Ciężkie początki polskiego kina. Film upadł przez „obrzędy masońskie”

2 min. czytania
20.05.2025 14:35
Obserwuj nas na Google

Ta historia z polskiego kina, to jedna z dziwniejszych ciekawostek naszej rodzimej kinematografii. Dlaczego jednak warto znać opowieść o filmie, którego nie da się obejrzeć? Pokazuje ona, jak trudne były początki filmu w Polsce. 

Antoni Bohdziewicz podczas powstania warszawskiego
fot. Halibutt - Self-made movie still from a Polish WWII war chronicle Warszawa walczy, Wikimedia

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Polska kinematografia zaczęła rozwijać się znacznie później, niż w innych krajach, co było spowodowane wojną.
  • Po wojnie polscy filmowcy musieli stawić czoła komunie. 
  • "Siedem adresów" to jeden z pierwszych polskich filmów, który dostał zakaz dystrybucji.

Pierwsze polskie filmy 

Gdy na świecie kino wchodziło już w swoje kolejne “złote ery”, w Polsce ledwo raczkowało. Rok 1945, to rok, w którym na srebrnych ekranach debiutuje “Urzeczona” Alfreda Hitchcocka, “Stracony weekend” zostaje nagrodzony czterema Oscarami, a Francja wypuszcza kulowych dziś, 3-godzinnych “Komediantów”. Polacy w tamtym czasie byli skupieni na odbudowywaniu kraju po wojnie, w 1945 roku rozpoczęto zdjęcia do pierwszego polskiego powojennego filmu, czyli do “Zakazanych piosenek”. 

Quiz: Z tych kultowych polskich filmów możemy być dumni. Znasz choć połowę? [Quiz]

1/14 Z jakiego filmu pochodzi cytat: "Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?"

Wydawać by się mogło, że po wojnie polscy artyści filmowi “ruszą z kopyta”, ale napotkali na swojej drodze kolejną przeszkodę  - komunizm. Styl filmów musiał być podporządkowany doktrynie socrealizmu, musiał wpisywać się w propagandę, co przez kolejne dekady spędzało sen z powiek filmowców chcących realizować się artystycznie. 

 

Jedni cięli taśmy i próbowali wcielać w życie uwagi cenzorów, inni z kolei musieli spróbować pogodzić się z absolutną odmową dystrybucji. Jednym z pierwszych, który usłyszał stanowcze “nie” od komunistycznych decydentów był Antoni Bohdziewicz, autor filmu “Siedem adresów”. Nie słyszeliście o tej produkcji? Nic dziwnego, bo nigdy nie weszła do kin, a w tle tej historii są “obrzędy masońskie”. 

Zakazany film PRL - “Siedem adresów” 

“Siedem adresów” to film składający się z kilku nowel, które są ze sobą powiązane i ukazują różne perspektywy konfliktu. Głównym bohaterem filmu jest Amerykanin polskiego pochodzenia, który chce zobaczyć Polskę po wojnie. Odwiedza więc kraj, a podczas swojego pobytu poznaje trudne warunki życia Polaków. To historia, która mogłaby wydarzyć się naprawdę, więc dlaczego Bohdziewicz nie mógł jej opowiedzieć? 

Ówczesny dyrektor programowy "Filmu Polskiego", Jerzy Bossak, uznał, że film jest zbyt ponury. Obraz Polski ukazany w “Siedmiu adresach” nie zgadzał się z wytycznymi propagandy, w związku z czym zasugerowano reżyserowi wprowadzenie poprawek. Te niestety niewiele zmieniły. Adam Ważyk, doradca literacki "Filmu Polskiego" napisał: “Gdyby ten film robili Amerykanie, uważalibyśmy to za bezczelność. Gdyby Polacy – byłoby to lizaniem amerykańskich butów”. 

Produkcji nie dopuszczono do dystrybucji, nigdy nie pojawiła się w kinach, jednak to nie była jedna porażka Antoniego Bohdziewicza w 1949 roku, bo ten sam los spotkał inny jego film - “2 x 2 = 4”. Reżyser postanowił sam dołączyć do “Filmu Polskiego”. Stwierdził, że kierownictwo przedsięwzięcia było skupione na “obrzędach masońskich”, zamiast na rozwijaniu polskiej kinematografii. 

Źródło: RadioZET/Wikipedia