Jest ikoną polskiej estrady. Mówi szczerze o cieniach zawodu: „Koniec z występowaniem”
Irena Santor to ikona polskiej estrady. Jest jedną z najważniejszych artystek w historii polskiej muzyki. W najnowszym wywiadzie zdecydowała się opowiedzieć o tym, jak wyglądało jej życie po rozstaniu się z zespołem Mazowsze oraz dlaczego postanowiła zrezygnować ze śpiewania.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie utwory na przestrzeni lat wylansowała Irena Santor.
- Dlaczego artystka, mając 25 lat, zdecydowała się odejść z zespołu Mazowsze.
- Dlaczego na jakiś czas musiała rozstać się ze śpiewaniem.
Irena Santor ikoną polskiej estrady
Irena Santor to ikona polskiej estrady. Artystka urodziła się w 1934 roku, zachwycała w czasach PRL i zachwyca do dzisiaj. Mimo licznych sukcesów na koncie, podziwu publiczności i osób z branży oraz kilkudziesięciu lat na scenie, wokalistka pozostaje skromna i przekonuje, że „nie odważyłabym się radzić, nie wszystko wiem. Ciągle się uczę”. Jakiś czas temu Santor ogłosiła zakończenie kariery, mimo tego wciąż pozostaje aktywna zawodowo i koncertuje, choć już nie tak często, jak kiedyś. Na przestrzeni lat, piosenkarka wylansowała mnóstwo ponadczasowych utworów, takich jak m.in.:
- „Embarras”
- „Powrócisz tu”
- „Już nie ma dzikich plaż”
- „Tych lat nie odda nikt”
Quiz: "Gdzie się podziały tamte prywatki". Pamiętasz, kto śpiewał te wielkie hity PRL?
W najnowszym wywiadzie dla magazynu „Twój Styl” jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystek zdradziła kilka szczegółów ze swojego zawodowego życia. Nawiązała do Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”, z którym rozstała się, mając 25 lat. Artystka uchyliła też rąbka tajemnicy jeśli chodzi o życie prywatne i zdradziła, dlaczego na pewien czas musiała zdecydować się na przerwę w karierze.
Okazuje się, że z chwilą gdy Santor rozpoczęła karierę jako solistka w „Mazowszu”, nie wiedziała zbyt dużo o muzyce. Jak przyznała w rozmowie ze wspomnianym magazynem „nagle jakby ktoś mi otworzył drzwi do sezamu”. To tam uczyła się muzyki od podstaw i poznawała technikę wokalną. Z „Mazowszem” pożegnała się, mając 25 lat.
Miałam 25 lat i uświadomiłam sobie, że nie można całe życie śpiewać jednej piosenki "Przeleciał ptaszek". W dodatku wyszłam za mąż za Stanisława Santora, skrzypka, koncertmistrza Orkiestry Polskiego Radia. Przyjeżdżał do "Mazowsza" na chałtury, bo wyjeżdżaliśmy z orkiestrą za granicę, co wtedy prywatnie było trudne.
„Koniec z występowaniem”. Santor szczerze o cieniach zawodu
Niedługo później Irena Santor rozpoczęła karierę solową. Przełomem była piosenka „Maleńki znak”. Później jej kariera nabrała rozpędu. Niestety jakiś czas później piosenkarka zaczęły u siebie dostrzegać ciemną stronę zawodu piosenkarki. Pojawiły się problemy z głosem.
W pewnym momencie musiałam spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie szczerze: "Irenko, struny głosowe prześpiewane. Koniec z występowaniem.
Artystka na przestrzeni lat zachwyciła nie tylko publiczność, ale także koleżanki i kolegów z branży. Ona sama też pozostaje pod wrażeniem innych muzyków. Zdradziła, że niedawno miała okazje być na koncercie zespołu Lady Pank, a sam Janusz Panasewicz zrobił na niej olbrzymie wrażenie: „Niedawno byłam na koncercie Lady Pank. Panasewicz śpiewa od 45 lat. Jak on to robi? Przecież to rock, wiem, z czym to się je. Struny głosowe zdarte, tryb życia nie do końca higieniczny. Słyszałam Lady Pank lata temu, kiedy było ciężko z nagłośnieniem, i dźwięk dosłownie uderzał w człowieka. Teraz technika pomaga – dźwięk jest mocny, ale okrągły, to dobre muzyczne doznanie”.
Źródło: Radio ZET/”Twój Styl”