Miał być kinowy hit, a wyszła klapa, jakich mało. W ten sposób stracili miliony
Fani serii "Tron" mają powody do niepokoju. Najnowsza filmowa część cyklu nie przyniosła zakładanego sukcesu. Disney szacuje obecnie, ile milionów dolarów stracili, a eksperci prorokują, że to początek końca "Tronu".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile wynosił budżet najnowszej części filmu "Tron".
- Jak długo fani serii musieli czekać na jej najnowszą część.
- Jakie straty w związku z filmem poniósł Disney.
Jak długo fani serii "Tron" czekali na kolejną filmową część?
Czasem spora liczba fanów nie pomaga w osiągnięciu zamierzonego sukcesu. Przekonali się o tym przedstawiciele Disneya odpowiedzialni za produkcję kolejnej części serii "Tron". "Ares" miał być wyczekanym przez miliony widzów hitem kinowym, ostatecznie wyszła jednak potencjalna finansowa klapa. Gigant medialny może stracić ponad 130 milionów dolarów na trzeciej odsłonie kultowej serii "Tron". Eksperci przewidują, że film "Ares” będzie prawdopodobnie ostatnim rozdziałem tej filmowej historii rozpoczętej w 1982 roku, na której kontynuację widzowie czekali od wielu lat.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o amerykańskie filmy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka
Przez dekady cykl "Tron" nauczył fanów cierpliwości - na drugą część czekano aż 30 lat, a na trzecią kolejne 15. Choć dwa pierwsze filmy zyskały status kultowych, decyzja o kontynuacji okazała się dla Disneya ryzykowna finansowo. Opowieść o programiście, który zostaje przetransportowany do świata oprogramowania komputera mainframe, gdzie porozumiewa się z różnymi programami w celu powrotu do świata rzeczywistego. Produkcja science fiction od lat zachwyca widzów, stając się kultową. To jednak nie wystarczyło, aby zarobić kwotę satysfakcjonującą Disney.
Ile wynosił budżet filmu "Tron: Ares"?
Budżet "Tron: Ares" wyniósł 180 mln dolarów, czyli zaledwie o 10 mln więcej niż poprzednik z 2010 roku. Problem w tym, że podczas gdy "Tron: Dziedzictwo" bez trudu przyniósł zyski, nowa część ma ogromne trudności z ich osiągnięciem. Całkowity koszt produkcji i promocji filmu miał sięgnąć nawet 340 mln dolarów, a po 10 dniach od premiery "Ares" zarobił zaledwie 103 mln dolarów. Co gorsza, film zadebiutował już na wszystkich kluczowych rynkach, w Europie, Chinach, Australii i Ameryce Południowej, więc trudno liczyć na znaczące odbicie w wynikach. Według portalu "Deadline", nawet przy dochodach z platform streamingowych straty Disneya mogą wynieść około 132 mln dolarów.
Pod względem artystycznym produkcja spotkała się z umiarkowanym przyjęciem. Fani serii chwalą dopracowaną stronę wizualną i efektowną ścieżkę dźwiękową, ale krytycy określają film jako "poprawny, lecz nijaki”. W porównaniu z dawnymi odsłonami, kiedy stylistyka "Trona" uchodziła za rewolucyjną, dziś nie robi już tak dużego wrażenia. Angaż Jareda Leto, Evana Petersa czy Gillian Anderson nie pomógł produkcji w podniesieniu marnych ocen. Widzowie zgodnie podkreślają jednak, że warto zobaczyć "Aresa" na możliwie największym ekranie - dla samych efektów wizualnych.
Disney może ponieść gigantyczne straty przekraczające 130 milionów dolarów z powodu niskich wyników finansowych filmu 'Tron: Ares', co może być końcem serii.
Źródło: Radio ZET/Kultura Gazeta