czwartek), to możecie iść na “Wujka foliarza”. Nie liczcie jednak ani na katharsis, ani na jakąś wybitną satyrę.
Źródło: Radio ZET