Polacy nie mieli pojęcia. Tak powstał kultowy hit PRL. „Toastom nie było końca”
Polacy uwielbiają ten muzyczny hit minionej epoki. Niewiele osób wie jednak, jak powstał utwór śpiewany przez miliony. Jego twórcy po latach zdradzili sekret.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jakich okolicznościach doszło do zapoznania się dwóch legendarnych artystów.
- Jak powstała uwielbiana piosenka z czasów PRL-u.
- O czym mówi tekst utworu.
Jak rozpoczęła się współpraca Jacka Cygana i Jerzego Filara?
Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ale Jacek Cygan początkowo przygotowywał się do kariery wojskowej - planował zostać oficerem, specjalizującym się w cybernetyce. Właśnie dlatego studiował w Wojskowej Akademii Technicznej. W tym samym czasie na wydziale elektroniki uczył się tam również Jurek Filar. Cygan już wtedy próbował swoich sił w pisaniu, a Filar grał na gitarze i śpiewał. Nic więc dziwnego, że ich drogi skrzyżowały się w klubie "Selsyn”. Panowie szybko znaleźli wspólny język i, podobnie jak wielu młodych ludzi w tamtym okresie, zaczęli uczestniczyć w imprezach związanych z piosenką turystyczną.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o zespoły i ich hity. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Który zespół stoi za tym hitem?
Pierwszym wspólnym doświadczeniem artystów był rajd w Kampinosie. Tam właśnie doszli do wniosku, że chcieliby spróbować tworzyć razem. Aby lepiej poznać środowisko, pojechali na Giełdę Piosenki Turystycznej w Szklarskiej Porębie. "Patrzymy" - wspomina Jacek Cygan - "a tam Wolna Grupa Bukowina, Ela Adamiak, Andrzej Poniedzielski, wszyscy się znają, coś piszą, komponują, śpiewają na głosy, znają nawzajem swoje piosenki. I tak trochę nam było głupio, że my tak z pustymi rękami, że się podłączamy do ich twórczości. Ale na szczęście oni nas strasznie polubili, zaakceptowali i pozbawili kompleksów”. Atmosfera w środowisku była tak przyjazna, że wkrótce zaproszono ich na bardzo kameralne, niemal zamknięte Giełdowisko Zimowe w Szklarskiej Porębie. Dobrze byłoby więc zaprezentować tam coś własnego.
Gdzie powstał zespół założony przez artystyczny duet?
„Pamiętam, że spotkaliśmy się na dworcu w Mysłowicach" – opowiadał Jacek Cygan. "Ja jechałem od swoich rodziców z Sosnowca, Jurek przyjechał z Zakopanego. No i w tym pociągu, w którym było okropnie zimno, on wyciągnął gitarę i napisaliśmy nasze pierwsze, wspólne utwory.” Artyści pokazali je później bardziej doświadczonym twórcom. Gdyby usłyszeli chłodne "no dobra chłopaki, ale musicie jeszcze trochę popracować”, pewnie zniechęciliby się na starcie. Tymczasem reakcja była niezwykle ciepła: "Jakie to fajne”, "zapisz mi ten tekst”, a gitarzyści prosili Jurka: "pokaż jakie to są chwyty”.
W ten sposób piosenki duetu zaczęły funkcjonować w środowisku, a z grona życzliwych znajomych narodził się zespół Nasza Basia Kochana, który w 1976 roku wygrał Festiwal Piosenki Studenckiej w Krakowie. Ich pierwszym dużym przebojem była "Samba sikoreczka”.
W jakich okolicznościach powstała piosenka "Za szybą"?
Na konkursie wykonali jednak również utwór "Za szybą”, znany także jako "Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę”. Chórki w aranżacji Andrzeja Pawlukiewicza brzmiały wyjątkowo, a Filar zaśpiewał melodię swoim charakterystycznym, matowym, góralskim głosem, kreując obraz mężczyzny pełnego rezygnacji. Jak powstała kompozycja?
Jacek Cygan opowiadał: "Siedzieliśmy na skwerku przed dworcem w Poznaniu. Jechaliśmy z Chodzieży na kolejną giełdę do Szklarskiej. Jurek wyciągnął gitarę i powiada ‘posłuchaj, coś ci zagram’ i śpiewa ‘Na spacer pójdę z psem na smyczy, na ławce w parku zakurzę fajkę. Nie kupię kwiatów na wyczekanym skwerze, więc nie dzwoń do mnie, kiedy będę stary’. Dobre to było, ale musiało się ‘odleżeć’. Wróciłem do tego zimą, na kolejnym Giełdowisku. Jurek się przeziębił, leżał z zapaleniem płuc, a ja w małej izdebce na poddaszu wziąłem się za dokończenie pomysłu sprzed kilku miesięcy. Dopisałem kolejną zwrotkę, a ponieważ kompozycja była za krótka, wymyśliłem to, co fachowcy nazywają brydżem, czyli rodzaj łącznika. Jurek szybko wyzdrowiał, skomponował muzykę do wspomnianego brydża i tak skończyliśmy piosenkę.”
Piosenka zapewne pozostałaby środowiskowym klasykiem, gdyby nie twórcy telewizyjnego programu "Bazar”. Założenie było proste: w studiu występowali amatorzy, prezentując swoje utwory, a zaproszone gwiazdy mogły wybrać jeden z nich i wykonać go w kolejnej audycji. W przełomowym odcinku wybierającymi byli Alibabki, Danuta Rinn, Bogusław Mec i Grażyna Łobaszewska. "Jak myśmy chcieli, żeby ‘Za szybą’ spodobało się Grażynie" - wspomina Cygan - "toteż kiedy zapukała do naszej garderoby, stanęła w drzwiach i mówi ‘cześć chłopaki, to ja mogę śpiewać tę kawę?’ Okrzykom zachwytu i toastom nie było końca.”
Tak oto utwór trafił na Dużą Estradę, a niedługo później Cygan stworzył tekst do kolejnego ogromnego hitu Grażyny Łobaszewskiej - "Czas nas uczy pogody”. Na koniec pojawia się jeszcze kwestia tekstu. Czy zwrot "Całkiem spokojnie wypiję trzecią kawę, więc nie dzwoń do mnie, kiedy będę stara” nie brzmi nieco zagadkowo? Autor wyjaśnia to wprost: to komunikat mówiący - jeśli teraz mnie nie chcesz, to później już nie dzwoń, ja zadowolę się kawą.
Źródło: Radio ZET/Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki