Geniusz kina i „najwybitniejszy Ślązak”. Na planie jego filmu zginęło dziecko
Trudno byłoby sobie wyobrazić filmową historię Górnego Śląska bez dzieł tego wybitnego reżysera. Kazimierz Kutz z dobitną szczerością ukazywał trudne losy mieszkańców terenów szczególnie mu bliskich. Nie każdy wie jednak, że "najwybitniejszy Ślązak" miał w swoim życiorysie przerażające wydarzenie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakim tytułem nazwano wybitnego polskiego reżysera.
- Do jakiego wypadku doszło na planie filmu Kazimierza Kutza.
- Jakie wydarzenia odcisnęły się piętnem na całym życiorysie śląskiego filmowca.
W jakich okolicznościach dorastał Kazimierz Kutz?
Miliony widzów z całego Polski doskonale zna twórczość śląskiego reżysera, który z brutalną szczerością ukazywał losy swojego rodzimego Górnego Śląska. Kazimierz Kutz należał do grona najwybitniejszych i najbardziej bezkompromisowych twórców polskiej kultury powojennej. Był reżyserem filmowym, teatralnym i telewizyjnym, scenarzystą, pisarzem, pedagogiem akademickim, a także aktywnym uczestnikiem życia społecznego i politycznego. Współtworzył polską szkołę filmową, współzakładał Stowarzyszenie Filmowców Polskich i przez lata pozostawał jedną z najbardziej wyrazistych osobowości polskiego kina.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o perły polskiej kinematografii. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Oto prawdziwe perły polskiej kinematografii. Połączysz tytuł filmu z reżyserem?
Kazimierz Kutz urodził się 16 lutego 1929 roku w robotniczych Szopienicach na Górnym Śląsku. Dorastał w domu silnie osadzonym w katolickiej tradycji, jednak doświadczenia wojenne - śmierć bliskich, brutalność okupacji, dramatyczne losy rodziny - odcisnęły na nim trwałe piętno. Sam wspominał, że w psychicznym przetrwaniu tamtych lat pomogła mu literatura, szczególnie "Czerwone i czarne” Stendhala. W czasie wojny został skierowany na roboty przymusowe, a jego ojciec cudem uniknął niemieckiej egzekucji.
Po wojnie ukończył liceum w Mysłowicach i zaangażował się w działalność młodzieżową, stopniowo jednak tracił religijną wiarę. Jak później podkreślał, wpływ miały na to zarówno realia stalinowskiej szkoły, jak i dramat choroby psychicznej brata. Ostatecznie zdecydował się na studia w łódzkiej Szkole Filmowej. Początkowo rozważał polonistykę, obawiał się jednak, że jego śląska gwara stanie się barierą. Lęk i poczucie wykluczenia towarzyszyły mu także w trakcie studiów reżyserskich, gdzie - jak wspominał - doświadczał upokorzeń z powodu pochodzenia społecznego.
Jak Kazimierz Kutz wspominał współpracę z wybitnym polskim reżyserem?
Już wtedy ujawniał się jego buntowniczy charakter, ukształtowany między innymi pod wpływem wykładowczyni Wandy Jakubowskiej. Po krótkim epizodzie w Związku Młodzieży Polskiej został z niego usunięty, a studia ukończył w 1954 roku. W tym okresie współpracował z przyszłymi ikonami polskiego kina, między innymi Andrzejem Wajdą, przy realizacji "Pokolenia" i "Kanału". Po latach styl pracy Wajdy komentował z brutalną szczerością, nie stroniąc od przekleństw, porównując filmowca do Napoleona, który stoi na wzgórzu, podczas gdy inni pracują.
Co stanowiło inspirację dla produkcji Kazimierza Kutza?
Samodzielnym debiutem Kutza był "Krzyż Walecznych", uznany przez krytykę za film przełomowy, określany mianem "pierwszego plebejskiego filmu polskiego reżysera”. Kolejne realizacje przyniosły jednak zarówno uznanie, jak i ostrą krytykę. Szczególnie burzliwy odbiór spotkał film "Nikt nie woła" , który - po ingerencjach cenzury i medialnej nagonce - niemal zakończył jego karierę. Uratowało go jedynie wsparcie środowiska filmowego.
