Był nazywany "promiennym chłopcem". Mało kto dziś pamięta o jego tragedii

2 min. czytania
11.06.2026 18:02
Obserwuj nas na Google

11 czerwca 1972 roku w Orzechowie zmarł Andrzej Nardelli - aktor, uznawany za jedną z największych nadziei polskiego kina i teatru. Jego tragiczna śmierć była ogromnym wstrząsem dla widzów i całej branży artystycznej. "Promienny chłopiec", jak często o nim mawiano, miał zaledwie 25 lat. 

Zdjęcie mężczyzny z ciemnymi włosami, spoglądającego w obiektyw. Czarno-biała fotografia.
fot. Materiały prasowe, Film Polski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Która rola uczyniła z Andrzeja Nardellego gwiazdę teatru.
  • W której kultowej komedii PRL wystąpił aktor.
  • Co przyczyniło się do tragicznej śmierci artysty. 
Nie przegap

Błyszczał w kinie i teatrze

O tym, że Andrzej Nardelli ma wielką szansę przebić się do grona czołowych polskich aktorów, mówiono już po premierze "Kordiana" w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. W spektaklu wystawianym w 1970 roku na deskach Teatru Powszechnego, zaledwie 23-letni wówczas aktor, absolwent warszawskiej Akademii Teatralnej, wcielił się w tytułową rolę. Jego kreacja zachwyciła krytyków. "Wspiął się tą rolą do historii teatru polskiego" - pisał po premierze sztuki recenzent Roman Szydłowski. 

Nardelli nie mógł narzekać na brak propozycji. Regularnie pojawiał się na deskach teatralnych - na początku lat 70. dostał nawet etat w Teatrze Narodowym, występował w "Piwnicy Wandy Warskiej", spektaklach Teatru Telewizji oraz programach telewizyjnych, gdzie śpiewał m.in. z Magdą Umer. Pojawił się także w kilku filmach, choć zwykle w rolach epizodycznych. Dał się zapamiętać m.in. dzięki przepięknej recytacji "Wiersza o Warszawie" Antoniego Słonimskiego w komedii Tadeusza Chmielewskiego "Nie lubię poniedziałku". Część widzów może kojarzyć go również z dramatu Stanisława Różewicza - "Szklana kula", w którym wcielił się w głównego bohatera, Krzysztofa. 

Zobacz także

Tragiczna śmierć polskiego artysty

Obraz ten wszedł na ekrany już po śmierci Andrzeja Nardellego. Wiadomo, że kilka tygodni przed tragicznym wypadkiem artysta - wraz z Magdą Umer - przygotowywał się do występu w Opolu. Podczas słynnego festiwalu para miała zaśpiewać piosenkę "O niebieskim, pachnącym groszku". Niestety, nie było im dane zaprezentować się przed publicznością razem. Artystka stanęła na scenie sama, roniąc łzy i wspominając przyjaciela.

Andrzej Nardelli, krótko przed planowanym występem w Opolu, wybrał się do daczy wuja Zdzisława, położonej w miejscowości Orzechówek nad Narwią.Pomagał tam w pracach remontowych, a po południu udał się nad rzekę, by wziąć kąpiel. Aktor nie wiedział wówczas, że w tym samym czasie otworzono śluzę, co wywołało ogromną falę. Porwany przez rwący nurt, nie miał szans na ratunek. Utonął 11 czerwca 1972 roku w wieku zaledwie 25 lat. 

Młody mężczyzna w eleganckim garniturze, stoi przy ścianie, patrząc w dal.
Fot. Materiały prasowe, Film Polski
Andrzej Nardelli, \"Szkice warszawskie\"

Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/plotek.pl