Najstarsza polska aktorka kończy 100 lat. Przeżyła porażenie piorunem, zatrucie i śmierć kliniczną
To najstarsza żyjąca aktorka w Polsce. Ewa Krasnodębska obchodzi 9 lipca 2025 swoje 100. urodziny. Polacy dobrze znają jej wspaniały dorobek artystyczny, jednak mało kto wie o życiowych dramatach, z którymi musiała się mierzyć. Ikona polskiego kina przeżyła porażenie piorunem, zatrucie belladonną oraz śmierć kliniczną.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ewa Krasnodębska to najstarsza żyjąca polska aktorka
- Ikona polskiego kina obchodzi dziś 100. urodziny
- Życie i kariera Ewy Krasnodębskiej
Ewa Krasnodębska skończyła 100 lat
Ewa Krasnodębska obchodzi dziś 100. urodziny. Polska aktorka teatralna i filmowa przyszła na świat 9 lipca 1925 roku w Warszawie jako jedyne dziecko Mariana Krasnodębskiego i Marii z Badowskich. Pochodziła z artystycznej rodziny - jej matka była absolwentką Akademii Sztuk Pięknych, pradziadek zakładał warszawską Zachętę, dziadek był cenionym malarzem, a babcia pianistką. Nic dziwnego, że młoda Ewa również podążyła ścieżką artystki.
Quiz: Te filmy oglądaliśmy w PRL-u. Mało kto pamięta ten z pytania nr 5 [Quiz]
W 1949 roku ukończyła studia na Państwowej Wyższej Szkole Aktorskiej w Warszawie. Związała się z teatrami we Wrocławiu i Warszawie. Występowała także na dużym ekranie - zagrała w takich filmach, jak "Za wami pójdą inni", "Zaczarowany rower", "Nikodem Dyzma", "Awantura o Basię", "Zejście do piekła", "Marysia i Napoleon" czy "Jeszcze nie wieczór". Ostatni raz w filmie zagrała w "Facet (nie)potrzebny od zaraz" z 2014 roku.
Ewa Krasnodębska przeżyła porażenie piorunem i śmierć kliniczną
Niewiele osób wie, że jej życie naznaczone było wieloma dramatami. W dzieciństwie mierzyła się z trudnościami życia w czasach drugiej wojny światowej - w 1939 r. jej rodzina znajdowała się w bombardowanej Warszawie. Nastoletnia Ewa pracowała przymusowo dla Niemców, wypisując dokumenty, przepustki, aż w końcu trafiła do skupu drobiu, miodu i jaj.
W późniejszych latach Ewa Krasnodębska kilka razy otarła się o śmierć. Doświadczyła porażenia piorunem, a także zatruła się belladonną w sanatorium w Krynicy Górskiej. Po potrąceniu przez motocykl przeżyła śmierć kliniczną, o której opowiedziała na łamach "Gościa Niedzielnego".
- Raz prawie znalazłam się na tamtym świecie. Przejechał mnie motocykl. Przeżyłam wylew krwi do mózgu i śmierć kliniczną. Patrzyłam zdziwiona z rogu sali na siebie leżącą na noszach. Na dwa tygodnie straciłam wzrok.
Ewa Krasnodębska wciąż pozostaje aktywna artystycznie, jednak teraz zajmuje się pisaniem wierszy. W rozmowie z dziennikarzem Maciejem Klocińskim przyznała, że czuje się dobrze, jest zdrowa i pozytywnie podchodzi do życia.
Radio ZET / Film Polski / Plejada.pl