Po okresie artystycznych wahań przełomem okazał się powrót do śląskich korzeni. Na przełomie lat 60. i 70. Kutz stworzył swoją najsłynniejszą filmową trylogię: "Sól ziemi czarnej", "Perłę w koronie" i "Paciorki jednego różańca". Filmy te, osadzone w realiach Górnego Śląska, stały się uniwersalną opowieścią o tożsamości, wspólnocie i buncie wobec historii. Jak podkreślali krytycy, reżyser potrafił połączyć lokalność z mitem, a prowincję uczynić przestrzenią uniwersalnych znaczeń. "Paciorki jednego różańca", poświęcone dramatowi niszczenia tradycyjnej zabudowy Giszowca, wywołały polityczną burzę. Twórcę oskarżano o "kłamstwo” i "fałszywy obraz Śląska”, jednak film zdobył najwyższe nagrody i przyczynił się do realnej ochrony osiedla. Jak pisała Ilona Copik: "To między innymi dzięki trzeciemu śląskiemu filmowi sprawa Giszowca stała się głośna”.
Równolegle Kutz angażował się w działalność środowiskową i polityczną. Był współzałożycielem SFP, kierował Zespołem Filmowym "Silesia”, uczestniczył w debatach o kulturze, a od lat 70. znajdował się pod stałą obserwacją Służby Bezpieczeństwa. W czasie stanu wojennego został internowany, stracił stanowiska i możliwość nauczania. Protestując przeciw pacyfikacji kopalni "Wujek”, zrezygnował z funkcji w TVP Katowice.
Do jakiego wypadku doszło na planie filmu w reżyserii Kazimierza Kutza?
Po 1989 roku Kazimierz Kutz powrócił do kina i polityki. Film "Śmierć jak kromka chleba", poświęcony tragedii "Wujka”, powstawał w dramatycznych warunkach i mimo znaczenia historycznego okazał się porażką frekwencyjną. Popularności filmu nie pomógł tragiczny wypadek, który wydarzył się na planie produkcji, w wyniku którego zmarł dwunastoletni Grzegorz Nowak. Reżyser gorzko komentował ówczesne realia III RP, mówiąc: "To takie nowe volkslisty. Ja już jestem w drugiej grupie i przesuwam się w stronę trzeciej”. Po premierze filmu ówczesny prezydent Lech Wałęsa opuścił salę kinową bez słowa oraz pożegnania z reżyserem, co również wywołało lawinę komentarzy.
Późniejszy "Zawrócony" przyniósł mu jednak drugie w karierze Złote Lwy, a "Pułkownik Kwiatkowski" pokazał, że potrafił opowiadać o stalinizmie z ironią i humorem. Barbara Hollender pisała, że w tym filmie reżyser "odrzuca całą martyrologię”, nie tracąc przy tym historycznej grozy. Równolegle Kutz rozwijał działalność publicystyczną i literacką. W książce "Klapsy i ścinki" sportretował środowisko artystyczne PRL-u, a powieść "Piąta strona świata" stała się literackim podsumowaniem jego śląskiej tożsamości i refleksji nad losem regionu. Działania Kazimierza Kutza na rzecz Górnego Śląska zostały docenione przez "Gazetę Wyborczą", która okrzyknęła go mianem "najwybitniejszego żyjącego Ślązaka". Tytuł ten był wynikiem plebiscytu, w którym zwyciężył filmowiec.
Jako polityk wielokrotnie zasiadał w Senacie i Sejmie, pełniąc między innymi funkcję wicemarszałka Senatu. Pozostawał postacią bezkompromisową, ostro krytyczną wobec Kościoła i prawicy. O początkach III RP mówił bez ogródek: "Tamci chcieli nas uszczęśliwić na siłę, ci chcą nas zbawić”, a o polityce historycznej PiS: "widzi tylko mityczną Polskę historyczną, widzi tylko groby, okopy i cały festiwal trupów”.
Źródło: Radio ZET/ Wikipedia