Ikona PRL podpadła „dyrektorowej”. „Upokarzała ją przy każdej okazji”
Grażyna Barszczewska już w latach 70. uchodziła za jedną z najbardziej utalentowanych, ale i najpiękniejszych polskich aktorek. Artystka kradła serca widzów i… kolegów z branży, co pół wieku temu doprowadziło ją do poważnych kłopotów. Kiedy okazało się, że wpadła w oko dyrektorowi Teatru Ateneum – Januszowi Warmińskiemu, jego żona, zamiast suszyć głowę ukochanemu, postanowiła uprzykrzać życie wschodzącej gwieździe.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kim była żona dyrektora Warmińskiego.
- Dlaczego „dyrektorowa” nie darzyła Grażyny Barszczewskiej sympatią.
- W jakich serialach wystąpiła aktorka.
Konflikt z „dyrektorową” Śląską
Zanim Grażyna Barszczewska została filmową i telewizyjną gwiazdą, spełniała się występując głównie na deskach teatralnych. Tuż po studiach dołączyła do zespołu Teatru Ludowego w Krakowie, a po przeprowadzce do Warszawy została częścią ekipy warszawskiego Teatru Ateneum, którego dyrektorem był Janusz Warmiński. Choć to on sprawował pieczę nad stołeczną instytucją, plotkowano, że niemal każdą decyzję konsultuje z żoną – wybitną aktorką, Aleksandrą Śląską. Artystka miała zatwierdzać repertuar i obsadę każdego przedstawienia, a także decydować o zatrudnieniu bądź zwolnieniu osób z zespołu.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o kultowe polskie filmy. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Poznasz kultowy film z PRL po kadrze? Młodzież przegra na 4. Pytaniu
Wiele wskazuje więc na to, że i ona zdecydowała o przyjęciu do teatru Grażyny Barszczewskiej. Początkowa sympatia do wschodzącej gwiazdy szybko miała się jednak przerodzić w jawną wrogość, a wszystko przez zachowanie… Warmińskiego. Osoby z otoczenia małżeństwa twierdziły, że reżyser flirtował z młodą aktorką, która z miejsca stała się jego muzą. Choć ona sama, świeżo upieczona mężatka, nie była zainteresowana romansami, musiała zmagać się z wieloma nieprzyjemnościami.
Śląska obrała sobie za punkt honoru, by jak najmocniej uprzykrzyć życie ulubienicy męża. „Zabierała jej role, zostawiając ogony, nie szczędziła złośliwości i przy każdej okazji upokarzała” - opowiadała w rozmowie z „Nostalgią” jedna z koleżanek Barszczewskiej z Ateneum. Mimo nieprzyjemności, aktorka starała się jak najlepiej wykonywać swoją pracę, a prywatnie kilka lat później została mamą. Z czasem pożegnała się też z posadą w Ateneum, co wielu uznało za ostateczną zemstę Śląskiej. Barszczewska nigdy nie zdecydowała się jednak skomentować tych doniesień i do dziś dobrze wspomina pracę na deskach warszawskiego teatru.
Grała w kultowych serialach
Po rozstaniu z Ateneum dołączyła najpierw do zespołu Teatru Polskiego w Warszawie, a potem także Wrocławskiego Teatru Współczesnego. Ogólnopolską sławę przyniosły jej jednak kreacje filmowe i serialowe. To ona wcieliła się w hrabiankę Ninę Ponimirską w serialu „Kariera Nikodema Dyzmy”, Irmę Wehlinger-Pasternik w „Blisko, coraz bliżej”, czy Annę Janicką w „Na kłopoty… Bednarski”.
Źródło: Radio ZET/Świat Seriali/Film Polski