Nie żyje twórca kultowych seriali. James Burrows miał 85 lat

3 min. czytania
22.06.2026 08:17
Obserwuj nas na Google

Smutna wiadomość dla fanów kultowych hollywoodzkich produkcji. W wieku 85 lat odszedł James Burrows, reżyser między innymi "Przyjaciół". Informację o jego śmierci przekazała rodzina. 

Na zdjęciu mężczyzna z siwą brodą i owalną twarzą, ubrany w ciemny sweter i szalik.
fot. Henry McGee/Associated Press/East News

Nie żyje reżyser "Przyjaciół"

Środowisko związane z amerykańskimi serialami pogrążyło się w żałobie. 19 czerwca, w wieku 85 lat, zmarł James Burrows, twórca takich kultowych produkcji, jak "Przyjaciele", "Taxi", "Zdrówko", "Teoria wielkiego podrywu" czy "Will i Grace". Filmowiec należał do grona twórców, których nazwisko nie zawsze było powszechnie rozpoznawalne, choć jego wpływ na popkulturę jest nie do przecenienia. Przez ponad 50 lat pracował przy najważniejszych amerykańskich sitcomach, reżyserując ponad tysiąc odcinków. Zdobył 11 nagród Emmy i na stałe zapisał się w historii jako jeden z architektów współczesnej telewizyjnej komedii.

Nie przegap

Dla widzów "Przyjaciół" jego rola była szczególna - to właśnie on stanął za kamerą pilota i pierwszych kluczowych epizodów, pomagając stworzyć wyjątkową chemię między bohaterami. W jego dorobku znalazły się także produkcje takie jak "Frasier", "Mike i Molly" czy "Millerowie". 

Rodzina przekazała, że reżyser zmarł 19 czerwca w otoczeniu najbliższych. W oficjalnym komunikacie zwrócono uwagę nie tylko na jego imponujące osiągnięcia, ale też wyjątkowe podejście do komedii. "Burrows wiedział, że dobra komedia to nie tylko śmiech. To także człowieczeństwo, więź i prawda. Ta świadomość stała się fundamentem kariery, która na zawsze zmieniła telewizję. Jego wpływ będzie odczuwalny przez kolejne pokolenia dzięki niezliczonym artystom, których inspirował, historiom, w których tworzeniu uczestniczył, i milionom ludzi, których życie rozświetlił swoją pracą" - czytamy w oświadczeniu. "Pozostawił ukochaną żonę Debbie, cztery córki i siedmioro wnucząt. Będzie nam go bardzo brakowało, ale na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Myślami jesteśmy z Debbie, jego dziećmi i wnukami, rodziną, przyjaciółmi, współpracownikami oraz wszystkimi, których życie odmienił. Niech jego pamięć będzie błogosławieństwem" - zakończyli bliscy Jamesa Burrowsa.

Redakcja poleca

Gwiazdy "Przyjaciół" żegnają twórcę pierwszych odcinków kultowego serialu

Po śmierci Jamesa Burrowsa aktorzy związani z "Przyjaciółmi" opublikowali poruszające wspomnienia w mediach społecznościowych. "Jimmy, słowa nie są w stanie opisać, jaki wpływ wywarłeś na nas i wszystkich, którzy mieli szczęście cię poznać. Jesteś prawdziwą ikoną na wielu płaszczyznach. Wszystkiego najlepszego w twoim kolejnym projekcie. Będzie nam Cię brakowało. Niech Bóg cię błogosławi" - napisał Matt LeBlanc, czyli serialowy Joey Tribbiani.

"Jimmy Burrows wydobywał to, co najlepsze w każdym aktorze, z którym kiedykolwiek pracował i podnosił na wyższy poziom każdy spektakl, który reżyserował, czyniąc go zabawniejszym i bardziej wzruszającym, niż ktokolwiek się spodziewał. Jego ciepło, pokora i hojność sprawiły, że czuliśmy się bezpiecznie, jak rodzina, i jestem pewien, że nie byliśmy jedyną obsadą, która tak się czuła. Dbał o nas zarówno przed kamerą, jak i poza nią. Stał się dla mnie i jestem pewien, że dla innych również, kimś w rodzaju ojca. Ojcowski w najlepszym tego słowa znaczeniu: kochający, mądry, dodający otuchy, wymagający, pouczający, cierpliwy, inspirujący, zabawny - a w najlepsze dni, jak sądzę, nawet dumny. Tysiące scenarzystów, aktorów, producentów, członków ekipy i dyrektorów stacji telewizyjnych ma na zawsze szczęście, że mogli być z nim na planie zdjęciowym, obserwować go przy pracy i uczyć się od jego niezrównanego talentu. Jimmy, już za tobą tęsknię i jestem ci na zawsze wdzięczny. Dziękuję, że byłeś tak wspaniałym reżyserem, mentorem i przyjacielem" - wspominał poruszony David Schwimmer, odtwórca roli Rossa Gellera w "Przyjaciołach".

Źródło: Radio ZET/Pudelek