`

Jerzy Stuhr wcale nie chciał grać tej sławnej postaci. „Mnie takie filmy nie poruszają”

4 min. czytania
23.04.2026 09:56
Obserwuj nas na Google

Polacy od 25 lat nieustannie zachwycają się tą rolą Jerzego Stuhra. Sam aktor wcale nie chciał jednak dubbingować tego bohatera, który zapisał się na kartach historii światowej popkultury. Artysta dopiero po latach docenił jej wpływ na jego życie. 

Starszy mężczyzna w garniturze, z poważnym wyrazem twarzy, na ciemnym tle.
fot. Pawel Wodzynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Jerzy Stuhr podchodził do jednej ze swoich najbardziej kultowych ról dubbingowych. 
  • Co legendarny aktor sądził o filmach z serii "Shrek". 
  • W jaki sposób "Shrek" wpłynął na życie polskich artystów. 
Nie przegap

Kiedy widzowie z całego świata po raz pierwszy weszli w świat zielonego ogra?

22 kwietnia 2001 roku widzowie po raz pierwszy zetknęli się z filmem "Shrek" - produkcją, która na trwałe odmieniła oblicze kina familijnego. Po 25 latach od premiery historia zielonego ogra i jego towarzysza wciąż budzi nostalgię, a w Polsce jej fenomen jest nierozerwalnie związany z dubbingiem w wykonaniu Jerzego Stuhra i Zbigniewa Zamachowskiego.Co ciekawe, właśnie rola Osła okazała się dla Stuhra jednym z najbardziej wymagających zawodowych doświadczeń. - Nie wiedziałem, że skompletuję wszystkie najważniejsze filmowe festiwale na świecie w charakterze osła - żartował po latach.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o cytaty ze "Shreka". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz. Cytaty z 1. części „Shreka”. Za 10/10 zdobędziesz rękę królewny

1/10 Gdy Shrek został postrzelony z łuku, Fiona poleciła Osłowi, by ten poszukał specjalnego składnika. Krocząc przez las, Osioł mówi do siebie...

Światowa premiera "Shreka" odbyła się w Stanach Zjednoczonych i już wtedy było jasne, że film ma ogromny potencjał, choć niewielu przewidywało, jak wielkim stanie się zjawiskiem. W Polsce o jego sukcesie w dużej mierze przesądził znakomity dubbing - Zamachowski użyczył głosu Shrekowi, a Stuhr stworzył niezapomnianą interpretację Osła.

Redakcja poleca

Jaki stosunek do kultowej roli miał Jerzy Stuhr?

Sam Jerzy Stuhr długo jednak podchodził do tej roli z dystansem. W rozmowie z 2017 roku przyznał, że było to dla niego wyzwanie wykraczające poza jego aktorskie przyzwyczajenia: - Osiołek ze "Shreka" to był dla mnie jeden z najtrudniejszych dubbingów, bo zupełnie przeciwko mojemu emploi. Jak usłyszałem oryginał, to myślę sobie: "Boże, przecież to jakiś poważny człowiek", mówi spokojnie. Nie będę jakimś osiołkiem ze Shreka. No dajcie spokój. (śmiech).

Oglądaj

Dlaczego Jerzy Stuhr miał problem z dubbingowaniem kultowej postaci?

Aktor podkreślał również techniczne trudności pracy nad dubbingiem: - Miałem dość sporo problemów z tym dubbingiem, żeby się uspokoić, obniżyć tembr głosu, oczywiście na możliwości dubbingu, bo to już nie jest takie w pełni artystyczne zadanie, no bo zawsze jest ten pierwowzór, do którego musisz równać. Przyszedł taki facet i ja tam chciałem mlasnąć osiołkiem, a on mówi "o, nie, Eddie Murphy tego nie robi!" - wspominał, odnosząc się do oryginalnej interpretacji Eddiego Murphy'a.

Oglądaj

Jeszcze bardziej zdystansowany ton wybrzmiał w jednym z wcześniejszych wywiadów, gdy zapytano go o stosunek do samej serii: - Zerowy. Mnie takie filmy nie poruszają. Oczywiście cieszę się, że dzieci je bardzo lubią. Wiem, że część dorosłych też się na nich dobrze bawi. Sam bym pewnie nie poszedł na "Shreka" do kina. Zobaczymy, co na to moja wnuczka. Być może obejrzymy go razem w domu na dvd. Kiedy byłem w Ameryce, podeszła do mnie pani i powiedziała, że jej wnuki wolą oglądać "Shreka" z polskim dubbingiem niż w oryginale. Podziękowała mi za to, że dzięki temu uczą się polskiego

Mimo osobistego dystansu aktor wiedział, że rola wymaga pełnego zaangażowania: - Muszę się bawić, bo inaczej osioł mówiłby po prostu smutnym, zdenerwowanym i złym głosem. Z drugiej strony na zabawę nie bardzo jest czas, bo trzeba być nieustannie skoncentrowanym, żeby się zmieścić w sekwencji i odpowiednio podłożyć głos

Z czasem legendarny aktor oswoił się także z ogromną popularnością serii - choć nie bez charakterystycznej ironii: - Kiedy raz bąknąłem, że w "piątce" nie zagram, to usłyszałem, że naród mi tego nie wybaczy. Doszedłem więc do wniosku, że nie będę się sprzeciwiał narodowi. Wiem, że ten "Shrek" jest świetnie wymyślony. Zresztą nabrałem wprawy i ostatniego "Shreka" nagrałem w ciągu jednego dnia. A może mój Osioł coraz mniej mówi? Wydaje mi się, że w następnej części będzie się odzywał jeszcze mniej...

Oglądaj

Co "Shrek" dał polskim aktorom?

Popularność pierwszej części sprawiła, że zarówno Jerzy Stuhr, jak i Zbigniew Zamachowski znaleźli się na międzynarodowych salonach - pojawili się między innymi na premierze "Shreka 2"  na międzynarodowym festiwalu filmowym w Cannes u boku gwiazd oryginalnej wersji, takich jak Mike Myers, Eddie Murphy czy Cameron Diaz. Dla aktorów znanych wcześniej głównie z filmów Krzysztofa Kieślowskiego była to zupełnie nowa rzeczywistość.

Oglądaj

Z dużym dystansem do tych doświadczeń odnosił się sam Stuhr, co po latach wspominał Zamachowski: - Byliśmy na fantastycznym przyjęciu Paula Allena (współzałożyciel Microsoftu, a także wczesny inwestor studia DreamWorks odpowiedzialnego za "Shreka" - przyp. red.), który współfinansował ten film, na jego jachcie. Cudowne przyjęcie, gdzie nie było dziennikarzy, nie było paparazzi, więc ci wszyscy aktorzy byli po prostu ludźmi. Wtedy ubrani w te smokingi, idąc już za całą tą grupą aktorów oryginalnych, Jerzy powiedział do mnie cudowne zdanie: "Wiesz co? Nie wiedziałem, że skompletuję wszystkie najważniejsze filmowe festiwale na świecie w charakterze Osła". To było naprawdę cudne.

Źródło: Radio ZET/Plejada