`

Ten hit lat 80. rozbawił całą Polskę. Nie wszyscy znają ich prawdziwy cel

2 min. czytania
23.10.2024 13:47
Obserwuj nas na Google

Miała być parodia, wyszedł prawdziwy hit. Utwory Franka Kimono, którego wykreował Piotr Fronczewski, nuciła niemal cała Polska, o czym świadczyć mogą statystyki z tamtego okresu. Najsłynniejszy kawałek artysty – „King Bruce Lee karate mistrz” aż przez 5 tygodni utrzymywał się na liście przebojów radiowej „Trójki”.

Franek Kimono
fot. Screen, YouTube

Tak narodził się Franek Kimono

Początki lat 80. nie były dla Polaków łatwe. Po euforii związanej z sukcesem „Solidarności”, przyszły miesiące srogich represji, a wraz z nimi stan wojenny. Bunt wyrażało się wówczas głównie w muzyce. Perfect wypuścił swoją „Autobiografię”, Lady Pank „Mniej niż zero”, a Lombard „Śmierć dyskotece”. Z czasem zaczęło jednak brakować kawałków, które mogłyby odwrócić nieco uwagę od szarej rzeczywistości.

Lukę tę postanowił wówczas wypełnić kompozytor Andrzej Korzyński (działający pod pseudonimem Andrzej Spol). To on zauważył, że choć dookoła panował smutek, były miejsca, w których wciąż toczyło się bujne życie towarzyskie. - W „Bristolu” dyskoteka. Drogie alkohole, zachodnie przeboje, piękne damy, zapach zagranicznych papierosów. Inny świat. Mieszkałem wtedy na Mokotowie, więc najbliżej miałem do „Remontu”. Tam często obserwowałem ten inny świat (choć tu bardziej siermiężny), a jego ważnymi składnikami byli bramkarze. Królowie życia, trochę cinkciarze, trochę sportowcy, trochę łobuziaki. No i zacząłem się zastanawiać, że warto byłoby ten świat, czy może bardziej światek, w trochę krzywym zwierciadle sportretować. – wspominał.

Quiz: Muzyczny sprawdzian PRL. Rozpoznasz artystę po utworze?

1/15 Utwór "Małgośka" śpiewała

Wystarczyło te obserwacje ubrać w słowa i znaleźć odpowiedniego wykonawcę. Korzyński nie miał wątpliwości, że w tej roli doskonale odnalazłby się Piotr Fronczewski, aktor, który miał okazje pokazać swoje wokalne umiejętności na planie „Akademii Pana Kleksa”. - Już po „Kleksie” wiedziałem że mógłby zrobić wielką karierę w szoł biznesie. Tyle, że jemu to nie pasowało, chciał grać wielkie dramaty Szekspira. Miał inne plany życiowe, a ja go tu zacząłem wciągać w interes dosyć frywolny. Wreszcie po solennej obietnicy z mojej strony, że to incydentalne wydarzenie, zgodził się – czytamy na łamach Cyfrowej Biblioteki Polskiej Piosenki.

Fronczewski przybrał pseudonim Franek Kimono, a Spol wraz ze Sławomirem Wesołowskim i Mariuszem Zabrodzkim, dopracowali teksty i zorganizowali nagrania. To właśnie wtedy powstał słynny „King Bruce Lee karate mistrz”.

 

Projekt okazał się wielkim hitem

Choć Fronczewski nagrał piosenki, tylko raz pokazał się jako Franek Kimono. Ucharakteryzowany na Azjatę, przebrany w wypożyczone z sekcji judo kimono, zapozował do zdjęcia, które później umieszczono na okładce płyty (finalnie wydano 12 utworów). Nigdy jednak nie zdecydował się wystąpić na estradzie. Faktem jest, że nie przeszkodziło to w wypromowaniu, będących początkowo kpiną z subkultury disco, kawałków.

Sam Franek Kimono, posługujący się zbliżoną do rapowania melorecytacją, często bywa określany mianem „pierwszego polskiego rapera” lub „ojca chrzestnego polskiego rapu”. Utwory z płyty wydanej w 1983 roku zostały wykorzystane m.in. w serialu „Tulipan” i filmie „Wakacje z Madonną”. O Piotrze Fronczewskim i jego muzycznej kreacji nie zapomniały także młodsze pokolenia raperów. W 2007 roku Sokół i Pono zaprosili go gościnnie do jednego z numerów, który umieścili na płycie „Teraz pieniądz w cenie”.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET/Wikipedia/Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki