Jest gwiazdą Polsatu. Wielu Polaków kojarzy ją ze sławną matką
Choć dziś Zofia Świątkiewicz coraz śmielej buduje własną karierę, jej historia naznaczona jest trudnymi doświadczeniami z młodości. Córka Joanny Kurowskiej wcześnie straciła ojca, a tamto wydarzenie na zawsze wpłynęło na jej życie. Dziś otwarcie mówi o emocjach, stracie i sile, jaką dała jej mama.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaką rolę w życiu Zofii Świątkiewicz odegrała jej mama, Joanna Kurowska.
- Jakie wspomnienia łączą Zofię Świątkiewicz z jej ojcem.
- Dlaczego Zofia Świątkiewicz czuje się porównywana do matki.
- Kiedy doszło do poznania rodziców Zofii Świątkiewicz.
Czyją córką jest Zofia Świątkiewicz?
Polacy doskonale znają tę młodą aktorkę. Zofia Świątkiewicz, znana między innymi z serialu "Przyjaciółki”, bardzo wcześnie doświadczyła straty ojca. "Kiedy odszedł, mój świat się zatrzymał” - wspomina po latach. W trudnym czasie ogromnym wsparciem była dla niej mama, Joanna Kurowska, która dziś podkreśla, że zrobiła wszystko, by przygotować córkę do samodzielnego życia.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o aktorki, piosenkarki i sportsmenki. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Aktorka, piosenkarka czy sportsmenka? Polegniesz na 3. pytaniu
Aktorka nie ukrywa wdzięczności wobec mamy, nazywanej przez nią "Dżo”. Podkreśla, że to właśnie dzięki niej może dziś realizować swoje pasje. "Mam wspaniałe życie, za co muszę jej podziękować, bo gdyby nie ona, to nie byłoby takie super. Jestem jej wdzięczna, że dała radę, gdy zabrakło taty” – wyznała w programie "Demakijaż”.
Z kim w przeszłości był związany ojciec Zofii Świątkiewicz?
Ojciec Zofii, Grzegorz Świątkiewicz, był cenionym dziennikarzem sportowym TVP oraz twórcą nagradzanych reportaży i filmów dokumentalnych. Zanim związał się z Joanną Kurowską, przez lata był partnerem Katarzyny Dowbor. Prezenterka wspominała ich relację w książce "Mężczyźni mojego życia”: "Spotkałam Grzegorza na telewizyjnym korytarzu. [...] I ten spokój mnie wtedy w nim pociągał. Nic go nie było w stanie wyprowadzić z równowagi. Kompletne przeciwieństwo Atlasa”. Jak pisała, ich znajomość rozwijała się stopniowo: "Przeszliśmy przez etap kaw, potem kolacji i wreszcie zaczęliśmy być ze sobą. W moim życiu zapanował spokój”.
Po latach Dowbor podkreślała, że rozstanie nastąpiło z jej inicjatywy: "Koniec naszego związku nastąpił, kiedy zakochałam się w innym mężczyźnie. Ustaliliśmy zgodnie, że się rozstajemy”.
Kiedy doszło do poznania rodziców Zofii Świątkiewicz?
Joanna Kurowska pojawiła się w życiu Świątkiewicza w dniu jego 37. urodzin. "Agata Młynarska namówiła mnie, żebym poszła z nią do niego na urodzinową imprezę. Można powiedzieć, że poszłam i już zostałam” - wspominała. Aktorka przyznaje, że od początku czuła, iż to wyjątkowa relacja: "zadziała się magia”. Jak mówiła: "Gdy to się przydarza, zyskujesz pewność i w ogóle nie ma o czym gadać. Choćby pojawiło się dziesięciu Bradów Pittów, to idziesz za głosem serca”.
Po latach aktorka wspomina męża jako idealnego partnera: "Dzięki niemu mam Zosię. Grzegorz był mężczyzną, który dbał o kobietę”. Zmarł 21 września 2014 roku. W domu, w którym dorastała Zofia, nie unikało się trudnych emocji - matka i córka wspólnie przeżywały żałobę.
Jak Zofia Świątkiewicz wspomina ojca?
"Wciąż przeżywamy. To nawet nie jest żałoba po konkretnej osobie, ale po tej relacji, która mogłaby być” - przyznała młoda aktorka. Doskonale pamięta ojca i ich bliską więź: "Byliśmy nierozłączni. Kiedy odszedł, mój świat się zatrzymał. Bardzo przykre jest życie ze świadomością, że tam, gdzie powinien być tata, jest pusto”. To właśnie on zaszczepił w niej miłość do fotografii - z każdej wspólnej wyprawy wracali z setkami zdjęć. Kurowska podkreślała, że był wspaniałym ojcem: "Był dla Zosi fantastycznym ojcem. (...) Ale byłam dziesięć razy szybsza, więc odpuściłam mu. Wspierał mnie za to w innych zajęciach i zarabiał na dom”.
Zofia często słyszy porównania do mamy, choć sama uważa, że bardzo się różnią: "Mamy zupełnie inne temperamenty. Jesteśmy kompletnie różne, a wszyscy ciągle nas porównują. Nie mogę odlepić się medialnie od niej. Pewnie jeszcze długo będę miała na imię 'córka', a na nazwisko 'Kurowskiej'” - żartowała. Kiedy zdecydowała się pójść w ślady matki i zostać aktorką, mogła liczyć na jej wsparcie. "Robi mi się ciepło na sercu, gdy Zosia prosi mnie o zawodowe rady. To oznacza, że ma do mnie zaufanie. Czasem jej coś sugeruję, ale nie chciałabym, żeby mnie kopiowała, tylko żeby była sobą” - mówiła Kurowska. Aktorka przyznaje z uśmiechem, że jest "matką-kwoką”, ale jednocześnie wierzy w samodzielność córki. "Dobrze przygotowałam ją do samodzielnego życia” - podsumowuje.
Polacy wybrali 5 najlepszych filmów z PRL. Wcale nie to, co myślisz
Źródło: Radio ZET/Pomponik