Nastoletni gwiazdor zarobił miliony dolarów. Wszystko zawdzięcza matce
Trudno byłoby sobie wyobrazić dzieła Disneya bez dziecięcych oraz nastoletnich aktorów. To oni podkładali głosy młodym bohaterom, nadając im charakterystyczne brzmienie. Jeden z gwiazdorów, który podbił serca widzów z całego świata, zarobił gigantyczne pieniądze dzięki jednej produkcji. Artysta wszystko zawdzięcza własnej matce.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jakim filmie można usłyszeć głos dziecięcego aktora z lat 90.
- Ile początkowo miał zarobić Jason Weaver.
- Kto pomógł młodemu gwiazdorowi w uzyskaniu znacznie lepszej oferty.
Ile początkowo wynosił kontrakt zaproponowany dziecięcemu aktorowi?
Twórcy produkcji kierowanych do najmłodszych wielokrotnie współpracują z dziećmi czy nastolatkami, zatrudniając ich w rolach aktorów bądź aktorów dubbingowych, aby jak najlepiej oddać głos i zachowania bohaterów seriali, filmów oraz wszelkich dzieł animowanych. W Hollywood oraz planach na całym świecie od dziesiątek lat pracują dzieci, które zaczynają rozwijać karierę w wieku kilku bądź kilkunastu lat. Niektórzy od samego początku korzystają ze wsparcia menagerów, inni decydują się na zaangażowanie do tej roli swoich najbliższych. Czasem pomysł ten przynosi niewyobrażalne skutki.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o bajki Disneya. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Te bajki Disneya zna cały świat. Jak dobrze je pamiętasz? [Quiz]
Jednym z dziecięcych aktorów, który korzystał z pomocy własnej matki w kwestii kontraktów oraz umów, jest Jason Weaver. Amerykański gwiazdor dziecięcy, który w latach 90. użyczył głosu małemu Simbie w "Królu lwie", miał zaledwie 13 lat, gdy otrzymał propozycję współpracy od Disneya. Chłopiec postanowił całkowicie zaufać mamie w kwestiach finansowych. Nie wiedział jeszcze wówczas, że kobieta uratowała jego finansową przyszłość.
Choć dla wielu był debiutantem, Weaver miał już na koncie występy w serialu o rodzinie Michaela Jacksona oraz w innych amerykańskich produkcjach telewizyjnych. W "Królu lwie” odpowiadał za śpiew młodego Simby - jego "mówiony” głos należał najpierw do Jonathana Taylora Thomasa, a potem do Matthewa Brodericka. Disney zaproponował mu wtedy 2 miliony dolarów, co w 1994 roku było zawrotną kwotą dla początkującego nastolatka. Ale w umowie znalazł się haczyk - przyjęcie pieniędzy oznaczało rezygnację z tantiem.
Jaką umowę wynegocjowała mama dziecięcego aktora?
Matka aktora, mimo że oferta brzmiała kusząco, postanowiła nie podpisywać umowy. - Zaraz, zaraz, nie tak prędko - miała powiedzieć, gdy usłyszała o warunkach Disneya. Wiedziała, że studio ma w zwyczaju regularnie wznawiać swoje klasyki - pokazywać je ponownie w kinach, wydawać na VHS-ach, płytach czy w innych formatach. Brak praw do tantiem oznaczałby więc rezygnację z przyszłych zysków.
Jak się okazało, była to decyzja idealna. "Król lew” odniósł gigantyczny sukces, doczekał się niezliczonych wznowień i wydań, a piosenki Jasona Weavera – "Hakuna Matata” i "I Just Can’t Wait to Be King” – pojawiały się wszędzie: w filmach, grach, parkach rozrywki czy książeczkach audio. W efekcie aktor, który zgodził się na 100 tysięcy dolarów zaliczki i tantiemy, zarobił po latach kilkanaście milionów dolarów więcej, niż wynosiła pierwotna propozycja. - Tantiemy, jakie otrzymywałem w kolejnych latach, były nadzwyczaj pomocne - wspominał.
Produkcja "Króla lwa” kosztowała ok. 45 milionów dolarów, ale przyniosła Disneyowi miliardowy zysk. Ścieżka dźwiękowa sprzedała się w 7 milionach egzemplarzy, a utwory śpiewane przez Weavera należą do najbardziej rozpoznawalnych w całej animacji. Mimo to rola Simby nie otworzyła mu drzwi do wielkiej kariery - wielu widzów do dziś myśli, że piosenki wykonywał Jonathan Taylor Thomas, który użyczał Simbie głosu w dialogach.
W wywiadzie dla "The New York Times” Weaver zdradził, że do roli trafił przez przypadek. W serialu "The Jacksons” wcielał się w młodego Michaela Jacksona i pewnego dnia na planie pojawił się sam Elton John. Usłyszał, jak chłopak śpiewa, i zachwycił się jego głosem. Los chciał, że młody Simba miał brzmieć właśnie jak Jackson - dlatego Weaver dostał zaproszenie na przesłuchanie. Zaśpiewał tak dobrze, że pierwsze nagranie wszystkich trzech piosenek (z których dwie trafiły do filmu) od razu zostało wersją ostateczną. Choć nie zaproszono go na premierę filmu, czeki z Disneya nadal przychodzą co roku. Weaver podkreśla, że to wszystko zasługa mamy, która nie uległa pierwszej propozycji.
Dzięki mądrej decyzji jego matki, Jason Weaver zrezygnował z początkowej oferty na rzecz tantiem, co przyniosło mu po latach wielomilionowe zyski.
Źródło: Radio ZET/Kultura Gazeta