Ten kultowy zespół z PRL ma jedną z najdziwniejszych nazw w historii polskiej muzyki
Choć grupa ma niestandardową nazwę, odcisnęła piętno na kartach polskiego punka, stając się jednym z bardziej wyrazistych elementów zbuntowanej muzyki okresu PRL. Co to za zespół? Jego nazwa na pewno zapadnie wam w pamięć. I znamy kilka podobnie szalonych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Punkowa grupa z Wałbrzycha powstała w 1981 roku.
- Zaczynali pod inną nazwą, która również oddawała buntowniczego ducha tamtych czasów.
- Współpracowali z inną charakterystyczną formacją i grali m.in. na festiwalu Woodstock.
- Jarocin był przestrzenią buntu młodzieży, choć pilnie obserwowaną przez władze PRL.
Dziwne nazwy polskich zespołów - Defekt Muzgó
Nie, to nie błąd redaktorki, a prawdziwa nazwa zespołu. Defekt Muzgó to grupa, która powstała w 1981 roku w Wałbrzychu. Zespół tworzyli: wokalista Wojciech „Walec” Walczyk, gitarzysta Tomasz „Siwy” Wojnar, basista Piotr Bojan oraz Krzysztof „Heban” Migdał. Panowie szerszej publiczności po raz pierwszy zaprezentowali się w 1983 roku w Jarocinie. Debiutancki album ukazał się 5 lat później. Był iście punkowy, jak cały Defek Muzgó, bo mowa o zapisie występów na żywo z Wałbrzycha, Jarocina, Legnicy.
Quiz: Znasz te wszystkie hity z PRL-u? Polacy powinni mieć 15/15 [Quiz]
Zespół zaczynał pod inną nazwą, która również oddawała punkowego ducha. I tak Bunt stał się Defektem Muzgó, który wyraża więcej niż tysiąc słów. Zespół współpracował z inną, charakterystyczną polską grupą o wdzięcznej nazwie Sedes. Wielokrotnie pojawiał się później w Jarocinie czy na Woodstocku, który od kilku lat funkcjonuje pod nazwą Pol’and’Rock Festival.
Zespoły, które zaczynały w Jarocinie
Władze PRL doskonale wiedziały, co dzieje się w Jarocinie, jakiego typu muzyka jest tam promowana, kto się tam zbiera i co się tam sądzi o władzy. Ogólnopolski Przegląd Muzyki Młodej Generacji w Jarocinie był miejscem, w którym zmęczona uściskiem PRL-u młodzież mogła odetchnąć, wyrazić swój bunt. Mówi się, że Jarocin był wentylem bezpieczeństwa władzy PRL, odskocznią dla młodego obywatela, ale w kontrolowanych warunkach.
Kontrolowanych, bo na przykład Dezerter dostał na pewien czas zakaz występowania na festiwalowej scenie za zbyt radykalny przekaz. Jarocin odegrał ważną rolę w polskiej muzyce nie tylko typowo punkowej jak Defekt Muzgó, Dezerter, Siekiera, Kat czy Moskwa. To właśnie na tym festiwalu swoje pierwsze kroki stawiał Hey, T.Love, Oddział Zamknięty czy Dżem.
W latach 80. festiwal w Jarocinie był pod stałą obserwacją Służby Bezpieczeństwa. Milicja nagrywała występy muzyków, a agenci infiltrujący tłum zbierali informacje o uczestnikach. Archiwa IPN zawierają liczne raporty z festiwalu, dokumentujące działania SB i milicji. Mimo to, Jarocin pozostawał dla młodzieży przestrzenią wolności i buntu.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia