`

Ikona PRL odrzuciła go dwa razy. Zwierzył się kelnerce i stało się coś magicznego

3 min. czytania
08.03.2025 12:07
Obserwuj nas na Google

Danuta Szaflarska to ikona PRL, nie mogła narzekać na brak adoratorów. Jednym z nich był Kazimierz Rudzki, który nie odpuszczał i dwukrotnie jej się oświadczył. Za każdym razem słyszał jednak odmowę. Co ciekawe, później dzięki niej znalazł żonę.

Danuta Szaflarska
fot. FilmPolski.pl
  • Danuta Szaflarska to legenda czasów PRL.
  • Aktorka miała powodzenie u mężczyzn. Do grona jej adoratorów należeli m.in. Jan Ekier, Tadeusz Orłowski, Janusz Kilański i Kazimierz Rudzki.
  • Ten ostatni dwa razy poprosił ją o rękę. Jednak ona za każdym razem odmawiała. Dzięki niej później znalazł sobie żonę.

Danuta Szaflarska odrzuciła zaloty Kazimierza Rudzkiego

Danuta Szaflarska to aktorka teatralna i filmowa. Swoją przygodę z aktorstwem zaczęła jeszcze w trakcie wojny. Jednak pokrzyżowała jej trochę plany i na chwilę musiała odpuścić karierę. Od zawsze ceniła sobie spokój, wolność i niezależność. O jej życiu prywatnym nie można było dużo się dowiedzieć. Jedno było jasne - na brak adoratorów nie mogła narzekać. Jednym z nich był Kazimierz Rudzki. 

Quiz: Teraz poznaj po zdjęciu najpiękniejsze aktorki z okresu PRL

Screen Filmpolski.pl
1/15 Aktorka przedstawiona na zdjęciu to

Szaflarska jeszcze w 1939 roku skończyła Państwowy Instytut Sztuki Teatralnej w Warszawie, wcześniej studiowała ekonomię w Krakowie. Podczas studiów poznała studenta reżyserii, był nim właśnie Rudzki. Ponoć od samego początku się w niej zakochał i poprosił ją o rękę. Ona widziała w nim tylko kolegę, więc propozycję odrzuciła. 

Nie mogła narzekać na brak zainteresowania ze strony mężczyzn. Jak zaświadcza Axer, kochał się w niej na przykład świetny aktor Kazimierz Rudzki, zarazem reżyser jej debiutu na łódzkiej scenie w "Spotkaniach" Anouilha. Kochał się mocno, z efektami specjalnymi w rodzaju łez i kwiatów, ale bez większego powodzenia - wspominała Gabriela Michalik w książce "Danuta Szaflarska. Jej czas".

Wtedy aktorka skupiała się na swoim debiucie w Teatrze na Pohulance w Wilnie. Poza tym spotykała się już z pianistą, Janem Ekierem. Podczas kampanii wrześniowej muzyk pojechał specjalnie do Wilna, aby sprowadzić do Warszawy Szaflarską. Potem poprosił ją o rękę.

Nie lubię wychodzić za mąż. Ale on jechał do mnie prawie tydzień. Zgodziłam się. Cóż, że potem płakałam przez dwa dni nad papierkiem zabierającym mi, jak sądziłam, wolność… - wspominała po latach w wywiadzie dla "Wysokich Obcasów".

Ikona PRL nie mogła narzekać na brak adoratorów 

Danuta Szaflarska i Jan Ekiert zawarli związek małżeński w 1941 roku w Krakowie, jednak na stałe mieszkali w Warszawie, gdzie przebywali niemal do końca wojny. Oboje brali udział w powstaniu warszawskim, co było szczególnie trudne, gdyż opiekowali się swoją córką, Marią. Kazimierz Rudzki natomiast, już podczas kampanii wrześniowej, został wcielony do wojska, a po bitwie pod Kockiem trafił do niewoli. Jednak cały czas myślał o niej.

 

Po wojnie, zarówno on, jak i ona, wrócili do zniszczonej stolicy. Zaczęli wszystko od nowa. Dla Szaflarskiej nie był to łatwy czas, ponieważ rozstała się z mężem i wychowywała sama dziecko. - Mąż mnie zostawił, nie mogliśmy się dogadać, on widział we mnie gospodynię domową, a ja chciałam grać - tłumaczyła w wywiadzie. 

Ich drogi spotkały się jednak ponownie. W 1947 roku Danuta Szaflarska dostała rolę w spektaklu "Spotkanie" Jeana Anouilha w Teatrze Kameralnym Domu Żołnierza w Łodzi,  reżyserem sztuki był właśnie Kazimierz Rudzki. O jego uczuciu wiedziała cała branża, wszyscy im kibicowali. Ona jednak nadal nie potrafiła odwzajemnić uczuć. Spotykała się zresztą wtedy z lekarzem, Tadeuszem Orłowski, z którym zresztą była zaręczona. Nigdy się nie pobrali, a do końca życia pozostawali w przyjacielskich stosunkach. 

Oglądaj

Odrzuciła jego oświadczyny dwukrotnie. Dzięki niej poznał swoją żonę

Kazimierz Rudzki pewnego razu ponownie postanowił się oświadczyć Danucie Szaflarskiej. Ona znowu odpowiedziała kategoryczne "nie". Rudzki się podłamał , więc postanowił udać się do pobliskie baru i tam ukoić swój żal. Tego dnia na zmianie pracowała kelnerka, Waleria Ablewska, której Kazimierz Rudzki zaczął się zwierzać. W pewnym momencie zapytał, czy nie zostałaby jego żoną. Ona w żarcie odparła, że "tak", licząc, że nigdy więcej się już nie spotkają. Jednak on następnego dnia przyszedł do lokalu z bukietem kwiatów i na trzeźwo zadał to samo pytanie. 

Para pobrała się trzy miesiące później, 23 marca 1948 roku. Środowisko nieco drwiło z ich relacji, ale im to nie przeszkadzało i tworzyli zgodne i dobrze dobrane małżeństwo. Byli razem niemal 28 lat.

Źródło: Radio ZET/Plejada