`

Agata Turkot ujawnia warunki w szkole aktorskiej. „Przekraczano granice cielesne”

2 min. czytania
20.03.2026 17:27
Obserwuj nas na Google

Ta wyjątkowa aktorka zachwyciła Polaków przejmującą rolą w głośnym filmie "Dom dobry". Teraz gwiazda opowiedziała o traktowaniu, którego doświadczyła w czasach studenckich. Artystka postawiła sprawę jasno. 

Młoda kobieta w eleganckiej sukni na tle sponsorów wydarzenia. Włosy falowane, neutralny makijaż.
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Gdzie studiowała gwiazda "Domu dobrego". 
  • Z jakim traktowaniem spotkała się Agata Turkot w czasach studenckich. 
  • Jak wykładowcy ocenili początkującą aktorkę. 
Nie przegap

W jaki sposób wykładowcy traktowali studentów aktorstwa?

W najnowszym odcinku podcastu WojewódzkiKędzierski pojawiła się kolejna młoda twarz polskiego show-biznesu. Agata Turkot, która coraz śmielej zaznacza swoją obecność na ekranie - szczególnie po roli w "Domu dobrym" opowiedziała nie tylko o swojej drodze zawodowej, ale też o kulisach edukacji aktorskiej, które dalekie są od idealnych wyobrażeń.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o perły polskiej kinematografii. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Oto prawdziwe perły polskiej kinematografii. Połączysz tytuł filmu z reżyserem?

Screen Filmpolski.pl
1/15 "Miś"

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy okazały się wspomnienia Turkot ze studiów w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Aktorka nie ukrywała, że rzeczywistość szkół teatralnych często bywa brutalna i - jak sama podkreśliła - problem nie dotyczy wyłącznie jednej uczelni. - "To nie chodzi nawet o to, czy to łódzka szkoła, czy nie łódzka - to było w każdej szkole teatralnej, więc bym tej Łodzi tak nie demonizowała, bo to dotyczy każdego miasta” - zaznaczyła.

Oglądaj

Największe poruszenie wywołały jednak jej słowa dotyczące metod pracy wykładowców. - "Wyzywano nas, rzucano w nas butami, szklankami, czasami przekraczano granice cielesne, zamiast podnosić nas na duchu i nam kibicować, wpajać nam jakieś realne wartości, które się przydadzą i po prostu być takim wsparciem - cały czas raczej było, że ‘to jest źle, to jest źle’, takie wytykanie błędów i skupianie się na naszym deficycie” - wyjawiła.

Redakcja poleca

W jaki sposób oceniono początkującą aktorkę?

Turkot przyznała również, że w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi sama padła ofiarą wyjątkowo dotkliwych ocen. - "Usłyszałam kiedyś, że wydaję się taka bardzo tajemnicza, intrygująca i jakaś taka fajna, ale jak się mnie bliżej pozna, to tam w środku nic nie ma i nie ma żadnej tajemnicy. Dla młodego człowieka to jest bardzo mocne” - wspominała.

Jej refleksje rzucają światło na szerszy problem, o którym w środowisku artystycznym mówi się coraz częściej - relacje mistrz–uczeń, oparte na presji i krytyce, zamiast wsparcia i rozwoju. Sama aktorka próbuje jednak tłumaczyć te mechanizmy, wskazując na ich pokoleniowe źródła. - "Te pokolenia w szkole, które nas uczą, oni byli tak wychowywani i to jest ich sposób, który oni znają i w tym czują się bezpiecznie. Większość osób też pewnie własne kompleksy w ten sposób na nas leczyło” - podsumowała.

Źródło: Radio ZET/Onet Plejada