`

Marek Grechuta przeżył dramat. Mało kto wie, że jego syn zaginął

3 min. czytania
26.10.2024 06:24
Obserwuj nas na Google

Marek Grechuta był jednym z najbardziej utalentowanych artystów polskiej sceny muzycznej. Przeżył jednak rodzinny dramat. Jego syn zniknął niemal z dnia na dzień i nie dawał znaków życia. Przez 2 lata odbywał pielgrzymkę duchową.

Legenda wśród legend. Mało kto wie, że syn Marka Grechuty zaginął na 2 lata
fot. ALBERT ZAWADA / Agencja Wyborcza

Wiele osób na pewno zna utwory Marka Grechuty takie jak „Dni, których nie znamy”, „Niepewność” czy „Nie dokazuj”. W tym roku minęło 18 lat od śmierci słynnego artysty. Choć jego życie rodzinne było ogólnie szczęśliwe, to mało kto wie, że przeżył dramat. Syn Marka Grechuty zaginął na 2 lata i praktycznie nie dawał znaków życia. Przez to stan zdrowotny legendarnego artysty się zaczął pogarszać.

 

Marek Grechuta zawsze stawał po stronie syna

Marek i Danuta Grechutowie poznali się przypadkiem. Oboje w tym czasie byli w związkach, jednak te się zakończyły. Młody wtedy artysta przeżył załamanie nerwowe, ponieważ rzuciła go dziewczyna. Traf chciał, że ponownie zobaczył się z Danutą. Kobieta uśmiechnęła się do niego i między nimi zaiskrzyło. Para pobrała się w 1970 roku, a dwa lata później na świat przyszedł ich syn.

 

Marek Grechuta rozpieszczał Łukasza i w różnych trudnych sytuacjach stawał po jego stronie. W 2006 roku syn słynnego artysty udzielił wywiadu „Gali”. W domu rodzinnym wszystko było podporządkowane karierze Grechuty. – Czuło się, że tata jest wybitną osobowością i indywidualnością artystyczną. Że był wielki. I wtedy gdy odbierał nagrody, i wtedy gdy wyjeżdżał na koncerty albo wracał z koncertów. Nie był nieprzystępny, był zawsze tym samym człowiekiem, ale kiedy tworzył, w domu działała magia. Czuło się jego odmienność – przyznał Łukasz Grechuta.

Historia zaginięcia Łukasza Grechuty

Rodzina wiodła szczęśliwe życie, jednak ich sielankę przerwało nagłe zniknięcie syna. W lutym 1999 roku Łukasz wyszedł z domu pod pretekstem spotkania i nie wrócił. Zaniepokojeni rodzice powiadomili policję o zaginięciu dziecka. W końcu syn Grechutów został znaleziony po kilkunastu dniach przez policjanta z Jeleniej Góry. Łukasz wrócił do domu i jego rodzice myśleli, że to była jednorazowa sytuacja.

Quiz: Szymborska czy Osiecka? Rozpoznaj poetkę po jednym wersie

1/18 "Tu kukły ludźmi się bawią, tu igra z nami czas. Tu wielkie młyny nas trawią i pył zostaje z nas"

3 marca tego samego roku syn Marka Grechuty po raz kolejny zaginął. – Tuż przed zniknięciem wiele spraw mu się nie układało. Miał kłopoty z dziewczyną i z pracą. Powtarzał, że chce się zastanowić nad własnym życiem, że musi sobie pewne sprawy przemyśleć – przyznał artysta w jednym z wywiadów. Rodzice Łukasza sądzili, że to tylko jego fanaberia, ale on nie wracał. Mijały kolejne miesiące, a po nim nie było ani śladu. Skorzystali nawet z pomocy detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, ale bez skutku. Grechutowie byli zdesperowani i w końcu postanowili wystosować apel w mediach.

Marek Grechuta odchodził od zmysłów

W lipcu 1999 roku Marek Grechuta wystąpił w programie „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…” w TVP. Razem z żoną Danutą apelowali do syna, aby wrócił do domu. Nagle do studia zadzwonił telefon – to był Łukasz. – Powiedział tylko: „Mamo, ja wracam do domu” i rozłączył się. Czekaliśmy. Minęło jednak parę miesięcy i Łukasz nie wrócił. Nie mamy pojęcia, co sprawiło, że zmienił zdanie – opowiadał Marek Grechuta w wywiadzie. Choć on starał się żyć normalnie, przeżywał koszmar z powodu zniknięcia syna. W tym czasie podupadł na zdrowiu fizycznym i psychicznym.

Do rodziców Łukasza Grechuty dochodziły sygnały, że przebywa on we Włoszech. W styczniu 2001 roku Danuta Grechuta odebrała telefon. Dzwonił jej syn. Kobieta od razu pojechała do Włoch autokarem. Łukasz znalazł się w polskiej ambasadzie w Rzymie. Po latach opowiedział, jak przebiegło jego spotkanie z Markiem Grechutą: – Obaj się cieszyliśmy. Było to bardzo miłe powitanie. Ojciec długo ściskał moją dłoń, a mama była naprawdę szczęśliwa.

Źródło: Radio ZET/Plejada