Miała 12 lat, gdy została gwiazdą PRL. Szybko zrezygnowała z kariery
Grażyna Michalska, podobnie jak wielu innych aktorów, swoją karierę zaczynała w dzieciństwie. Popularność przyniosły jej występy w filmach młodzieżowych z lat 70. Choć szło jej świetnie (zagrała nawet u Wajdy) ostatecznie zdecydowała się porzucić zawód. Jak potoczyły się jej losy?
W PRL była ulubienicą dzieci i młodzieży
Grażyna Michalska urodziła się w Świnoujściu, ale wychowywała w podwarszawskim Piastowie. Już jako mała dziewczynka interesowała się aktorstwem. Wystawiała osiedlowe teatrzyki i marzyła o występach na scenie i przed kamerą. Jej talent, nie tylko do gry, ale i scenopisarstwa jako pierwsza wychwyciła kierowniczka miejscowego domu kultury. Kiedy tylko ogłoszono casting do nowego projektu Janusza Nasfetera, nie wahała się ani chwili – od razu posłała tam 12-letnią wówczas Michalską.
Wybitny reżyser, który przyczynił się m.in. do odkrycia Henryka Gołębiewskiego, Romana Mosiora, czy Edwarda Dymka, i w drobnej blondynce dostrzegł ogromny potencjał. Michalska pokonała trzy tysiące kandydatów i już wkrótce mogła stawić się na planie produkcji „Motyle”, w której wcielała się w Honorkę. Film nagrywano na Mazurach, co wiązało się z podróżami. Dla dorastającej dziewczyny udział w projekcie okazał się ogromnym wyzwaniem; w wielu wywiadach przyznawała, że nie czuła się do końca komfortowo. „Wstydziłam się, pracując na planie, w przerwach stałam na uboczu. Czułam się trochę gorsza od innych” – wyjawiła po latach w rozmowie z „Na żywo”.
Praca przed kamerą wynagradzała jej jednak wszelkie niedogodności. „Gdy padał klaps, zapominałam o całym świecie. Żyłam swoją rolą, cieszyłam się i cierpiałam jak moja postać. No i nigdy nie uznawałam gliceryny do oczu. Wolałam swoje łzy” – mówiła w tym samym wywiadzie.
Kamera kochała ją z wzajemnością, dlatego młoda aktorka szybko trafiła na plany kolejnych produkcji. Zagrała m.in. w „Nie będę cię kochać”, „Ziemi Obiecanej”, czy „Żołnierzach wolności”. Z czasem doceniano nie tylko jej talent, ale i nietuzinkową urodę. Sama Michalska jednak zawsze sceptycznie podchodziła do swoich występów i prezencji.
Niespodziewanie zrezygnowała z kariery
Jej kariera, choć naszpikowana pamiętnymi kreacjami, trwała zaledwie 11 lat. W 1984 roku zagrała w „Barytonie” Janusza Zaorskiego i zupełnie zniknęła z ekranów. „Do swoich ról byłam nastawiona krytycznie, nie podobałam się sobie” – wspominała. Wybrała rodzinę i to jej początkowo poświęciła się w pełni. Z pracy zawodowej nie zrezygnowała zupełnie – na początku pracowała jako kontroler w urzędzie pocztowym, potem została kierowniczką jednej z warszawskich restauracji.
Po latach, kiedy spojrzała na swoje doświadczenia „chłodniejszym” okiem, uznała, że jako aktorka spisywała się lepiej, niż jej się wówczas wydawało. „Kilka lat temu, gdy obejrzałam jeden z filmów, pomyślałam, że nie byłam taka kulawa. Pierwszy raz poczułam, że popełniłam błąd, nie wiążąc się z filmem i sceną” – komentowała w jednym z wywiadów.
Źródło: Radio ZET/Świat Seriali Interia/Na Żywo