`

Był gwiazdą, ale Polacy go nienawidzili. „Pluli na mnie na ulicy”

2 min. czytania
02.06.2025 12:13
Obserwuj nas na Google

Kiedy w 1976 roku na ekrany kin wszedł film Jana Batorego „Con amore”, wielu krytyków nie szczędziło komplementów artystom wcielającym się w główne role. Wojciech Wysocki, Mirosław Konarowski i Małgorzata Snopkiewicz stworzyli znakomite trio i stali się w Polsce gwiazdami. Sukces produkcji, choć otworzył im drzwi do kariery, nie dla wszystkich miał jednak równie słodki smak. Wysocki, wcielający się w czarny charakter, długo mierzył się z przykrymi komentarzami i gestami. „Utożsamiali mnie z postacią, którą zagrałem” – żalił się w jednym z wywiadów.

Wojciech Wysocki
fot. Film Polski
  • Wojciech Wysocki zasłynął dzięki roli Grzegorza w filmie „Con amore” z 1976 roku.
  • W produkcji Jana Borowskiego wcielał się w czarny charakter.
  • Rola w filmie przysporzyła mu wielu przykrości.

Widzowie byli dla niego bezlitośni

„Con amore” Jana Batorego miał być polską odpowiedzią na amerykański melodramat „Love story”. Produkcja, zrealizowana na podstawie scenariusza Krystyny Berwińskiej (autorki książki, która wówczas czekała na druk), przedstawiała historię dwóch młodych pianistów – Grzegorza i Andrzeja, rywalizujących zarówno zawodowo i artystycznie, jak i prywatnie – o serce Ewy, narzeczonej tego pierwszego.

Kiedy okazuje się, że kobieta choruje na nowotwór i musi przejść poważną operację, u jej boku pozostaje Andrzej. Chłopak poświęca swoją szansę na sukces w Konkursie Chopinowskim, troszczy się o nią i dodaje otuchy. To postawa zupełnie przeciwna do tej, jaką prezentuje zaślepiony ambicjami Grzegorz, walczący przede wszystkim o spełnienie marzeń. Film ukazuje szlachetność uczuć i bezinteresowną miłość, która pomaga bohaterom zmagając się z przeciwnościami losu.

Quiz: Te filmy oglądaliśmy w PRL-u. Mało kto pamięta ten z pytania nr 5 [Quiz]

filmpolski.pl
1/15 Film "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?" nakręcił:

W Grzegorza, chłopaka, który dąży do osiągnięcia sukcesu kosztem relacji z zakochaną w nim i zmagającą się z poważnymi problemami dziewczyną, wcielił się Wojciech Wysocki. Początkujący wówczas aktor doskonale sprawdził się w tej kreacji, a jego kariera, dzięki wielu pozytywnym recenzjom i popularności filmu, nabrała zawrotnego tempa. Artysta w jednym z wywiadów przyznał jednak, że ta nagła sława miała zarówno blaski, jak i cienie. Wielu widzom nie spodobał się bohater, w którego przyszło mu się wcielać. „To był wielki, kasowy sukces. Grałem tam zły charakter, Grzegorza, który poświęca swoją miłość dla kariery. Zdarzało się, że ludzie pluli na mnie na ulicy, bo utożsamiali mnie z postacią, którą zagrałem.” – zdradził w jednym z wywiadów.

Film Polski
Fot.

 

Dziś należy do grona najbardziej lubianych polskich aktorów

Reputacji aktora nie poprawiły kolejne występy. Choć grał naprawdę dużo, bardzo często przydzielano mu postaci, które zniechęcały do niego widzów, jak choćby towarzysz Borowski z kultowego „Domu”. Sytuacja zmieniła się dopiero na początku lat 2000., gdy Wysocki stał się specjalistą od… ról komediowych. Wielu Polaków do dziś wspomina m.in. jego kreację w „Miodowych latach” oraz występ w bijącym rekordy popularności „Ranczu”, gdzie przez blisko dekadę wcielał się w doktora Wezóła.

„Wydawało mi się, że nie umiem ludzi rozśmieszyć. Do czasu aż Jurek Bończak obsadził mnie w farsie. I okazało się, że przy pewnych technicznych umiejętnościach, mogę być zabawny.” – wspominał przed laty.

Źródło: Radio ZET/Świat Seriali/Film Polski