Tajemnice górskiego wyjazdu. Tam narodził się hit PRL-u
Tekst tej piosenki znają wszyscy Polacy, którzy przeżyli czasy PRL-u. Charyzma Andrzeja Rosiewicza uczyniła z niej hit, który wykraczał poza granice kraju nad Wisłą. Niewiele osób wie, w jakich sposób powstał utwór, który rozgrzewał parkiety prywatek w całym kraju.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co o początkowych pomysłach Andrzeja Rosiewicza mówił Grzegorz Brudko.
- Czym, oprócz muzyki, fascynował się Andrzej Rosiewicz.
- W jakich warunkach powstał kultowy hit PRL-u.
Twórcy "Czy czuje pani cha chę" przecierali muzyczne szlaki
Czasem nietypowe połączenia doprowadzają do tworzenia niezwykłych dzieł, które nie miałyby szansy powstać w innych warunkach. Przypadkowe spotkania czy losowe słowa bywają inspiracją do powstania książek, filmów, seriali, spektakli czy piosenek. Gdy doda się do tego próbę wykroczenia poza utarte schematy, można mieć pewność, że zostanie stworzone coś, czego świat wcześniej nie widział. Tak było w przypadku kultowego hitu lat 70. PRL-u - "Czy czuje pani cha chę".
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o aktorów, sportowców i piosenkarzy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: To sportowiec, aktor czy piosenkarz? Nie masz szans na 100%
Jak doszło do powstania legendarnego utworu? W 1964 roku do kierownika warszawskiego klubu muzycznego Stodoła przyszedł student architektury. Mężczyzna przedstawił się jako Grzegorz Brudko i oznajmił, że razem z kolegami zamierza grać tu jazz, jakiego nikt inny nie wykonuje. Chodziło dokładniej o happy jazz - muzykę znacznie odbiegającą od tej wykonywanej przez artystów zrzeszonych w Polskim Klubie Jazzu Tradycyjnego, który działał w Stodole. Brzmienia proponowane przez Brudko były improwizowane, nawiązujące do prehistorii dixielandu. W skład nowej grupy wchodzili artyści grający na trąbce z tłumikiem, tarze, tubie oraz skrzypcach. Grupę nazwano Hagaw, wykorzystując pierwsze litery imion jej założycieli.
Andrzej Rosiewicz miał swoją wizję na muzykę jazzową
Hagaw osiągnęło sukcesy poza granicami kraju - zespół nagrał w Wielkiej Brytanii płytę zatytułowaną "Piosenki Kozaków". Artyści mieli jednak wrażenie, że ich pomysły się wyczerpują. Remedium na to miał być wokalista. Wówczas w Stodole pojawił się Andrzej Rosiewicz. Początkowo na scenie klubu głównie ćwiczył taniec, a dokładniej stepowanie. Zdarzało mu się jednak podśpiewywać pod nosem, co nie umknęło uwadze członków Hagaw. Ostatecznie wokalista dołączył do grupy w 1970 roku.
Jazzowi ortodoksi utrzymywali, że Andrzej Rosiewicz przyniósł polskiemu jazzowi sporo szkody, jednak publiczność zachwyciła się nowym obliczem zespołu, którego frontmanem muzyk stał się właściwie "z dnia na dzień”. Zaczął się stopniowo "rozpychać” – nie ograniczał się już do śpiewania standardów, lecz przynosił własne utwory. Na szczęście, co słychać na pierwszej wspólnej płycie, "za dużo nie zepsuł”. Nad całością czuwał uważnie Grzegorz Brudko, pilnując, by nie dopuścić do "odjazzowiania”.
"Grzesio, który był kierownikiem muzycznym” – wspominał Andrzej Rosiewicz cytowany przez Cyfrową Bibliotekę Polskiej Piosenki – "bardzo pilnował, żeby to co gramy nie było banalne, jakieś kopie, powtórzenia. W cenie były oryginalne pomysły i dlatego tak się cieszyłem, że kiedy zaczynałem z nim współpracę i przyniosłem, stremowany, piosenkę 'Samba wanna blues', to, pamiętam, poruszył tymi swoimi wąsiskami i zadowolony powiedział: 'tak, to jest piosenka'”.
Grzegorz Brudko dbał o to, aby utwory przynoszone przez piosenkarza nie były zbyt kontrowersyjne, co często kończyło się ich poprawianiem. W przypadku "Samba wanna blues" Rosiewicz wyobrażał sobie sambę w rytmie samby, ale Brudko uznał, że to "tak bardzo nie-jazzowe”, iż przearanżował ją na coś w rodzaju ragtime’u. Jedynym kompromisem była zgoda na stepowaną partię wokalisty, włączoną do nagrania.
Właśnie w takiej odsłonie, stepującego Rosiewicza śpiewającego sambę-bluesa, pokazano w 1972 roku na festiwalu w Opolu. Jury nagrodziło go nagrodą Prezesa Radiokomitetu, a widzowie zrozumieli, że nic już nie będzie takie jak dawniej.
Kultowa piosenka PRL-u powstała niemalże przypadkowo
Jak powstało "Czy czuje pani cha chę"? Kultowa piosenka z lat 70. PRL-u została stworzona w zimowym otoczeniu polskich gór. "Zimę 1977 r. spędzaliśmy w Zakopanem” - wspomina Rosiewicz. - "Doszedł do zespołu Staszek Gąsiennica-Brzega i to on, chyba, zorganizował nam wyjazd. Pamiętam ten pokoik na Krupówkach, nad słynnym Cocktail Barem. Tam 'dopadł' mnie pomysł na cza-czę. Zaniosłem tekst do chłopaków, a Staszek, nasz skrzypek, szybko dopisał muzykę i jeszcze tego samego dnia graliśmy to, chyba nawet na dansingu. Spodobało się od razu. I tak to podhalański góral skomponował południowoamerykańską melodię”.
Brudko, choć mógł mieć zastrzeżenia do latynoskiego pomysłu, przyznał, że piosenka jest "oryginalna”. Miała w dodatku
tematykę prozdrowotną, wtedy jeszcze rzadko spotykaną, a tekst był "eksportowy” - częściowo po niemiecku i rosyjsku, co otwierało ją na Wschód i Zachód. Poza tym trudno mu było protestować: proporcje w zespole się zmieniły. Na plakatach widniało już nie
"Asocjacja Hagaw i Andrzej Rosiewicz”, lecz "Andrzej Rosiewicz i Asocjacja Hagaw”. Grupa, dotąd jedna z najciekawszych na polskiej scenie jazzowej, stała się zespołem akompaniującym artyście o rodowodzie wodewilowym.
"Tyle że" - jak Rosiewicz sam podkreśla - "bardzo dobremu artyście”. "Mogłem robić widowisko, bawiłem publiczność, śpiewałem, tańczyłem i to się podobało. Pamiętam jak po jakimś występie podeszło do mnie dwóch podchmielonych gości i jeden z nich mówi: – 'Panie Andrzejku. Na scenie to pan jest jak wewiórka!'”
Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki