`

Najdziwniejsze dzieło tworzone przez dwóch mistrzów. Usunęli kawał historii sztuki i filmu

2 min. czytania
27.10.2025 18:30
Obserwuj nas na Google

Są takie filmy, które ogląda się łatwiej, są filmy, które ogląda się trudniej i są takie, po których szczęka po prostu opada i ten, o którym opowiem w niniejszym artykule, zdecydowanie należy do ostatniej grupy. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie konflikt na planie zdjęciowym i usunięcie fragmentu, który dziś byłby ważnym dziełem. 

"Urzeczona" sekwencja snu
fot. Kadr z filmu "Urzeczona", reż. Alfred Hitchcock, 1945 r.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Przy jakim filmie Alfred Hitchcock współpracował z Salvadorem Dalím?
  • Jak oceniany jest ten film?
  • Co się stało z sekwencją tworzoną przez obu artystów?

Czy to najdziwniejszy film Hitchcocka?

Na ekranie Ingrid Bergman, Gregory Peck, Michael Chekhov i Leo G. Carroll, za kamerą Alfred Hitchcock, a w pewnym momencie również Salvador Dalí. “Newsweek” nazwał tę produkcję “doskonałą”, w “The New York Times” z kolei można było przeczytać, że “(...) sposób i jakość jej przedstawienia [fabuły przyp. red.] są niezwykle dobre”. Zachwytom nie było końca, choć dziś produkcja nie jest uznawana jako ta najlepsza spod ręki Hitchcocka. Dziś mówi się szczególnie o jednej sekwencji z tego filmu. 

Pytamy o klasykę amerykańskiego kina. Podołasz wyzwaniu? Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.

Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka

1/13 Don Vito Corleone zagrał:

No dobrze, ale o jakim filmie w ogóle mowa? O “Urzeczonej” (oryg. “Spellbound”) z 1945 roku. Fabuła opiera się na historii sympatycznego lekarza Edwardesa (Gregory Peck), który przejmuje stanowisko dyrektora kliniki psychiatrycznej. Budzi zainteresowanie psycholog Constance Petersen (Ingrid Bergman), która odkrywa, że nowy dyrektor cierpi na psychozy i amnezję. Pojawia się podejrzenie, że nie jest tym, za kogo się podaje.

 

Co zrobili Hitchcock i Dalí? 

W “Urzeczonej” pojawia się surrealistyczna, psychodeliczna sekwencja związana ze snem. Te wszystkie słowa kojarzą się tylko z jednym nazwiskiem - Dalí. Nic dziwnego, że Hitchcock zaoferował mu współpracę, choć jak się później okazało, jej efekt odbiegał od tego, co było w planach. 

Sekwencja snu jest kluczowa dla tej produkcji, jednak Hitchcock i Dalí nagrali aż 20 minut materiału. Dlaczego więc w filmie widzimy zaledwie dwie? Producent David O. Selznick uznał, że sekwencja jest nie tylko zdecydowanie zbyt długa, ale i zbyt trudna. Była naszpikowana symbolami i elementami, tu wszystko miało znaczenie. 

Ostatecznie do scenografii i reżyserii sekwencji Selznick zatrudnił kogoś innego - znanego z filmu “Przeminęło z wiatrem” Williama Camerona Menziesa. Hitchcock tak naprawdę miał już niewiele do powiedzenia w sprawie filmu. Zanim do tego doszło panowie długo się kłócili i to nie tylko o wspomnianą scenę, ale o wiele innych rzeczy. To jednak historia na inny artykuł. 

No dobra, ale co z pozostałym materiałem, który nie wszedł do filmu? Nie wiadomo. Taśmy uznaje się za zaginione i dziś nie wiadomo, co Hitchcock i Dalí chcieli przekazać. Selznick posiadał w swoich archiwach kilka zdjęć z tej sekwencji, ale gdzie jest oryginał? Tego nie wie dzisiaj nikt. 

Źródło: Radio ZET/Wikipedia