`

Must Be The Music: Greg Strangler niczym Kwiat Jabłoni? Zagrał na mandolinie i zachwycił

Artykuł promocyjny
2 min. czytania
09.04.2025 13:39
Obserwuj nas na Google

Greg Strangler to kolejny uczestnik „Must Be The Music”, który wpadł do Radia ZET, aby opowiedzieć o swojej przygodzie w programie. Wokalista i multiinstrumentalista musiał zaprezentować aż dwa utwory, żeby przekonać do siebie jurorów.

Greg Strangler Must Be The Music
fot. mat. prasowe

Must Be The Music: Greg Strangler niczym Kwiat Jabłoni

„Must Be The Music” to jeden z najpopularniejszych talent show w historii polskiej telewizji. Program pod patronatem Radia ZET powrócił po 9 latach i znów zachwyca widzów Polsatu.

Za nami kolejny odcinek, w którym wystąpił m.in. Greg Strangler, a dokładniej tworzący już od 10 lat. Grzegorz Duszak, Jest multiinstrumentalistą, ale szczególnie fascynuje go gra na mandolinie. Współpracował z czołówką polskich artystów, m.in. z Czesławem Mozilem. W swojej twórczości bazuje na kontraście i absurdzie, eksperymentując z różnorodnymi stylami. Autorskie utwory zalicza do polskiego dream popu i indie folku. Jest absolwentem wokalistyki estradowej i jazzowej.

Redakcja poleca
Dawid Kwiatkowski

Uczestnik zaprezentował przed jurorami dwie autorskie kompozycje. Utwór „Niewyspany” zagrał na elektrycznej gitarze, ale dopiero druga piosenka „Puk Puk Puk” zagrana na mandolinie, oczarowała jurorów. Mateusz Ptaszyński zapytał młodego wokalistę, czy inspiruje się twórczością Kwiatu Jabłoni.

- Jest to zbliżone klimatem. Kwiat Jabłoni spopularyzował mandolinę, więc jak jest mandolina, to oczywiście są skojarzenia z nimi. W moim poprzednim składzie mieliśmy flet poprzeczny, więc natychmiast pojawiały się skojarzenia z Republiką i Jethro Tull. Przyznam, że jakoś bardzo się nie inspiruję Kwiatem Jabłoni, ale rzeczywiście to podobieństwo siłą rzeczy występuje.

Oglądaj

Greg Strangler wrócił myślami do występu na castingu. Jak sam przyznał, ma dość duże doświadczenie sceniczne, ale w telewizji bywa rzadko.

- Poznałem całkiem nową emocję przed samym wejściem na scenę. Wcześniej bałem się, że nie przejdę dalej, a tuż przed najbardziej się bałem, że jednak przejdę. Tych emocji jest tak dużo, że tak naprawdę trochę nie wiesz, co czujesz, bo nakłada się jeszcze na to zmęczenie.

Zwycięzca „Must Be The Music” otrzyma nagrodę pieniężną w wysokości 250 000 zł na realizację twórczych marzeń. Gret Stranger ma już pomysł, co zrobiłby z pieniędzmi.

- Zainwestuję w rozwój muzyczny, sprzętowy. W ogóle zająłem się muzyką głównie ze względu na to, że mnie najbardziej na świecie interesuje strona twórcza, kompozycyjna. Wiele osób przyszło do tego programu jako wokaliści, których największą pasją jest śpiewanie i to słychać. Słyszałem wiele wspaniałych głosów. Jeśli chodzi o umiejętności wokalne, wydaje mi się, że jestem na stabilnym poziomie, ale nie należę do czołówki, więc moją mocną stroną jest pisanie piosenek i produkcja. Takie kwestie wiążą się z inwestycją w sprzęt, edukację dotyczącą miksów. Planuję przeznaczyć dużą część tych pieniędzy właśnie na to.

Kolejny odcinek „Must Be The Music” w piątek od godz. 19:55 w Polsacie.

Redakcja poleca