Dla władz PRL ten aktor był „wrogiem narodu”. Polacy mówili o nim „Adam wariat”
Polacy doskonale znają twarz "Adama wariata" z kultowych produkcji z czasów PRL-u. Polski gwiazdor został jednak zmuszony do opuszczenia ojczyzny. Wszystko przez ówczesną władzę, która widziała w nim "wroga narodu".
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jakich uwielbianych produkcjach z czasów PRL-u zagrał gwiazdor minionej epoki.
- Skąd wziął się pseudonim Adama Mularczyka.
- Dlaczego polski aktor musiał opuścić swoją ojczyznę.
W jakich polskich produkcjach z czasów PRL-u zagrał Adam Mularczyk?
Widzowie, którzy choć raz oglądali komedię Stanisława Barei "Poszukiwany, poszukiwana”, z pewnością od razu skojarzą jego twarz. Podanie prawdziwego nazwiska "niezwykle utalentowanego” malarza Bogdana Adamca bywa dziś większym wyzwaniem, bo sceniczne role zajmowały w karierze Adama Mularczyka miejsce szczególne. Choć występy u Chmielewskiego i Barei przyniosły mu wyjątkową rozpoznawalność, to właśnie teatr był jego najważniejszą przestrzenią twórczą.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o kadry z kultowych produkcji z czasów PRL-u. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Poznasz kultowy film z PRL po kadrze? Młodzież przegra na 4. Pytaniu
Adam Mularczyk wychowywał się w Krakowie, a na profesjonalnej scenie zadebiutował już jako trzynastolatek, pojawiając się wraz z chórem Dzieci Krakowskich w "Carmen” Bizeta w Teatrze im. Juliusza Słowackiego. Dziesięć lat po jego śmierci Witold Sadowy wspominał na łamach "Encyklopedii teatru polskiego”, jak silna była więź aktora z teatralną sztuką: "Z urodzenia krakowiak, z wyboru warszawiak. 'Obłąkany' na punkcie teatru. Mówiono o nim: 'Adam wariat'. Nigdy nie protestował, a nawet potwierdzał. Dodawał tylko: 'ale nie idiota'. I tak było w istocie. Kochał teatr i był mu oddany bez reszty” - pisał jego przyjaciel, podkreślając jednocześnie, że Mularczyk miał ogromną sympatię do ludzi.
Czym w czasie II wojny światowej zajmował się "Adam wariat"?
Nawet II wojna światowa nie osłabiła jego pasji. W latach 1940–45 Adam Mularczyk uczył się w konspiracyjnej Szkole Dramatycznej w Krakowie, a w czasie okupacji zebrał grupę blisko stu osób i stworzył Teatr Podziemny, który przygotował osiem premier. Łącznie, w zaprzyjaźnionych, tajnych lokalach, Krakowski Teatr Podziemny wystawił podczas wojny 16 spektakli obejrzanych przez około 2 tys. widzów.
Znajomość Adama Mularczyka z Witoldem Sadowym również narodziła się w teatrze. W 1947 r. aktor przeniósł się do Warszawy i w Teatrze Muzycznym Domu Wojska Polskiego spotkał Sadowego. Ten po latach wspominał: "Byliśmy młodzi, pełni entuzjazmu i zakochani w teatrze. Świat należał do nas. (...) Od pierwszej chwili znaleźliśmy wspólny język i wspólne zainteresowania. I tak pozostało do końca”. Obaj grali później w Teatrze Nowym przy ul. Puławskiej, a następnie Mularczyk dołączył do zespołów Teatru Współczesnego, Narodowego oraz Polskiego. Dla wielu widzów Adam Mularczyk pozostanie jednak przede wszystkim taksówkarzem z "Nie lubię poniedziałku” albo malarzem, który w "Poszukiwany, poszukiwana” napsuł krwi bohaterowi Wojciecha Pokory.
W dorobku Mularczyka znalazły się też między innymi "Milczące ślady”, "Popioły” czy "Pieczone gołąbki”. Współpracował również z radiem i telewizją - w słuchowisku "Eterek” Jeremiego Przybory występował jako profesor Pęduszko.
Przez wiele lat uczył także przyszłych duchownych wystąpień publicznych, prowadząc zajęcia w Metropolitalnym Seminarium w Warszawie oraz wśród paulinów. Działalność ta nie była jednak dobrze widziana przez ówczesne władze. "W roku 1973, kiedy władze Polski Ludowej uznały go za 'wroga ludu', spakował walizki i opuścił Polskę wraz z żoną i synem Adasiem” - relacjonował Sadowy. Mularczyk osiedlił się w Filadelfii.
Czym poza granicami kraju zajmował się Adam Mularczyk?
Ze względu na brak znajomości języka Adam Mularczyk nie mógł kontynuować zawodu aktora w Stanach Zjednoczonych, lecz tęsknota za sceną skłoniła go do założenia Polskiego Teatru Dramatycznego w Filadelfii. Jego inscenizacja "Niespodzianki” Karola Huberta Rostworowskiego spotkała się w USA z entuzjazmem, jednak problemy finansowe doprowadziły do rozpadu zespołu. Po latach, w 1996 r., Mularczyk znów zebrał grupę młodych pasjonatów teatru, lecz ciężka choroba uniemożliwiła mu przygotowanie premiery "Werbla domowego”. Zmarł 12 czerwca 1996 r. i spoczął w Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown - "amerykańskiej Częstochowie”.
Witold Sadowy wspominał później: "Zarażona bakcylem teatru jego Zofia po śmierci Adama postanowiła kontynuować jego dzieło. Zaproponowała mi, abyśmy wspólnie skończyli sztukę. Przyjąłem tę propozycję z radością. Przez 10 lat jeździłem do Stanów Zjednoczonych i uczyłem trudnej sztuki aktorskiej tych zapaleńców, których ściągnęła do swego zespołu i zaraziła swoją pasją. Pokochali teatr, a ja pokochałem ich. Tworzyliśmy jedną wielką rodzinę, nad którą czuwał i czuwa nadal duch Adama”.
Po śmierci aktora jego żona Zofia Wróblewska-Mularczyk oraz Sadowy wystawiali jeszcze w teatrze Mularczyka kolejne sztuki, między innymi "Werbel domowy”, "Grube ryby” Bałuckiego, "Porwanie Sabinek” w adaptacji Juliana Tuwima oraz "Jasełka” według ks. Turbaka. W 1996 r., spełniając wolę męża, Zofia ufundowała także nagrodę im. Adama Mularczyka dla najlepszego studenta lub studentki Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej w Warszawie.
Źródło: Radio ZET/Onet Film