Gwiazda ukochanego filmu Polaków ma 63 lata. Dziś wciąż zachwyca urodą
Iwona Katarzyna Pawlak kilka dni temu świętowała swoje 63. urodziny. Choć dziś zdecydowanie rzadziej pojawia się na ekranach, kiedyś była jedną z największych polskich gwiazd. Sławę i sympatię milionów Polaków przyniosła jej rola Justyny Orzelskiej z kultowej ekranizacji "Nad Niemnem". Po tym sukcesie aktorka zdecydowała się zaryzykować i spróbowała swoich sił za granicą. Jak potoczyły się jej losy?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Iwona Katarzyna Pawlak zdobyła rolę w "Nad Niemnem".
- Dlaczego aktorka wyjechała do Nowej Zelandii.
- W jakich produkcjach wystąpiła po powrocie.
Iwona Katarzyna Pawlak miała 23 lata, kiedy zagrała Justynę Orzelską w ekranizacji powieści Elizy Orzeszkowej – „Nad Niemnem”. Urodzona 28 października 1963 roku aktorka, wzięła udział w castingu dzięki namowom męża, Jacka Pawlaka. Choć nie dawała sobie większych szans w starciu z doświadczonymi i rozpoznawalnymi artystkami (ona sama była wówczas jeszcze studentką łódzkiej Szkoły Filmowej), ostatecznie poszła na przesłuchania i dała z siebie wszystko. Informacja o tym, że to właśnie ona dostała angaż, była dla niej ogromnym zaskoczeniem. „Wróciłam do szkoły, uczyłam się dalej. Po tygodniu do szkoły przyszła informacja, że zostałam wybrana do głównej roli. Grażyna Wolszczak z jakiegoś powodu jej nie przyjęła. Byłam przerażona, ale szczęśliwa.” – zdradziła w wywiadzie dla „Tygodnika Sieci”.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o polskie filmy. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Te polskie filmy podbiły USA. Znasz je lepiej niż Amerykanie? Celem choć 9/15
Postawiła na przygodę w Nowej Zelandii
„Nad Niemnem” z Iwoną Katarzyną Pawlak w roli Justyny Orzelskiej i Adamem Marjańskim, wcielającym się w Jana Bohatyrowicza, okazało się wielkim hitem. Zrealizowano nie tylko film, ale także miniserial, a miliony Polaków do dziś uznają tę produkcję za jedną z najlepszych adaptacji polskiej literatury. Mimo ogromnej popularności, jaką cieszyli się odtwórcy głównych ról, tuż po premierze, zarówno Pawlak, jak i Marjański szybko zniknęli z ekranów.
Kiedy aktorka poleciała do Australii promować słynny film, nie spodziewała się, że życie szykuje dla niej prawdziwą rewolucję. To właśnie tam poznała agentkę, która obiecała poprowadzić jej karierę w Nowej Zelandii. „Przeniosłam się do Nowej Zelandii, szlifowałam swój angielski. Z czasem zaczęłam grać w serialach. Zasmakowałam takiego życia, jakie prowadzi się teraz w naszym show-biznesie. Bywałam nawet bardziej rozpoznawalna tam, niż w Polsce. Ale moja tęsknota za mężem i domem zwyciężyła” – wspomina Pawlak.
Znów zachwyca na ekranach
Gwiazda „Nad Niemnem” wróciła więc do Polski, gdzie odnowiła współpracę z Teatrem Narodowym. Dość szybko powróciła też na ekrany, jednak nie otrzymywała już tak ciekawych propozycji, jak przed wyjazdem. Zagrała m.in. w „Obywatelu świata”, „Dwóch księżycach”, „Nowy Jork, czwarta rano" i drugiej części kultowych „Psów”. „Często słyszałam, że gdybym nie wyjechała, to moja tak zwana kariera inaczej by się potoczyła. Nigdy nie żałowałam ani że wyjechałam, ani że wróciłam” – zapewniała niedawno w rozmowie z „Tygodnikiem Sieci”.
Artystka nie kryje jednak, że w kraju musiała imać się różnych zajęć. Kiedy brakowało nowych aktorskich wyzwań, zdecydowała się na studia podyplomowe na wydziale zarządzania w mediach dla producentów filmowych i telewizyjnych w Akademii Koźmińskiego. Pracowała też m.in. w banku i urzędzie marszałkowskim. Wciąż od czasu do czasu można jednak podziwiać jej aktorski talent. Pawlak zagrała niedawno Gretę Zielarkę w serialu TVP – „Korona Królów. Jagiellonowie”, a potem wystąpiła w kontynuacji serii – „Królowie”. W ubiegłym roku pojawiła się także w jednym z odcinków kultowego „Komisarza Alexa”.
Iwona Katarzyna Pawlak
Źródło: Radio ZET/Świat Seriali/Pomponik/ Wikipedia