Na ten moment Polacy czekali 16 lat. Teraz Marek Kondrat tłumaczy swoją decyzję
Wiadomość o powrocie Marka Kondrata na wielkie ekrany zachwyciła miliony Polaków. Aktor po 16 latach przerwy wcieli się w Ignacego Rzeckiego w nowej adaptacji "Lalki". Podczas dnia prasowego legendarny artysta wyjaśnił, co było jego motywacją do przyjęcia roli.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy producenci nowej "Lalki" po raz pierwszy wpadli na pomysł nakręcenia adaptacji kultowej powieści.
- Jakie zdanie na temat powstającego w tym samym czasie serialu Netfliksa mają filmowcy.
- Dlaczego Marek Kondrat zdecydował się na występ w "Lalce".
Kiedy narodził się pomysł na stworzenie nowej wersji "Lalki"?
Nowa adaptacja powieści Bolesława Prusazostała przygotowana z myślą o kinowej widowni i ma trafić do repertuaru 30 września. W czwartek 16 kwietnia w Warszawie odbyła się konferencja, podczas której twórcy opowiadali o kulisach projektu, podkreślając, że od początku towarzyszyły mu zarówno duże ambicje, jak i poczucie odpowiedzialności.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o "Lalkę" Bolesława Prusa. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz. „Lalka”. 10/10 i Łęcka uśmiechnie się do Wokulskiego
Producent filmu, Radosław Drabik, przyznał, że pomysł na realizację "Lalki” zrodził się w czasie pandemii, kiedy kina szczególnie odczuły skutki lockdownów. - "To jest trochę dziecko pandemiczne, dlatego że, jak wszyscy pamiętamy, kina mocno ucierpiały przez lockdown" - mówił. - "Szukałem sposobu, jak można z powrotem miliony Polaków zachęcić, żeby wrócili przed duży ekran".
Jak zaznaczył, odpowiedzią miało być dzieło o charakterze wspólnotowym - zakorzenione w klasyce, ale pomyślane jako współczesne wydarzenie. - "Uznałem, że jest jedna metoda: stworzyć tak duże dzieło, coś, co już będzie też wydarzeniem, eventem, coś, co będzie ważne dla wszystkich Polaków".
Dlaczego filmowcy postawili na powieść Bolesława Prusa?
Wybór "Lalki” nie był przypadkowy - to jedna z najważniejszych powieści w polskiej literaturze, wielokrotnie ekranizowana, lecz od dawna nieobecna w kinach. Reżyser Maciej Kawalski mówił, że praca nad filmem oznaczała balansowanie między ciężarem tradycji a potrzebą autentycznych emocji: - "Przez cały czas miałem dwa zupełne przeciwieństwa skali jednocześnie: absolutne, szczere przerażenie i z drugiej strony absolutną radość i marzenie, żeby dotknąć takiego materiału".
Twórcy często wracali do idei, która stała się nieoficjalnym hasłem produkcji: klasyczna adaptacja oparta na współczesnej wrażliwości. Oznaczało to odejście od wiernego, „muzealnego” odtwarzania realiów na rzecz budowania silnego, emocjonalnego doświadczenia widza.
"Film jest bardzo emocjonalnym medium, bardziej niż intelektualnym. Chodziło o to, żeby to było wielkie przeżycie emocjonalne, a nie coś wykalkulowanego i sprytnego".
Podczas konferencji pojawił się również temat równoległej serialowej adaptacji „Lalki”, przygotowywanej dla Netflix, co wywołało pytania o potencjalną konkurencję. Producent uspokajał jednak, że oba projekty mogą się uzupełniać.
"Uważam, że dobre rzeczy mogą się uzupełniać. Naszym marzeniem jest stworzenie klasycznej ekranizacji, dzieła, które wytrzyma próbę czasu przez kolejne 40-50 lat. Od początku mówimy, że każde pokolenie zasługuje na swoją 'Lalkę'. Mam też nadzieję, że wersja serialowa będzie wspaniała, być może pokaże tę historię z innej perspektywy. Im więcej dobrych propozycji dla widzów, dla Polek i Polaków, tym lepiej".
Jak decyzję o powrocie na ekrany skomentował Marek Kondrat?
Jednym z najbardziej symbolicznych momentów spotkania była wypowiedź Marka Kondrata, który po 16 latach wraca do aktorstwa filmowego. Przyznał, że decyzja nie była łatwa. O propozycji producenta mówił z charakterystycznym dystansem: - "Radek wcale do mnie nie dzwonił, ja przyszedłem do jego restauracji i on wykorzystał chyba moment mojego chwilowego zaćmienia umysłowego. Kiedy złożył mi tę propozycję, początkowo potraktowałem ją jak wiele innych. Nie wyobrażałem sobie powrotu do aktorstwa po tylu latach - do tej samej profesji, którą wykonywałem właściwie całe życie, od 10. roku życia. Przez jakiś czas po prostu się przekomarzaliśmy, ale Radek jest niesłychanie uparty. To człowiek, który realizuje swoje zamiary i robi to w sposób bardzo przekonujący".
Z czasem jednak zmienił zdanie, dostrzegając osobisty wymiar projektu. - "Z czasem zacząłem sobie uświadamiać, co naprawdę kryje się w tej propozycji" — mówił. - "'Lalka' towarzyszy mi od momentu, gdy zacząłem rozpoznawać świat wokół siebie: wszyscy aktorzy z wcześniejszych realizacji tej powieści przewijali się przez mój dom albo ja spotykałem ich gdzieś po drodze. To była długa, osobista podróż. Uświadomiłem sobie również, że w pierwszej ekranizacji 'Lalki' Wojciecha Hasa brał udział mój ojciec, grając Szlangbauma, i był wtedy młodszy ode mnie, miał 60 lat. Kiedy to wszystko się połączyło, zrozumiałem, że właściwie nie ma żadnych argumentów przeciw".
Aktor nie krył emocji po obejrzeniu pierwszych scen filmu: - "Dziś po raz pierwszy zobaczyłem razem z Państwem te kilka scen i jestem szczerze poruszony. Mogę już powiedzieć, że jestem w wieku, w którym nie muszę się wstydzić tego, że w tych paru momentach sam sobie się nawet podobałem".
Co o miejscu kina we współczesnym świecie mówił Marek Kondrat?
Jego refleksja szybko nabrała szerszego znaczenia - dotyczyła miejsca kina we współczesnym świecie. - "To jest marzenie w czasach telefonów i filmów oglądanych w łazience: powrót do świata marzeń, którym kino zawsze było dla mnie i mojego pokolenia. Chodziło się na wielkie premiery, na filmy będące wydarzeniami. Dziś, po wielu latach i po czasie, który zamknął nas w domach przed małymi ekranami, znów mamy do czynienia z takim wydarzeniem. Te fragmenty, które zobaczyłem, zapowiadają wszystko to, o czym marzyliśmy".
Jeśli zapowiedzi twórców znajdą potwierdzenie na ekranie, "Lalka” ma szansę stać się jednym z najważniejszych filmowych wydarzeń roku - i przypomnieć, że kino wciąż może być przestrzenią wspólnego przeżywania emocji. Premiera zaplanowana jest na 30 września 2026 roku.
Źródło: Radio ZET/Film WP