`

Falstart czy nowa nadzieja kina? Komasa podbija USA “Rocznicą” [Recenzja]

3 min. czytania
18.11.2025 13:52
Obserwuj nas na Google

Na ekrany polskich kin wchodzi pierwsza amerykańska produkcja Jana Komasy. Reżyser, idąc za możliwościami, które przyniósł mu rozgłos nominowanego do Oscara “Bożego Ciała”, postanowił zrobić coś za oceanem. Jak wypada jego “Rocznica”? Zapraszam na recenzję najnowszego filmu Jana Komasy.

"Rocznica", reż. J. Komasa, 2025 r.
fot. Materiały prasowe od dystrybutora

Z tego artykułu dowiesz się:

  • O czym jest film “Rocznica”? 
  • Czy warto iść na “Rocznicę” do kina”? 
  • Od kiedy film można obejrzeć w polskich kinach?

“Rocznica” to film zrodzony z pomysłu Jana Komasy i przez niego wyreżyserowany. Za scenariusz odpowiada tu Lori Rosene-Gambino, dla której był to debiut w pisaniu długiego metrażu o takim rozgłosie, a za zdjęciami stoi Piotr Sobociński jr. W napisach końcowych zauważyć możemy jeszcze kilka polskich nazwisk, jednak zdecydowaną większość stanowią te amerykańskie. Za oceanem produkcja zachwyca publiczność już od 29 października, a na ekranach polskich kin zadebiutuje niespełna miesiąc później, bo 21 listopada. 

O czym jest film “Rocznica”? 

Ellen (Diane Lane) i Paul (Kyle Chandler) świętują 25 rocznicę małżeństwa. Mają wszystko, o czym marzyli - udane kariery, bo robią to, co kochają, piękny dom z ogrodem, czwórkę utalentowanych dzieci, pieniądze no i oczywiście siebie nawzajem. “American dream”, o jakim ludzie śnią na całym świecie, ale tylko nielicznym dane jest zaznać choćby połowy tak dobrego życia. 

Urocze rodzinne święto delikatnie zaburza pojawienie się nowej partnerki syna świętującego małżeństwa. Dziewczyna choć piękna, dobrze wychowana i inteligentna nie zbudza zaufania Ellen. Kobieta przypomina sobie, że już miała okazję ją poznać i nie ma z nią związanych najlepszych wspomnień. To jednak nie jest historia o tym, że teściowej nie pasuje synowa. To historia o upadku nie tylko rodziny. 

Fot.

Recenzja filmu “Rocznica”

Jan Komasa niczym ten "wujek z Ameryki” wraca do nas po chwili milczenia nie z walizką egzotycznych słodyczy zza oceanu, a z naprawdę dobrym filmem. To właściwie jego druga zagraniczna produkcja z premierą w tym roku, ale o “Dobrym chłopcu” (bo taki tytuł nosi drugi film) opowiem innym razem. Wróćmy więc do “Rocznicy”, bo jest o czym rozmawiać. 

 

Przede wszystkim to film, który zaskakuje, bo przyznam szczerze, że po zwiastunie i enigmatycznych opisach dystrybutora spodziewałam się czegoś innego, a już w połowie filmu w mojej głowie pojawiło się pełne zaskoczenia “o zobacz, no kto by pomyślał”. Zwrot akcji zmienia wydźwięk produkcji i nadaje jej pewnego metaforycznego znaczenia, o czym miło byłoby porozmawiać, ale szczegółów zdradzać nie będę, by nie psuć seansu zaciekawionych nowym tytułem spod ręki Komasy. Musicie mi więc uwierzyć na słowo, że tu element zaskoczenia się zgadza. 

Koresponduje on z narastającymi emocjami, bo “Rocznica” to film intensywny pod tym względem. Ekran się grzeje i bulgocze, a bardzo dobrze dobrana obsada doskonale podtrzymuje tę temperaturę. Phoebe Dynevor (którą możecie kojarzyć z pierwszego sezonu serialu “Bridgertonowie”) i Dylan O'Brien (znany z serii “Więzień labiryntu) irytują i denerwują do granic możliwości i bardzo dobrze, bo takie właśnie są postaci, w które się wcielają. Nie odstają na tle bardziej doświadczonych Diane Lane i Kyle’ego Chandlera. 

Fot.

Kończąc o dobrociach, warto wspomnieć też o zdjęciach, za którymi stoi Piotr Sobociński jr. Jego kadry możecie kojarzyć z takimi produkcjami jak “Kos”, “Boże ciało”, “Cicha noc”, “Bogowie” czy “Langer”. Jest więc ładnie, obraz i kolor współgra z fabułą. 

No dobra, a minusy? Te też są. Problemem jest dynamika produkcji, bo czasami można odnieść wrażenie, że “Rocznica” traci rytm i chwilami robi się zbyt wolno. Przykładem jest scena z urodzin Paula, która chyba miała się wydłużyć po to, by widz poczuł irytację podobną do tych, którą czują bohaterowie, jednak w moim odczuciu wyszło to bardziej nudno. No i mam swoje “ale” do końcówki, bo trochę mnie zawiodła, ale z racji tego, że to recenzja bez spojlerów, szczegóły zostawię na inną okazję. Warto też wiedzieć, że jest to film z historią ciekawą, która jednak nie znajduje (przynajmniej dzisiaj) swojego odbicia w świecie rzeczywistym.

Czy warto iść na “Rocznicę” do kina? Warto, bo jest to produkcja z elementem zaskoczenia, z dobrą obsadą, ciekawą historią, a do tego spod ręki rodaka. Niesie za sobą pewną obserwację społeczną, może nie wielce odkrywczą, ale jednak może wywołać pewne dyskusje. “Rocznica” nie obudziła we mnie myśli, że to najlepszy film tego roku, ale na pewno zaciekawiła i spowodowała, że czekam na kolejne rzeczy od Jana Komasy, a to już na pewno coś. 7/10. 

W kinach od 21 listopada.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET