Była nazywana „grzesznicą” polskiego kina. Dziś legenda kończy 74 lata
Grażyna Długołęcka to polska aktorka filmowa, która zyskała sławę dzięki kontrowersyjnej produkcji Waleriana Borowczyka – „Dzieje grzechu”. Obraz, choć przyniósł artystce popularność, stał się jednocześnie jej przekleństwem. Gwiazda doprowadzona na skraj wytrzymałości, cudem uniknęła śmierci, a szczęście odnalazła ostatecznie poza granicami Polski. Jak potoczyły się losy, obchodzącej dziś 74. urodziny, aktorki?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto zdecydował o obsadowych zmianach w filmie „Dzieje Grzechu”.
- Dlaczego Grażyna Długołęcka zdecydowała się porzucić karierę w Polsce.
- Co spotkało aktorkę na planie produkcji Waleriana Borowczyka.
Słynna rolę otrzymała… przez przypadek
Grażyna Długołęcka była studentką drugiego roku łódzkiej filmówki, gdy niespodziewanie znalazła się w centrum zainteresowania znanego już wówczas reżysera, Waleriana Borowczyka. Artysta, który właśnie pracował nad adaptacją „Dziejów grzechu” Stefana Żeromskiego, oczarowany jej urodą i wdziękiem zaproponował jej główną rolę kobiecą. Co ciekawe w Ewę Pobratyńską początkowo wcielała się jego żona – Ligia. Po przypadkowym spotkaniu z Długołęcką postanowił jednak wprowadzić kluczową zmianę w obsadzie i… zrezygnował z w połowie ukończonego już filmu, tracąc przy tym sporą część budżetu.
Występ w produkcji Borowczyka nie był jednak debiutem aktorki. Urodzona 25 sierpnia 1951 roku artystka, najpierw ukończyła szkołę muzyczną w klasie skrzypiec, a potem już w pełni zaangażowała się w występy przed kamerą. Nim stawiła się na planie „Dziejów grzechu”, zagrała już m.in. w filmach „Opis obyczajów”, „Przeprowadzka”, czy „Pieśń szósta”. To jednak dopiero dzięki roli w nowej produkcji kontrowersyjnego reżysera miała szansę zyskać rozpoznawalność i przepustkę do wielkiej kariery.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o polskie filmy. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Poznasz kultowy film z PRL po kadrze? Młodzież przegra na 4. Pytaniu
„Dzieje grzechu”. Kontrowersyjny film zniszczył jej życie
By jej marzenia się spełniły, musiała jednak znieść sporo nieprzyjemności. Okazało się, że praca na planie wymagała udziału w bardzo śmiałych scenach, co nie spodobało się jej ówczesnemu chłopakowi. „Miałam bardzo zazdrosnego chłopca. Byłam po raz pierwszy zakochana. Udręka z planu dopełniała się w domu. Mój chłopak »spowiadał« mnie słowem i czynem z tego, co musiałam w filmie zagrać” — po latach ujawniła Grażyna Długołęcka.
Kiedy w końcu film trafił na ekrany, okazał się wielkim hitem. Policzono, że w kinie w sumie obejrzało go aż 8 milionów osób, a ponad 200 stacji telewizyjnych walczyło o prawa do emisji. Choć zawarte w nim sceny, przesiąknięte erotyzmem i nagością, wielu oburzały, Borowczyk tryumfował. Tego samego nie można było powiedzieć o odtwórczyni głównej roli. Długołęcka stała się niemal aktorką wyklętą. Nie tylko nie zaproszono jej na premierę, ale i zabroniono występów w kolejnych produkcjach. Władze nie zezwoliły także na jej wyjazd na festiwal do Cannes i utrudniły… obronę dyplomu. Gdziekolwiek się pojawiała, nieznajomi mężczyźni powtarzali wierszyk: „I ja chętnie bym pohasał z Długołęcką na golasa”.
Wszystko to sprawiło, że aktorka najpierw schudła kilkanaście kilogramów, a potem zdecydowała odebrać sobie życie. Na szczęście, z torów kolejowych, w ostatniej chwili ściągnął ją dróżnik. Kilka lat po tym skandalu do artystki uśmiechnęło się szczęście. Spotkała dawnego znajomego i wyjechała z nim i jego dzieckiem do Szwecji, gdzie osiadła na stałe. Odbudowała też swoją karierę – jej kreacje teatralne docenili krytycy ze Sztokholmu, Mediolanu, czy Kalifornii.
Opowiedziała o koszmarze sprzed lat
O Grażynie Długołęckiej ponownie zrobiło się głośno w 1999 roku, gdy udzieliła wywiadu „Przeglądowi Tygodniowemu”. W tekście zatytułowanym Koszmar „Dziejów grzechu” obszernie opowiedziała o tym, jak wyglądała praca na planie popularnego niegdyś filmu.
„Spotkanie z Borowczykiem jest historią chorego seksualizmu, który trafił akurat na mnie... Chciał mnie rozbierać w scenach, które wcale do tego nie upoważniały. Nie potrafił zapanować nad swoimi emocjami... Próbował zmusić mnie, abym robiła rzeczy, na które się nie zgadzałam" - mówiła aktorka, nazywając reżysera psychopatycznym erotomanem. „Zaczynając film, byłam czystą, młodą dziewczyną z tysiącami kompleksów, kończąc, byłam wystraszonym strzępem. Przeżywałam osobisty psychiczny dramat” - wyznała.
Źródło: Radio ZET/VIVA!/Plejada