Mówią, że to najważniejszy film roku. Wiem, dlaczego “Zgiń kochanie” jest tak dobre
“Zgiń kochanie” w reżyserii Lynne Ramsay brało udział w wyścigu o Złotą Palmę w Cannes, a Jennifer Lawrence przyniosło nominację do Złotego Globu i spekuluje się, że rola w tym filmie przyniesie jej również kolejną szansę na Oscara. Jak będzie, przekonamy się za jakiś czas, bo na nominacje musimy chwilę poczekać, ale już teraz w środowisku filmowym mówi się, ze “Zgiń kochanie” to jedna z ważniejszych produkcji tego roku. Obejrzałam i już wiem, skąd te głosy. Zapraszam na recenzję.
- Kto stoi za powstaniem filmu “Zgiń kochanie”?
- O czym jest ten film?
- Dlaczego warto zobaczyć go w kinie, zanim pojawi się w sieci?
O czym jest “Zgiń kochanie”?
Film powstał na podstawie książki Ariany Harwicz o tym samym tytule, a pomysłodawcą zekranizowania tej pozycji był Martin Scorsese. Reżyser wiedział też, kto powinien zagrać w produkcji główną rolę - Jennifer Lawrence. I jak na wizjonera przystało, trafił w dziesiątkę. Więcej o kulisach filmu i o samej książce przeczytacie tutaj: Film na podstawie książki Ariany Harwicz. Za to Jennifer Lawrence dostała nominację.
Wróćmy więc do filmu, o czym on w ogóle jest? Grace (Jennifer Lawrence) i Jackson (Robert Pattison) są młodzi, zakochani i mają cały świat przed sobą. Ich szczęście dopełnia dziecko, które postanawiają wychowywać w domu po wuju na wsi. Luksusów tam nie ma, ale mają przecież czas, by się swojego dorobić. On pracuje, ona opiekuje się niemowlęciem, w okolicy mieszka jego matka, która uwielbia wybrankę syna i oferuje młodym swoje wsparcie. Praktycznie sielanka.
Problem w tym, że Grace nie odnajduje się w tej rzeczywistości. Jej zachowanie zaczyna drastycznie się zmieniać - nie panuje nad emocjami, budzi się w niej agresja, czuje się samotna i znudzona. Nie rozumie, co się z nią dzieje. Jackson na swój sposób próbuje ją wspierać, ale przychodzi moment, w którym zdaje sobie sprawę, że jego ukochana potrzebuje wsparcia specjalistów. I tak Grace trafia do ośrodka terapeutycznego.
Dlaczego warto obejrzeć “Zgiń kochanie”
Tym razem daruję sobie pytanie, czy ten film warto obejrzeć, bo to nie podlega dyskusji. Zanim przejdę do technicznych i estetycznych walorów tej produkcji, należy pochylić się nad jej tematyką. Bo Grace nie jest niewychowaną, niewdzięczną socjopatką, choć takie wrażenie może sprawiać. Bohaterka cierpi na depresję poporodową, której istnienia prawdopodobnie nie jest świadoma, tak samo, jak jej partner.
Depresja poporodowa to pojęcie wciąż tak słabo rozumiane. Bo przecież jak matka, która powinna rozpływać się nad szczęściem związanym z posiadaniem dziecka, matka, która ma i kochającego partnera, i wsparcie rodziny, może czuć się źle? Kobiety często nie wiedzą o istnieniu takiego zaburzenia i wstydzą się przyznać, że nie czują się tak szczęśliwe, jak “powinny” po porodzie.
W filmie Lynne Ramsay przyglądamy się młodej matce, która zachowuje się dziwacznie, bo depresja poporodowa nie zawsze musi wyglądać tak, jak piszą o tym podręczniki. Reżyserka poetycko filtruje swoją historię, by nieco zgubić widza, jak zgubieni są bohaterowie filmu, przy czym wciąż zostaje bezkompromisowa. Nie jest to filtr nałożony, by odbiór był przyjemniejszy, nic z tych rzeczy. Grace nie wie, co jej dolega, Jackson nie wie, co jej dolega i ty przed ekranem też długo o tym nie wiesz. Pojęcie “depresji poporodowej” pojawia się tutaj raz, gdzieś pod koniec i zostaje rzucone w eter przez bohaterkę dalszego planu.
No właśnie - poetyzm. “Zgiń kochanie” to produkcja artystyczna. Została nakręcona na taśmie 35 mm w niestandardowym formacie 1,33:1 (jak “Dziecko Rosemary” Polańskiego). Obraz ma wysoką ziarnistość, nasycone kolory, bardziej miękkie światło, wizualna warstwa angażuje i przyciąga wzrok. Nawet gdyby zatrzymać na chwilę scenę trudniejszą, bardziej emocjonalną, wyszłoby z niej estetyczne zdjęcie nadające się do katalogu. Rodzinnych dramatów.
To obraz, ale na nim Ramsay nie poprzestała i bawi się naszymi zmysłami również w warstwie dźwiękowej. Ujadający non stop pies, bzycząca mucha, stukanie, żucie gumy, głośna muzyka, silnik motoru - wszystko nieprzyjemnie pulsuje i drażni nerwy. Dokładnie jak w świecie Grace, doświadczamy części jej chaosu. W tym wszystkim trudno jest się połapać, co jest prawdziwe, co jest symbolem, co jest snem, a co kompletnym szałem. Warto więc obejrzeć tę produkcję w warunkach kinowych, by doświadczyć w pełni jakości dźwięku i obrazu.
I dlatego nie dziwię się, że “Zgiń kochanie” określane jest jako jeden z ważniejszych filmów tego roku. To nie tylko dobry, ładny i angażujący film artystyczny ze świetną grą aktorską, ale również opowieść o problemie, który dotyka 1 na 7 matek i może trwać nie tylko przez pierwsze miesiące życia dziecka, a ciągnąć się latami. O problemie, który wciąż jest nierozumiany, a może doprowadzić do tragedii zarówno dla samej matki, jak i dziecka czy całej rodziny. Być może ten film pomoże komuś to zrozumieć. W kinach od 12 grudnia.
Jeśli jesteś w kryzysie psychicznym lub podejrzewasz go u bliskiej osoby, pomocy możesz szukać:
- 800 70 22 22: Całodobowa i bezpłatna linia wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym (Fundacja ITAKA)
- 116 123: Całodobowy Kryzysowy Telefon Zaufania dla osób dorosłych.
- 116 111: Całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
- 22 484 88 04: Telefon dla osób chorujących na depresję (w określonych godzinach, np. codziennie 11-20)
- 22 594 91 00: Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji (w wybrane dni tygodnia)
Źródło: Radio ZET/link.springer.com