Kontynuacja kultowego świątecznego filmu nie powstanie? Reżyser stawia sprawę jasno

4 min. czytania
15.12.2025 16:41
Obserwuj nas na Google

Miliony widzów z całego świata nie wyobrażają sobie świąt bez kultowego "Kevina samego w domu". Film od ponad trzech dekad bawi do łez. Teraz jej reżyser odpowiedział na ewentualne wizje nakręcenia odświeżonej wersji uwielbianej produkcji. Filmowiec postawił sprawę jasno. 

Kontynuacja kultowego świątecznego filmu nie powstanie? Reżyser stawia sprawę jasno
fot. Screen/IMDb

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka okazja była pretekstem do spotkania twórcy uwielbianego filmu i jej głównego bohatera. 
  • Które elementy produkcji "Kevina samego w domu" wywoływały niepokój wśród ekipy filmowej.
  • Kiedy wskrzeszenie kultowej serii miałoby sens według jej twórcy. 

Jak twórca "Kevina samego w domu" wspomina prace na planie?

Z okazji 35. rocznicy premiery "Kevina samego w domu” Macaulay Culkin i Chris Columbus po raz pierwszy w swoich karierach spotkali się na otwartej rozmowie poświęconej filmowi, który stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych świątecznych tytułów w historii kina. Wydarzenie miało miejsce w Academy Museum w Los Angeles i towarzyszył mu specjalny pokaz filmu. Obaj twórcy podkreślali, że dopiero po latach znaleźli przestrzeń, by wspólnie wrócić do początków projektu, anegdot z planu oraz rozważań na temat potencjalnej przyszłości kultowej historii Kevina McCallistera.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o film "Kevin sam w domu". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Lubisz Macaulaya Culkina? Tylko fani "Kevina samego w domu" zdobędą 100%

1/10 W którym roku rodził się Macaulay Culkin?

Columbus wrócił pamięcią do momentu, gdy po raz pierwszy przeczytał scenariusz Johna Hughesa. Był to dla niego szczególny etap w karierze - wcześniej porzucił pracę przy filmie "W krzywym zwierciadle: Witaj, Święty Mikołaju”, otwarcie przyznając, że współpraca z Chevym Chase’em okazała się niemożliwa. Jak wspominał, rozmowa telefoniczna z Hughesem, w której informował o rezygnacji z tamtego projektu, wydawała mu się końcem reżyserskich planów. Los potoczył się jednak inaczej. "Kevin sam w domu” odniósł ogromny sukces i do dziś uchodzi za świąteczną klasykę.

Chris Columbus tłumaczy trwałość filmu jego ponadczasowym charakterem - zarówno wizualnym, jak i emocjonalnym. Istotnym elementem były też kultowe pułapki zastawiane przez ośmioletniego Kevina na Harry’ego i Marva. Reżyser przyznał, że realizowano je z dużą dozą realizmu, do tego stopnia, że podczas prób kaskaderskich humor często ustępował niepokojowi. "Za każdym razem, gdy kaskaderzy wykonywali numer, to wcale nie było zabawne. Patrzyliśmy na to i mieliśmy wrażenie, że oni nie żyją" - wspominał.

 

Z jakimi zagrożeniami mierzyli się aktorzy grający w "Kevinie samym w domu"?

Gwiazdy "Kevina samego w domu" również mierzyły się z realnym zagrożeniem. Joe Pesci, którego postać ma scenę z płonącą głową, długo nie chciał założyć ochronnej czapki. Dopiero pokaz z udziałem dziewięcioletniej córki producenta Marka Radcliffe’a, która bezpiecznie przeszła "próbę ognia”, przekonał go, że nie grozi mu niebezpieczeństwo. Daniel Stern faktycznie miał na twarzy tarantulę, lecz nie mógł krzyczeć - reakcja mogłaby sprowokować pająka. Ostateczny krzyk został więc dodany dopiero na etapie montażu.

Oglądaj

Jak Chris Columbus zapatruje się na stworzenie nowej wersji świątecznego hitu?

Podczas spotkania poruszono również temat dalszych losów serii. Culkin i Columbus zakończyli swój udział w cyklu na filmie "Kevin sam w Nowym Jorku” z 1992 roku, natomiast kolejne odsłony powstawały już bez nich. Columbus nie krył swojego krytycznego stosunku do późniejszych części, twierdząc, że według niego seria straciła sens już od trzeciego filmu.

"Seria została później wskrzeszona w naprawdę złych sequelach. Przykro mi to mówić, ale kompletnie to zepsuto - zaczęło się od trzeciej części i od tamtej pory było już tylko gorzej" - zaznaczył. Wskazywał między innymi na nadmierne korzystanie z linek kaskaderskich, które pozbawiało sceny wiarygodności. Culkin dodał z ironią, że problemem był również brak oryginalnej obsady.

Aktor zdradził jednak, że od pewnego czasu nosi w głowie własną koncepcję kontynuacji. W jego wizji dorosły Kevin byłby samotnym ojcem mającym trudności w relacji z dzieckiem. W jednej wersji historii ponownie przez przypadek zostawia syna samego, w innej - robi to świadomie, wierząc, że właśnie takie doświadczenie ukształtowało go w dzieciństwie. Tym razem role się odwracają, a Kevin staje się celem pułapek zastawianych przez własne dziecko. Dom pełniłby tu symboliczną rolę drogi do odbudowania więzi.

Columbus podchodzi do takich pomysłów z dużą rezerwą. Jak przyznał, przez lata słyszał setki propozycji wskrzeszenia serii, jednak jego zdaniem miałoby to sens jedynie wtedy, gdyby powrócili wszyscy kluczowi aktorzy - Macaulay Culkin, Joe Pesci i Daniel Stern. "To, że Kevin sam w domu wciąż działa, wynika z poczucia ponadczasowości - zarówno w wyglądzie filmu, jak i w jego klimacie" - podkreślił.

Reżyser wspominał również, że kiedyś rozważał fabułę o Harrym i Marvie wychodzących z więzienia po 20 latach i próbujących zemścić się na dorosłym Kevinie oraz jego dziecku. Ostatecznie uznał jednak, że magia filmu była nierozerwalnie związana z konkretną obsadą i momentem w ich życiu, dlatego nie da się jej odtworzyć. Spotkanie zakończyło się pytaniami od najmłodszych widzów. Culkin z uśmiechem opowiadał, że jego własne dzieci oglądają film, nie zdając sobie sprawy, że to on gra główną rolę. Dla nich produkcja nie funkcjonuje pod tytułem "Kevin sam w domu”, lecz po prostu jako "Kevin”.

Źródło: Radio ZET/Film WP