Zagrała w wielkim hicie PRL, ale nie została gwiazdą kina. Tak żyje dziś
Bogusława Pawelec ma na koncie dziesiątki ról teatralnych, filmowych i serialowych. Jej ogromny dorobek zawodowy od dekad redukowany jest jednak głównie do roli pięknej Emmy Dax w kultowej „Seksmisji” Juliusza Machulskiego. Jak to się stało, że mimo ogromnego sukcesu, jaki odniosła produkcja, słuch po aktorce niemal zaginął?
- Bogusława Pawelec to ceniona aktorka teatralna, filmowa i telewizyjna.
- Artystka zyskała popularność przede wszystkim dzięki roli Emmy Dax w „Seksmisji”.
- Dziś skupia się głównie na pracy w teatrze.
Bogusława Pawelec, choć przyszła na świat w Gdańsku, swoją przyszłość na dobre związała z Łodzią. To tu ukończyła Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera i do dziś błyszczy na deskach Teatru im. Stefana Jaracza. Większość widzów do dziś kojarzy ją jednak z kultowych produkcji PRL.
Grała u Kieślowskiego i Machulskiego
Nazwisko aktorki rozsławiła rola Emmy Dax w bijącej rekordy oglądalności „Seksmisji” Juliusza Machulskiego. Nie każdy jednak wie, że jej pierwszą dużą kreacją była tak naprawdę Czuszka Olkowska z „Przypadku” Krzysztofa Kieślowskiego. „Byłam wówczas prosto po filmówce, można więc śmiało uznać tę rolę za mój filmowy debiut. Dopiero dwa lata później wcieliłam się w rolę Emmy Dax w ‘Seksmisji’” – mówiła w rozmowie z Onetem.
Quiz: Najwspanialsze filmy z okresu PRL. Poznasz wszystkie po 1 kadrze? [Quiz]
Film Kieślowskiego, będący na celowniku prlowskiej cenzury, stał się tzw. „półkownikiem”. Na swoją premierę czekał aż sześć lat. Na tak duże problemy nie natrafiła „Seksmisja”, dlatego choć później realizowana, debiutowała w kinach kilka lat wcześniej. „Wyświetlono go wreszcie na festiwalu w Gdyni, gdy miałam już 10-letnie doświadczenie w teatrze. Założę się, że gdyby dzieło Kieślowskiego pokazano wcześniej, większość osób kojarzyłaby mnie głównie z rolą Czuszki, a dopiero później z Emmą Dax” – wspominała aktorka.
„Seksmisja” okazała się jednak tak dużym hitem (tylko w kinach widziało ją prawie 12 mln osób), że przyćmiła wszystkie inne dokonania aktorki. Bogusława Pawelec, mimo kilku dekad obfitującej w sukcesy kariery, przez wielu do dziś jest utożsamiana ze słynną przedstawicielką działy „Genetix” i pamiętną rozbieraną sceną z Albertem Olgierda Łukaszewicza.
Nie zrobiła kariery w świecie kina
Choć po premierze „Seksmisji” Bogusława Pawelec stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek w kraju, niemal zupełnie zniknęła z ekranów. Artystka, jak przyznawała w wywiadach, nie potrafiła zawalczyć o swoje. „Łódź była z boku. Miałam specyficzne warunki, a poza tym tamte czasy należały do dość ciężkich. Później nie umiałam przestawić się na formę castingu. Telefonowano do mnie z propozycjami, ale zawsze w trakcie rozmów padało to straszne słowo "casting". W całym swoim życiu dwa razy byłam na castingu i za każdym razem nie udało mi się zdobyć roli. Powiedziałam sobie, że już nigdy nie stanę do walki o rolę i naiwnie czekałam, aż propozycje spadną mi z nieba.” – zdradziła w rozmowie z Onetem.
Aktorka nie do końca dobrze odnajdowała się także w blasku fleszy i podczas wywiadów. „Jestem dosyć skromną osobą, chociaż niektórzy mogą myśleć inaczej. Spotkanie z dziennikarzem, i to jeszcze przy włączonym dyktafonie, krępuje mnie. Staram się unikać mówienia o prywatności.” – wyznała podczas rozmowy z Gazetą Wyborczą.
Choć aktorka od lat skupia się głównie na pracy w teatrze, od czasu do czasu pojawia się także na ekranach. Można ją było oglądać m.in. w „M jak miłość”, „Na Wspólnej”, „Komisarzu Aleksie” i „Obywatelu”.
Źródło: Radio ZET/kultura.onet.pl