Dopiero po latach wyznała, co się działo na planie tego hitu PRL. „To było straszne”
Paulina Młynarska zaczynała swoją karierę od roli w cenionym dramacie Andrzeja Wajdy – „Kronika wypadków miłosnych”. Na plan tej produkcji trafiła, gdy miała niespełna 15 lat. Występy przed kamerą i udział w scenach, do których musiała się rozebrać, okazały się dla nastolatki ogromną traumą. Już jako dorosła kobieta, nie kryła żalu do ekipy produkcyjnej. „Byłam pod wpływem środków uspokajających i alkoholu podanych mi przez inne osoby dorosłe pracujące na planie” – relacjonowała kilka lat temu.
- Paulina Młynarska w latach 80. próbowała swoich sił w aktorstwie.
- Dziennikarka i prezenterka debiutowała na ekranach w filmie Andrzeja Wajdy – „Kronika wypadków miłosnych”.
- Praca na planie tej produkcji okazała się dla niej koszmarnym doświadczeniem.
Debiutowali w filmie Wajdy
„Kronika wypadków miłosnych” to dramat obyczajowy w reżyserii Andrzeja Wajdy, zrealizowany na podstawie scenariusza Tadeusza Konwickiego, opartego na jego własnej powieści pod tym samym tytułem. Produkcja, która trafiła na ekrany w 1986 roku, rozgrywa się w Wilnie, w przeddzień wybuchu II wojny światowej. Film opowiada o losach młodych ludzi, którzy w tych trudnych czasach wchodzą w dorosłość. Witek zakochuje się ze wzajemnością w Alinie, córce polskiego oficera. Układając swoją przyszłość młodzi zdają sobie sprawę, że nie będzie im łatwo. Przed nimi matura, a tuż po niej planowana ucieczka za granicę. Zakochani nie wiedzą jednak, że życie napisało dla nich całkowicie inne scenariusze...
Quiz: Poznasz kultowy film z PRL po kadrze? Młodzież przegra na 4. Pytaniu
W Witka wcielił się debiutujący na ekranach, 18-letni wówczas, Piotr Wawrzyńczak. Alinę zagrała jeszcze młodsza, bo 14-letnia Paulina Młynarska, dla której rola w filmie Wajdy również była początkiem kariery. Początkujący artyści, biorąc udział w tym projekcie, musieli się zmierzyć z nie lada wyzwaniem. W filmie nie brakowało bowiem śmiałych scen, ukazujących zbliżenia bohaterów, a co za tym idzie – nagości.
Paulina Młynarska gorzko o swoim debiucie
Nagrywanie tych ujęć okazało się wielką traumą dla nastoletnich artystów, a zwłaszcza Młynarskiej, która trzy dekady po premierze obrazu zdecydowała się przybliżyć kulisy pracy na planie filmu Wajdy. Dziennikarka przyznała, że bardzo nie chciała brać udziału w jednej ze scen. „Miałam 14 lat, kiedy Andrzej Wajda, na planie swojego filmu 'Kronika wypadków miłosnych' zmusił mnie do zagrania nago bardzo odważnej sceny erotycznej z udziałem 18-letniego wówczas śp. Piotra Wawrzyńczaka. Byłam pod wpływem środków uspokajających i alkoholu podanych mi przez inne osoby dorosłe pracujące na planie” – opowiadała kilka lat temu w felietonie, opublikowanym na łamach Onetu.
Artystka do dziś żałuje, że ekipa nie zatrudniła do tej sceny dublerki. Ma też pretensje do osób, które pracowały wówczas na planie produkcji i nie zareagowały na niewłaściwe zachowanie reżysera, dając przyzwolenie na stosowane tam praktyki. Zwłaszcza, że scen, w których musiała pokazać się bez ubrania, było więcej. Część z nich ostatecznie nie trafiła jednak do filmu. „Nagusieńcy mieliśmy biec w step aż "do zatracenia w horyzoncie". Długi bieg na golasa... To było straszne, gorsze od sceny miłosnej.” – wspominała jakiś czas temu na łamach „Twojego Stylu”. „Coś się we mnie wtedy złamało, coś zostało uszkodzone.” – dodała.
Źródło: Radio ZET/kultura.gazeta.pl