Najbardziej wymagający polski film. Aktor pojechał do szpitala psychiatrycznego

3 min. czytania
09.06.2025 16:08
Obserwuj nas na Google

Trudno znaleźć w polskiej kinematografii bardziej wymagający i problematyczny film. Bo tych kontrowersyjnych, blokowanych przez cenzurę na lata było wiele, jednak w przypadku tej produkcji wszystko było pod górkę. Poznajcie historię kultowego filmu Andrzeja Żuławskiego pt. “Diabeł”. 

Leszek Teleszyński, film "Diabeł", 1972
fot. Kadr z filmu "Diabeł"

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak trudne były warunki pracy na planie „Diabła” Żuławskiego.
  • Ile aktorzy byli w stanie poświęcić dla produkcji.
  • Dlaczego film został zatrzymany przez PRL-owskich decydentów.

Tak powstawał “Diabeł” Andrzeja Żuławskiego

Nie jest tajemnicą, że Andrzej Żuławski nie był najłatwiejszym reżyserem do współpracy. Był wymagający, często wybuchowy, a na dodatek wymyślał szalenie trudne plany zdjęciowe. Aktorzy, których zatrudniał, musieli więc być gotowi na wszystko. Większość z nich (wyjątkiem jest, chociażby była żona reżysera, Małgorzata Braunek) z Żuławskim współpracowała tylko raz. Taką miał zasadę. 

Quiz: Z tych kultowych polskich filmów możemy być dumni. Znasz choć połowę? [Quiz]

1/14 Z jakiego filmu pochodzi cytat: "Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?"

Leszkowi Teleszyńskiemu udało się jednak wywalczyć drugi angaż u Żuławskiego. Po “Trzeciej części nocy” reżyser odmówił mu dalszej współpracy, jak to miał w zwyczaju, jednak finalnie zgodził się na to, by właśnie Teleszyński wcielił się w postać Jakuba w filmie “Diabeł”.

Film “Diabeł” (1972 r.) jest obecnie uznawany za jeden z najlepszych, jaki wyszedł spod ręki Żuławskiego. Niewielu jednak wie, iloma wyrzeczeniami była obkupiona ta produkcja. Już na początkowym etapie  film sprawiał problemy w urzędzie cenzury. Decydenci mieli wątpliwości co do tematyki produkcji, jednak prawdziwego szoku doznali, gdy zobaczyli efekt końcowy. O tym jednak potem. 

Na planie było ciężko. Kręciliśmy zimą, na mrozie. I musieliśmy powtarzać ujęcia, bo, co prawda, kupiono taśmę Eastmancolor – za dolary, ale odrzuty. Po trzech dniach oczekiwania na wywoływanie filmu okazało się, że Małgosi Braunek skakały na czole cyferki. Trzeba było zaczynać od nowa. Wiedziałem jednak, że robimy świetną rzecz, miałem parę i dawałem radę - wspominał Teleszyński w książce "Karmiłem wszy, byłem w domu wariatów. Z Leszkiem Teleszyńskim rozmawia Jacek Cieślak" (2010).

No właśnie, tytuł cytowanej książki wskazuje na to, że Teleszyński był w szpitalu psychiatrycznym i jest to związane z powstawaniem filmu “Diabeł”. 

Żuławski chciał z niej wyciągnąć coraz większe emocje i ciągle mu było za mało. (...) Wykonywałem to, co chciał reżyser. Pojechałem nawet do szpitala psychiatrycznego w Tworkach, dałem się zamknąć ze schizofrenikami w sali bez klamek. Ale to było tylko kilka godzin. Na planie nie grałem emocjami, tylko używałem techniki. Tak jak na profesjonalistę przystało. Gdybym wszystko przeżywał naprawdę, nie rozmawiałbym dziś z panem, tylko siedział w Tworkach. (...) - opowiadał odtwórca roli Jakuba. 

Teleszyński miał być też świadkiem tego, jak Małgorzata Braunek pod wpływem trudnej pracy na planie dostaje ataku nerwowego. Aktorka była wówczas w zaawansowanej ciąży.

Film, który został zapomniany na 16 lat

Trudne warunki na planie, trudna współpraca z reżyserem i trudna decyzja PRL-owskich urzędników. Decydenci uznali, że Polacy nie są gotowi na tak eksperymentalny film. Taśma została zabezpieczona i została tzw. półkownikiem, czyli taśmą odłożoną na półkę na czas nieokreślony. “Diabeł” półkownikował 16 lat. 

Twórcy filmu, którzy włożyli masę pracy i serca w tak trudny projekt, byli załamani faktem, że premiery nie będzie. Na szczęście taśma została zachowana i doczekała się wejścia na kinowe ekrany, a nastąpiło to w 1987 roku. 

Źródło: RadioZET/"Karmiłem wszy, byłem w domu wariatów. Z Leszkiem Teleszyńskim rozmawia Jacek Cieślak" (2010)/Film Polski