Dziś to 3. najlepszy polski film wszech czasów. Przez to prawie nie powstał
„Salto” Tadeusza Konwickiego uznawane jest za jedno z arcydzieł polskiego kina. Produkcja, opowiadająca o przepracowywaniu pamięci II wojny światowej, ostatecznie trafiła na ekrany w 1965 roku. Wiadomo jednak, że reżyser na pomysł realizacji tego filmu wpadł dużo wcześniej.
- „Salto” Tadeusza Konwickiego to jeden z największych filmowych hitów lat 60.
- Obsadzona gwiazdami produkcja zachwyciła polskich i zagranicznych krytyków.
- Ze względów politycznych realizacja filmu została przesunięta o kilka miesięcy.
W „Salcie” Tadeusz Konwicki snuje opowieść o mężczyźnie (Zbigniew Cybulski), który przybywa do prowincjonalnego miasteczka na Ziemiach Odzyskanych. Jest to bardzo tajemnicza postać. Przedstawia się jako Kowalski – Malinowski, przywołując różne wersje swojej biografii. Jednym mówi, że walczył na wojnie, innym, że się ukrywa i grozi mu niebezpieczeństwo. Niepostrzeżenie jego fałszywa legenda burzy senne życie odludnej osady. Osobliwy przybysz, zarazem prorok i oszust, obejmuje „rząd dusz” nad mieszkańcami.
„Salto”. Kameralny film z plejadą gwiazd
Choć wiadomo było, że „Salto” to film z tych „trudnych” i nie kasowych, mało komercyjny, za to najbliższy kinu poetyckiemu, twórcom udało się zgromadzić na planie najwybitniejszych polskich aktorów. Oprócz znakomitego Zbigniewa Cybulskiego, w produkcji oglądamy jeszcze Gustawa Holoubka (Gospodarz), Wojciecha Siemiona (Artysta), Igę Cembrzyńską (Żona Kowalskiego), Zdzisława Maklakiewicza (Rotmistrz), Martę Lipińską (Helena), Andrzeja Łapickiego (Pijak Pietuch) i Włodzimierza Boruńskiego (Blumenfeld).
Quiz: Musisz mieć wielką wiedzę, aby zdobyć w naszym quizie filmowym 100%
Produkcja, mimo że chwalona przez krytyków, podzieliła widzów na dwa obozy. „Podczas seansów rozlegają się gwizdy i tupanie, zaś z drugiej strony oklaski zwolenników. Słyszy się zarzuty, że film jest ‘osobisty, prywatny, tyczy własnych kompleksów autora i nie powinien być finansowany przez instytucję publiczną’, na co inni odpowiadają, że przeciwnie, ‘Salto’ sięga głęboko w życie polskie i właśnie dlatego wzrusza, jak może żaden inny film, i to od dawna’ – komentował jeden z recenzentów, opisując ówczesne nastroje.
Wielu uznaje tę produkcję za jedno z arcydzieł polskiego kina
Zanim jednak film trafił na ekrany, Konwicki musiał poczynić spore starania, by w ogóle móc rozpocząć prace nad swoim projektem. Na realizację scenariusza ze względów politycznych (nie chciał podpisać kontrlistu do tzw. Listu 34) czekał aż do jesieni 1964 roku. Z powodu poślizgu ekipa mierzyła się z dodatkowymi problemami, jak zamarznięte silniki samochodów, czy wieszanie setek jabłek na przywiędłych jabłoniach w celu upozorowania lata. Część zdjęć trzeba było realizować w atelier.
Te niespodziewane trudności nie wpłynęły jednak na odbiór filmu. Produkcja Konwickiego zachwyciła krytyków. Część z nich doceniła ją jednak dopiero po latach. „Dzisiaj z dystansu myślę, że to jest arcydzieło. Rzadki przypadek filmu, który wyprzedza swój czas” – mówił w rozmowie z PAP krytyk Tadeusz Lubelski. W 2024 roku „Salto” otrzymało trzecie miejsce w plebiscycie portalu Pełna Sala na najlepszy polski film w historii.
Źródło: Radio ZET/Film Polski/Wikipedia