`

Hit lat 60. wzrusza Polaków do łez. Artysta w ten sposób upamiętnił ojca

3 min. czytania
26.03.2025 13:24
Obserwuj nas na Google

Czerwone Gitary wylansowały mnóstwo ponadczasowych przebojów. Jeden z nich to piosenka z lat 60. Utwór „Biały Krzyż” doskonale znany jest Polakom. Nie wszyscy jednak wiedzą, że jest on hołdem dla ojca Krzysztofa Klenczona.

Krzysztof Klenczon
fot. TOMASZ KAMINSKI / Agencja Wyborcza.pl
  • Czerwone Gitary wylansowały przebój "Biały Krzyż" z 1968 roku.
  • Kondratowicz stworzył tekst jako hołd dla ojca muzyka.
  • Piosence udało się przejść cenzurę w PRL-u.

Kultura w czasach PRL

W czasach PRL powstało mnóstwo ponadczasowych utworów. Wielu artystów wówczas zadebiutowało na polskiej scenie muzycznej. To również wtedy powstało wiele produkcji filmowych i serialowych. Wróćmy jednak do muzyki. PRL już za nami, ale wielu Polaków wraca do niego ze szczególnym sentymentem. Okres ten pozostawił po sobie mnóstwo ponadczasowych hitów, które mimo upływu czasu od premiery, wciąż cieszą się dużą popularnością.

Quiz: Jak dobrze znasz muzykę z czasów PRL? 15/15 tylko dla mistrza

Narodowe Archiwum Cyfrowe
1/15 Jeden z największych przebojów Czesława Niemena to

Wśród przebojów, które na stałe zapisały się na kartach muzycznej historii, jest utwór z repertuaru legendarnego zespołu Czerwonych Gitar „Biały Krzyż”. To piosenka z 1968 roku, którą Polacy doskonale znają, jednak nie wszyscy wiedzą, jaka jest historia jej powstania. Słowa do piosenki napisał Janusz Kondratowicz, natomiast muzykę Krzysztof Klenczon i to właśnie z myślą o jego ojcu Czesławie, który był żołnierzem, powstał utwór. „Biały krzyż” został zadedykowany Czesławowi Klenczonowi.

„Biały krzyż” – wielki utwór to hołd dla Czesława Klenczona

Legendarnemu zespołowi Czerwone Gitary teksty pisali głównie Marek Gaszyński i Krzysztof Dzikowski. Jak czytamy na stronie Cyfrowej Biblioteki Polskiej Piosenki, Krzysztof Klenczon chciał, aby jego twórczość różniła się od tego, co robi Seweryn Krajewski. Chciał mieć „własnego tekściarza” – Dzikowski przedstawił mu więc Janusza Kondratowicza, który po dwóch tygodniach przyniósł teksty.

Wybraliśmy się z Krzysztofem [Krzysztof Klenczon – przyp. Red.] na spacer pod Regle. Tylko we dwóch. Odeszliśmy już spory kawałek od miasta, kiedy Krzysztof zobaczył brzozowy, z kawałkami łuszczącej się białej kory, zaniedbany krzyż. Nie było żadnego grobu, tylko ten samotny krzyż. Popatrzył mi w oczy i powiedział: „Mój ojciec walczył w AK, był ranny i zaraz po wojnie zmarł. Właściwie, to ja go wcale nie miałem. Dziś, kiedy jestem muzykiem chciałbym poświęcić mu jakąś mądrą piosenkę. I chciałbym, żeby przekazać, że to o co oni walczyli, nie poszło na marne, że zostało coś w nas, jakaś siła, żeby być prawdziwymi Polakami”. - wspominał Janusz Kondratowicz cytowany przez Bibliotekapiosenki.pl

 

Niedługo później powstał wielki przebój. Początkowo piosenka miała nosić tytuł „Gdy zapłonął świat”, Kondratowicz miał jednak obawy, czy cenzura przyjmie tytuł „Biały krzyż”. Przekonywał do tego pomysłu Klenczona, jednak ten nie dał za wygraną.

Czy myśmy tam pod Reglami zobaczyli jak zapłonął świat, czy biały krzyż? Nie ma mowy, musi być „Biały Krzyż”. - mówił wokalista i kompozytor.

Ostatecznie Klenczon dopiął swego i utwór ujrzał światło dzienne pod nazwą „Biały Krzyż”. Mało tego, cenzura bardzo łagodnie go potraktowała.

Kłopot był wielki, obejść go było można fortelem. I taki też wymyślono. Na końcu wokalista zanuci fragment partyzanckiej piosenki „Rozszumiały się wierzby płaczące”, to rozbroiło cenzurę i zapewniło przychylność władzy. Do tego stopnia, że zdecydowano piosenkę pokazać na festiwalu opolskim.  - czytamy na stronie Bibliotekapiosenki.pl

Oglądaj

Źródło: Radio ZET/Bibliotekapiosenki.pl